Wydanie pierwszej książki to dla autora wyjątkowy moment. Towarzyszą mu nadzieje, ekscytacja, niepewność i oczekiwanie na reakcje czytelników. Wyobrażamy sobie, że ktoś sięgnie po naszą historię, odnajdzie w niej coś dla siebie, może nawet spojrzy na pewne sprawy z innej perspektywy.
Nie zawsze jednak spotykamy się z takim odbiorem, na jaki liczyliśmy. Czasami zamiast konstruktywnej krytyki pojawia się hejt, złośliwe komentarze i próby podważania naszych intencji.
Przekonałam się o tym po wydaniu mojej pierwszej książki „Perły rzucone przed damy”. Reakcje niektórych osób były dla mnie trudne. Szczególnie dotknęło mnie to, że część krytyki przyszła ze środowiska, które znałam z własnego doświadczenia – od opiekunek osób starszych pracujących w Niemczech.
Napisałam książkę, w której opisałam swoje przeżycia, obserwacje i przemyślenia związane z pracą w opiece. Nie przypuszczałam, że samo przedstawienie własnej perspektywy wywoła aż tyle emocji.
Jak radziłam sobie z hejtem po wydaniu książki? Między innymi pisałam. Powstał wtedy wiersz „Zepsute od środka”. Dziś chcę wrócić do tamtych emocji i opowiedzieć, dlaczego negatywne reakcje na książkę potrafią boleć oraz czego nauczyłam się dzięki temu doświadczeniu.
„Perły rzucone przed damy” – dlaczego moja książka wywołała emocje?
Pisanie o pracy w opiece w Niemczech to nie tylko opisywanie codziennych obowiązków. To również historie o relacjach międzyludzkich, trudnych podopiecznych, rodzinach seniorów, samotności, bezsilności i sytuacjach, które trudno zrozumieć osobie niemającej podobnych doświadczeń.
Każda opiekunka ma własną historię. Dwie osoby mogą pracować w podobnych warunkach, a mimo to zupełnie inaczej odbierać te same sytuacje. Różnimy się temperamentem, wrażliwością, podejściem do obowiązków i tym, co uznajemy za dopuszczalne.
Pisząc o swoich przeżyciach, nie mogłam przewidzieć, jak poszczególne osoby odczytają moje słowa. Dla mnie były zapisem doświadczeń, refleksji i próbą pokazania rzeczywistości takiej, jaką sama ją widziałam.
Nie wszyscy jednak potraktowali książkę w ten sposób.
Hejt po wydaniu książki – dlaczego niektóre opiekunki poczuły się urażone?
Jednym z trudniejszych aspektów całej sytuacji było dla mnie to, że niektóre opiekunki odebrały moje słowa bardzo osobiście.
Pojawiało się poczucie, że chcę je edukować, stawiam się ponad nimi albo uważam, że wiem więcej niż inne osoby pracujące w opiece. Niektórym nie podobał się mój sposób opisywania pracy, inne nie zgadzały się z wnioskami, do których dochodziłam. Były też osoby, które uważały, że mój sposób postępowania na szteli był niewłaściwy.
Rozumiem, że książka o tak wrażliwym środowisku może wywoływać sprzeciw. Praca opiekunki osób starszych wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, a wiele osób wykonuje ją w trudnych warunkach, za cenę własnego zdrowia i życia prywatnego.
Nikt nie lubi czuć się oceniany. Szczególnie wtedy, gdy sam zmaga się z problemami, których osoby z zewnątrz często nie rozumieją.
Jednocześnie uważam, że opisywanie własnych doświadczeń nie oznacza automatycznie, że uważa się swoje postępowanie za jedyne słuszne. Można opowiedzieć o tym, co się przeżyło, nie mając ambicji ustanawiania zasad dla wszystkich.
Moja historia nie była historią każdej opiekunki. Była moją historią.
Czy opisanie własnej pracy w książce jest powodem do krytyki?
Każdy autor musi liczyć się z tym, że jego książka nie spodoba się wszystkim. Czytelnik ma prawo się nie zgadzać, polemizować z przedstawionymi poglądami i wyciągać inne wnioski.
Książka nie jest jednak automatycznie atakiem na całą grupę zawodową tylko dlatego, że przedstawia trudne sytuacje z jej życia.
