Kim jest Barbara Bereżańska – opiekunką osób starszych, paniusią zza biurka, a może hrabiną, która z nudów kradnie historie opiekunek?

Barbara Bereżańska, kim jest Barbara Bereżańska, Po trudach do gwiazd, Perły rzucone przed damy, opiekunka osób starszych, opiekunka w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, blog o opiece w Niemczech, blogerka, autorka książek, książki o opiece w Niemczech, praca w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenie w opiece, niemiecki dla opiekunek, obsługa klienta niemieckojęzycznego, specjalista ds. obsługi klienta, język niemiecki, copywriting, copywriterka, e-commerce, sprzedaż internetowa, praca zdalna, zmiana zawodu, rozwój zawodowy, kariera zawodowa, droga zawodowa, historie opiekunek, praca w opiece, branża opiekuńcza, agencje opiekunek, niemieckie rodziny, seniorzy w Niemczech, prawa opiekunki, granice w opiece, obiektywne spojrzenie, życie po pracy w opiece, Polki w Niemczech, Polacy w Niemczech, doświadczenie zawodowe, blog o życiu, historia bloga, autorka bloga, polska blogerka, pisanie bloga

Kim jest Barbara Bereżańska? Opiekunką osób starszych? Blogerką? Autorką książek? „Paniusią zza biurka”? A może, jak żartobliwie twierdzili niektórzy, hrabiną, która z nudów wymyśla historie o opiekunkach? Były też osoby przekonane, że nigdy nie przeżyłam tego, o czym piszę, a historie innych opiekunek po prostu sobie „przywłaszczyłam”.

Postanowiłam więc opowiedzieć o sobie.

Nie po to, żeby się komuś tłumaczyć.

Po prostu dlatego, że przez lata moja zawodowa droga trochę się zmieniła, a wraz z nią zmieniło się również moje spojrzenie na wiele spraw.


Najpierw była opieka w Niemczech

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Przez lata pracowałam jako opiekunka osób starszych w Niemczech.

To doświadczenie jest bardzo ważną częścią mojego życia i nie zamierzam się go wypierać.

Praca w opiece nauczyła mnie bardzo dużo – o ludziach, starości, chorobie, samotności, pieniądzach, odpowiedzialności, granicach i o tym, jak różne potrafią być ludzkie charaktery.

Poznałam niemieckich seniorów i ich rodziny.

Poznałam opiekunki z różnych części Polski.

Poznałam również funkcjonowanie agencji i cały system, w którym opieka nad osobami starszymi jest organizowana.

Były sytuacje zabawne, były absurdalne, były trudne i takie, które zostają w pamięci na długo.

I właśnie z tych doświadczeń zaczęło powstawać moje pisanie.

Blog, który miał być po prostu miejscem do pisania

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Kilka lat temu zaczęłam prowadzić bloga „Perły rzucone przed damy”.

Z czasem blog zmienił nazwę na „Po trudach do gwiazd”.

Nie zaczynałam z wielkim planem biznesowym.

Nie miałam wtedy poczucia, że tworzę jakąś markę internetową.

Po prostu chciałam pisać.

O tym, co widzę.

O tym, czego doświadczam.

O tym, co mnie bawi.

O tym, co mnie denerwuje.

I o tym, co moim zdaniem warto powiedzieć głośno.

Z czasem okazało się, że są osoby, które chcą to czytać.

Dzisiaj blog odwiedza około 15 tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie.

Dla mnie to dużo, szczególnie że wszystko zaczęło się z potrzeby pisania, a nie z biznesowego planu.

Z bloga powstały książki

Pisanie z czasem przestało być tylko pisaniem do internetu.

Wydałam dwie książki związane z pracą w opiece w Niemczech:

Perły rzucone przed damy

oraz

(Bez)silna opiekunka, czyli polsko-niemiecka (bez)nadzieja”.

Pierwsza książka miała być przede wszystkim pomocą dla osób rozpoczynających pracę w opiece, ale również dla tych, którzy już od dawna pracowali jako opiekunowie osób starszych.