Opisując swoje doświadczenia w pracy w opiece w Niemczech, mogłam dotknąć tematów, które dla innych były niewygodne. Mogłam też przedstawić sytuacje, które ktoś oceniłby zupełnie inaczej. Nie oczekiwałam, że każdy czytelnik będzie podzielał moje zdanie.
Najtrudniejsze było dla mnie nie samo istnienie odmiennych opinii, lecz emocje, jakie towarzyszyły niektórym reakcjom.
Krytyka książki a hejt w internecie – gdzie przebiega granica?
Z perspektywy czasu uważam, że warto rozróżnić dwie rzeczy: merytoryczną krytykę i atak personalny.
Konstruktywna krytyka może być nieprzyjemna, ale odnosi się do konkretnego fragmentu książki, sposobu argumentacji lub przedstawionych wydarzeń. Można z niej wyciągnąć wnioski, nawet jeśli nie zgadzamy się z jej autorem.
Hejt działa inaczej. Często koncentruje się na poniżeniu, ośmieszeniu albo zdyskredytowaniu drugiej osoby. Zamiast rozmowy o treści pojawia się próba zranienia autora.
Nie każda negatywna opinia jest hejtem. Nie każda nieprzyjemna reakcja oznacza też, że autor powinien ją zignorować. Warto jednak pamiętać, że nie ma obowiązku prowadzenia dyskusji z każdym, kto postanowił nas zaatakować.
Można przyjąć do wiadomości, że ktoś nie zgadza się z naszą książką, a jednocześnie nie zgadzać się na obrażanie siebie.
Dla mnie było to ważne rozróżnienie. Nie musiałam przekonywać wszystkich do swoich racji. Nie musiałam również odpowiadać na każdą krytyczną wypowiedź.
„Zepsute od środka” – wiersz, który napisałam po fali hejtu
Nie zawsze potrafimy od razu nazwać emocje, które w nas buzują. Czasami pojawia się złość, innym razem smutek, rozczarowanie albo poczucie niesprawiedliwości. Zdarza się, że nie mamy ochoty z nikim rozmawiać, a mimo to potrzebujemy znaleźć sposób na wyrażenie tego, co przeżywamy.
Ja sięgnęłam po słowa.
Tak powstał wiersz „Zepsute od środka”. Nie jest spokojną analizą ani próbą przedstawienia wszystkich stron konfliktu. To zapis emocji z czasu, gdy negatywne reakcje po wydaniu książki mocno we mnie pracowały.
Zepsute od środka
Zepsute z zewnątrz
Zepsute na wchodzie
Zepsute na zachodzie
Zepsute od głowy
Zepsute od ogona
Zepsute od prawa
Lewackie prostackie bezkarne nic
Biały anioł
Gromada aniołów
Przygląda się
Samounicestwieniu
Plugawych żmij
Pełzających w odmętach piekła
Anioł się zagubił
Szukając drogi spotkał sobie podobnych
Wyciągając rękę ujrzał twarz diabła
Przyspieszył kroku i zniknął za zakrętem
Dochodzą go głosy cierpienia
Tłumione mamoną
Odchodzi
Dziś patrzę na ten tekst jak na świadectwo konkretnego momentu w moim życiu. Pokazuje, jak silne emocje mogą towarzyszyć człowiekowi, gdy czuje się atakowany i niezrozumiany.
Nie jest to wyrok na całe środowisko ani obiektywny opis wszystkich ludzi, którzy krytykowali moją książkę. To wiersz napisany z perspektywy osoby, która przeżywała trudny czas i próbowała znaleźć ujście dla swoich emocji.
Właśnie dlatego zdecydowałam się go tutaj przytoczyć. Nie po to, by ponownie rozpoczynać spór, lecz by pokazać, jak można wyrażać trudne emocje poprzez twórczość.
Jak radziłam sobie z hejtem po wydaniu książki?
Nie mam jednej recepty na hejt. Nie sądzę też, aby wystarczyło powiedzieć sobie „nie przejmuj się”, żeby przestać odczuwać skutki negatywnych reakcji.
Kiedy publikujemy coś osobistego, odsłaniamy część siebie. Nawet jeśli piszemy o pracy, relacjach czy obserwacjach, za tekstem stoi człowiek, jego doświadczenia i sposób patrzenia na świat.