Chciałam pisać o tym, o czym sama chciałabym wiedzieć wcześniej.

O rzeczywistości, która nie zawsze wygląda tak, jak przedstawia się ją w ogłoszeniu.

O prawach.

O obowiązkach.

O relacjach.

O granicach.

O tym, że opiekunka nie jest maszyną do wykonywania wszystkiego, czego ktoś od niej zażąda.

Ale również o tym, że opiekunka nie zawsze ma rację tylko dlatego, że jest opiekunką.

I właśnie ten ostatni element nie wszystkim się podobał.

„Inaczej pisałaś, kiedy pracowałaś jako opiekunka”

Przez lata słyszałam:

„Inaczej pisałaś, kiedy pracowałaś w opiece”.

Tylko że jest w tym pewien paradoks.

Bo już wtedy, kiedy sama pracowałam jako opiekunka, starałam się patrzeć na sytuacje możliwie obiektywnie.

Nie uważałam, że skoro jestem opiekunką, to moim obowiązkiem jest zawsze stawać po stronie opiekunki.

Jeżeli uważałam, że opiekunka została potraktowana niesprawiedliwie – pisałam o tym.

Ale jeżeli uważałam, że niesprawiedliwie potraktowana została agencja, niemiecka rodzina czy sam senior, również potrafiłam stanąć po ich stronie.

I to nie wszystkim się podobało.

Dla części osób było wręcz nie do przyjęcia, że opiekunka może bronić agencji.

Albo że może powiedzieć:

„W tej sytuacji rodzina ma rację”.

Albo:

„Senior nie zrobił tego złośliwie”.

Albo:

„Tutaj to opiekunka popełniła błąd”.

Tymczasem dla mnie nigdy nie było w tym nic dziwnego.

Nie wierzę w świat podzielony na „dobrych” i „złych”

Nigdy nie chciałam tworzyć bloga, na którym obowiązywałaby zasada:

opiekunka dobra – agencja zła.

Życie jest znacznie bardziej skomplikowane.

Opiekunka może mieć rację.

Ale może też jej nie mieć.

Agencja może postąpić nieuczciwie.

Ale może również zostać niesłusznie oskarżona.

Rodzina seniora może wykorzystywać opiekunkę.

Ale może też mieć oczekiwania, które wynikają po prostu z wcześniejszych ustaleń.

Senior może być trudny.

Ale może być również człowiekiem chorym, przestraszonym, zagubionym albo zwyczajnie zmęczonym swoją sytuacją.

Dlatego zawsze starałam się najpierw zrozumieć sytuację, a dopiero później ją oceniać.

Nie zawsze wychodziło idealnie.

Jestem człowiekiem.

Ale taka była i nadal jest moja zasada.

„Paniusia zza biurka”

Kiedy zaczęłam stawać po stronie agencji czy niemieckich rodzin, pojawiło się określenie:

„paniusia zza biurka”.

Tyle że wtedy również byłam opiekunką.

Nie siedziałam za biurkiem i nie wymyślałam sobie rzeczywistości pracy w Niemczech.

Znałam ją z własnego doświadczenia.

Po prostu uważałam, że uczciwość wymaga czasami przyznania racji drugiej stronie.

Nie mogłam przecież pisać:

„Opiekunka zawsze ma rację”

tylko dlatego, że sama nią byłam.

Byłoby to wygodne.

Ale nie byłoby obiektywne.

„Ukradłaś historie opiekunek”

Pojawiały się także zarzuty, że wykorzystuję cudze historie.

Niektórzy twierdzili nawet, że nigdy osobiście nie przeżyłam sytuacji, o których pisałam, a jedynie przedstawiam cudze doświadczenia jako własne.

Tutaj również warto coś wyjaśnić.

Przez lata prowadzenia bloga otrzymałam mnóstwo wiadomości.

Rozmawiałam z opiekunkami.