Oto kilka rzeczy, które pomogły mi spojrzeć na tę sytuację z dystansu.
1. Pisałam zamiast odpowiadać na każdą zaczepkę
Wiersz stał się dla mnie sposobem na wyrażenie emocji. Nie musiałam prowadzić kolejnych dyskusji ani za każdym razem tłumaczyć, co miałam na myśli.
Twórczość pozwala czasami uporządkować uczucia, których nie potrafimy jeszcze spokojnie opisać. Nie rozwiązuje każdego problemu, ale może pomóc przejść przez trudny moment.
2. Zrozumiałam, że nie muszę przekonać wszystkich do swoich racji
To jedna z najważniejszych lekcji, jakie można wynieść z publikowania własnych tekstów.
Każdy czytelnik przynosi do książki własne doświadczenia, przekonania i oczekiwania. Ktoś odczyta fragment jako ważną refleksję, ktoś inny poczuje sprzeciw, a kolejna osoba odnajdzie w nim historię zupełnie inną, niż zamierzał opowiedzieć autor.
Nie mam kontroli nad wszystkimi interpretacjami. Mogę odpowiadać za swoje słowa, wyjaśniać intencje, przyjmować rzeczową krytykę i zastanawiać się nad uwagami. Nie mogę jednak wymagać, by wszyscy rozumieli mnie tak samo.
3. Oddzieliłam krytykę tekstu od oceny własnej wartości
To trudne, szczególnie gdy krytyka dotyczy czegoś, nad czym długo pracowaliśmy.
Negatywna reakcja na książkę nie jest automatycznie dowodem, że autor nie ma talentu, nie powinien pisać albo nie ma prawa dzielić się doświadczeniami.
Jednocześnie warto umieć przyznać, że nie każdy fragment musi być doskonały i że czasami cudza uwaga może wskazać coś, czego sami nie zauważyliśmy.
Dojrzałe podejście nie polega ani na odrzucaniu każdej krytyki, ani na przyjmowaniu każdej negatywnej opinii jako prawdy o sobie.
4. Dałam sobie prawo do trudnych emocji
Nie musiałam od razu być ponad sytuacją. Miałam prawo czuć złość, rozczarowanie i smutek.
Czasami próbujemy udowodnić sobie, że nic nas nie rusza. Tymczasem przyznanie, że coś zabolało, nie jest oznaką słabości.
Ważne jest raczej to, co robimy z emocjami: czy pomagają nam zrozumieć siebie, czy zaczynają przejmować kontrolę nad naszym życiem.
5. Nie zrezygnowałam z prawa do własnego głosu
Hejt może zniechęcać do dalszego pisania. Można zacząć zastanawiać się, czy warto publikować kolejne teksty, skoro zawsze znajdzie się ktoś, komu się nie spodobają.
Dla autora szczególnie dotkliwa może być myśl, że bezpieczniej byłoby już nigdy niczego osobistego nie opisywać.
Nie uważam, że trzeba publikować wszystko bez zastanowienia. Warto szanować prywatność innych ludzi, dbać o rzetelność i uczyć się na własnych błędach. Nie oznacza to jednak, że musimy całkowicie zamilknąć tylko dlatego, że ktoś nie zgadza się z naszym spojrzeniem.
Czy opiekunki miały prawo nie zgadzać się z moją książką?
Oczywiście. Nie oczekuję, że każda osoba pracująca w opiece będzie podzielać moje poglądy lub akceptować mój sposób wykonywania obowiązków.
Opiekunki mają różne doświadczenia. Jedna uważa określone zachowanie za nieprofesjonalne, inna widzi w nim próbę poradzenia sobie z trudną sytuacją. Niektóre osoby są bardziej wyrozumiałe, inne mają jasno określone granice. Różnimy się też pod względem przygotowania zawodowego i tego, jakie sytuacje spotkały nas podczas pracy.
Jeżeli ktoś uważał, że mój sposób postępowania był niewłaściwy, miał prawo to wyrazić i uzasadnić. Mogłam się z tym zgodzić albo nie.
Nie chcę przedstawiać wszystkich krytykujących mnie osób jako hejterów. Uważam jednak, że warto pamiętać o różnicy między polemiką a personalnym atakiem.