Czytałam ich historie.

Poznawałam ich problemy.

Sama również przeżyłam wiele sytuacji podczas pracy w Niemczech.

Moje teksty powstawały więc z różnych doświadczeń – własnych, zasłyszanych, obserwowanych i wynikających z wieloletniego kontaktu z branżą.

Nie każdy artykuł jest pamiętnikiem.

Nie każdy tekst jest historią, która wydarzyła się dokładnie mnie.

Jeżeli piszę o problemie, który spotkał inną opiekunkę, nie oznacza to, że próbuję udawać, że przeżyłam go osobiście.

Czasami jedna historia jest po prostu punktem wyjścia do rozmowy o problemie, który dotyczy wielu osób.

I właśnie tak traktuję wiele historii, które trafiają na mojego bloga.

Dzisiaj pracuję już w Polsce

Moja droga zawodowa poszła jednak dalej.

Obecnie pracuję w Polsce jako specjalista ds. obsługi klienta niemieckojęzycznego.

Nadal więc mam kontakt z językiem niemieckim i wykorzystuję doświadczenia zdobyte podczas pobytu i pracy w Niemczech.

Ale moja praca zawodowa nie kończy się na tym.

Zajmowałam się również copywritingiem, czyli tworzeniem treści.

Mam doświadczenie związane z e-commerce i sprzedażą internetową.

I dopiero z perspektywy czasu widzę, że te wszystkie doświadczenia bardzo dobrze się ze sobą łączą.

Opieka nauczyła mnie ludzi

Praca jako opiekunka nauczyła mnie rzeczy, których nie da się nauczyć z książki.

Nauczyła mnie obserwować.

Słuchać.

Rozmawiać.

Rozpoznawać potrzeby drugiego człowieka.

Ale również stawiać granice.

Zobaczyłam, jak różne mogą być oczekiwania ludzi i jak często konflikt wynika nie ze złej woli, ale z braku komunikacji.

To wszystko zostało we mnie.

I nadal wykorzystuję to w pracy oraz w pisaniu.

Obsługa klienta nauczyła mnie innej perspektywy

Dzisiejsza praca z klientem niemieckojęzycznym pozwala mi patrzeć na komunikację z jeszcze innej strony.

Tutaj również spotykam ludzi z różnymi oczekiwaniami, problemami i sposobami komunikowania swoich potrzeb.

Trzeba słuchać.

Trzeba szukać rozwiązania.

Trzeba czasami powiedzieć „nie”.

Trzeba czasami znaleźć kompromis.

I trzeba pamiętać, że po drugiej stronie również siedzi człowiek.

To doświadczenie bardzo dobrze uzupełnia wszystko, czego nauczyła mnie wcześniej praca w opiece.

Copywriting nauczył mnie słów

Pisanie z kolei nauczyło mnie czegoś zupełnie innego.

Tego, że można mieć ciekawą historię, ale jeżeli nie potrafi się jej opowiedzieć, nikt jej nie przeczyta.

Dlatego zaczęłam coraz bardziej interesować się tym, jak pisać, żeby tekst był nie tylko ciekawy, ale również użyteczny i dobrze znajdowany w internecie.

Stąd moje zainteresowanie copywritingiem, SEO i tworzeniem treści.

Dzisiaj blog jest więc połączeniem kilku moich doświadczeń.

A e-commerce?

Była również sprzedaż internetowa.

E-commerce nauczył mnie jeszcze jednej rzeczy:

ludzie nie kupują samego produktu – kupują rozwiązanie swojego problemu.

To podejście również przydaje mi się przy prowadzeniu bloga.

Kiedy piszę o niemieckim, zastanawiam się, czego naprawdę potrzebuje osoba ucząca się języka.

Kiedy piszę o pracy w opiece, myślę o tym, jakie pytania może mieć opiekunka jadąca na zlecenie.

Kiedy piszę o pieniądzach, prawach czy obowiązkach, staram się odpowiadać na pytania, które rzeczywiście pojawiają się w życiu.

Czy nadal jestem opiekunką?

To pytanie też czasami się pojawia.

Dzisiaj nie pracuję już zawodowo jako opiekunka w Niemczech, ponieważ pracuję w Polsce.

Ale doświadczenie bycia opiekunką nadal jest częścią mnie.

I chyba nie da się tego wymazać.

Tak samo jak nie można wymazać lat spędzonych w Niemczech, ludzi, których się spotkało, sytuacji, których się doświadczyło, ani wszystkiego, czego nauczyła mnie tamta praca.

Dlatego nadal piszę o opiece.

Nie dlatego, że udaję, że jestem kimś, kim już nie jestem.

Piszę o niej właśnie dlatego, że nią kiedyś byłam.

„Po trudach do gwiazd”

Nazwa mojego bloga nie jest przypadkowa.

Po trudach do gwiazd.

Patrząc dzisiaj na swoją drogę, widzę, że pasuje do niej wyjątkowo dobrze.

Była praca w opiece.

Były Niemcy.

Były trudne sytuacje.

Było pisanie.

Były książki.

Był e-commerce.

Był copywriting.

Dzisiaj jest praca z klientem niemieckojęzycznym.

A blog nadal istnieje.

I nadal się zmienia.

Tak samo jak ja.

Nie chcę być „tylko” osobą, która zajmuje się jedną rzeczą

Myślę, że jedną z najważniejszych rzeczy, których nauczyło mnie życie zawodowe, jest to, że nie musimy na zawsze zamykać się w jednej roli.

Można być opiekunką, a później pracować w obsłudze klienta.

Można pisać książki i jednocześnie zajmować się e-commerce.

Można nauczyć się nowych rzeczy po czterdziestce, pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce.

Można zmienić zawód.

Można wrócić do czegoś, co kiedyś się zaczęło.

Można rozwijać się w kilku kierunkach jednocześnie.

Nie wszystko musi mieć sens od początku.

Czasami dopiero po latach widzimy, że poszczególne elementy naszej drogi zaczynają tworzyć całość.

Więc kim jestem?

Jeżeli ktoś zapyta mnie dzisiaj:

„Kim jest Barbara Bereżańska?”

odpowiedź nie będzie już tak krótka jak kiedyś.

Jestem kobietą, która pracowała jako opiekunka osób starszych w Niemczech.

Jestem blogerką.

Jestem autorką dwóch książek oraz kolejnych e-booków.

Zajmowałam się copywritingiem i e-commerce.

Dzisiaj pracuję w Polsce jako specjalista ds. obsługi klienta niemieckojęzycznego.

A przede wszystkim jestem osobą, która nadal lubi obserwować świat, ludzi i sytuacje, które później można zamienić w tekst.

Nie chcę być rzeczniczką jednej grupy.

Nie chcę zawsze bronić opiekunek tylko dlatego, że sama nimi byłam.

Nie chcę też automatycznie krytykować agencji, rodzin czy seniorów.

Chcę być możliwie obiektywna.

Czasami oznacza to przyznanie racji opiekunce.

Czasami agencji.

Czasami niemieckiej rodzinie.

A czasami samemu seniorowi.

I wiem, że takie podejście nie zawsze wszystkim się podoba.

Trudno.

Nie piszę po to, żeby wszystkim się podobać.

Piszę dlatego, że lubię pisać, lubię obserwować i lubię rozmawiać o rzeczach, które naprawdę mają znaczenie.

A jeśli po drodze ktoś nazwie mnie „paniusią zza biurka”, „hrabiną” albo stwierdzi, że ukradłam komuś historię?

Cóż…

Widocznie moja historia jest wystarczająco interesująca, skoro wzbudza tyle emocji. 

A teraz pytanie do Was:

Czy Wasza droga zawodowa również zmieniała się z biegiem lat? Czy wykonujecie dzisiaj ten sam zawód, który wykonywałyście kilkanaście lat