Można krytykować czyjeś poglądy, nie odbierając tej osobie prawa do opowiadania własnej historii.
Hejt po wydaniu pierwszej książki – czego nauczyło mnie to doświadczenie?
Wydanie „Pereł rzuconych przed damy” pokazało mi, że publikowanie osobistych doświadczeń wiąże się z ryzykiem niezrozumienia. Im bardziej znany czytelnikom jest opisywany świat, tym silniejsze mogą być ich reakcje.
Praca w opiece nad osobami starszymi nie jest prostym tematem. Dotyczy zdrowia, godności, relacji, odpowiedzialności i wielu trudnych sytuacji, których nie da się opisać jedną uniwersalną receptą.
Kiedy piszemy o takich sprawach, możemy dotknąć czyjejś wrażliwości, zakwestionować utrwalone przekonania albo sprowokować dyskusję. Dlatego warto pisać uczciwie, pamiętać o odpowiedzialności za słowa i pozostawiać przestrzeń na inne doświadczenia.
Ale równie ważne jest to, by nie rezygnować z własnej perspektywy tylko dlatego, że wywołuje emocje.
Nie każda krytyka świadczy o hejcie. Nie każdy sprzeciw jest atakiem. Nie każda negatywna opinia musi jednak decydować o tym, jak postrzegamy siebie i swoją twórczość.
Jak radzić sobie z hejtem w internecie? Kilka refleksji dla autorów
Jeśli właśnie wydałaś książkę, opublikowałeś osobisty tekst albo po raz pierwszy pokazałaś światu coś, nad czym długo pracowałaś, pamiętaj o kilku zasadach.
Nie odpowiadaj od razu, gdy emocje są silne. Daj sobie czas, zanim zdecydujesz, czy warto podejmować dyskusję.
Sprawdzaj, czy krytyka zawiera konkretne argumenty. Rzeczowa uwaga może być cenna nawet wtedy, gdy jest nieprzyjemna. Atak personalny nie musi prowadzić do żadnej wartościowej rozmowy.
Nie musisz tłumaczyć się każdemu. Masz prawo zakończyć dyskusję, zablokować osobę naruszającą Twoje granice lub zgłosić obraźliwe treści.
Chroń swoją prywatność. Nie publikuj pod wpływem emocji danych, które mogą narazić Ciebie lub inne osoby na niepotrzebne problemy.
Szukaj wsparcia poza internetem. Rozmowa z zaufaną osobą może pomóc spojrzeć na sytuację spokojniej.
I jeszcze jedno: nie buduj swojej wartości wyłącznie na pochwałach ani na negatywnych komentarzach. Opinie innych ludzi są informacją o ich odbiorze Twojej twórczości. Nie stanowią całej prawdy o Tobie.
„Zepsute od środka” – wiersz jako zapis emocji po hejcie
Nie napisałam tego wiersza po to, by udowodnić, że miałam rację we wszystkim. Powstał w chwili, gdy towarzyszyły mi silne emocje i potrzebowałam dać im ujście.
Dziś mogę wrócić do tych wersów i zobaczyć w nich nie tylko złość, lecz także zagubienie, rozczarowanie i potrzebę odcięcia się od sytuacji, która była dla mnie trudna.
Wiersz stał się częścią mojej historii. Tak samo jak książka, której wydanie wywołało reakcje, jakich nie przewidziałam.
Nie wiem, czy każdy czytelnik zrozumie, co miałam wtedy na myśli. Nie oczekuję tego. Chciałam po prostu zachować ten tekst i opowiedzieć, skąd się wziął.
Być może ktoś, kto również doświadczył hejtu po wydaniu książki, po publikacji w internecie lub po zabraniu głosu w ważnej dla siebie sprawie, odnajdzie w tej historii coś znajomego.
Nie mamy wpływu na każdą reakcję innych ludzi. Mamy jednak wpływ na to, czy pozwolimy, by cudze opinie całkowicie odebrały nam odwagę do dalszego tworzenia.
A Ty? Czy spotkałaś się kiedyś z hejtem po opublikowaniu tekstu, książki lub wypowiedzi, która była dla Ciebie ważna? Jak sobie z tym poradziłaś? Chętnie przeczytam Twoją historię w komentarzu.



Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska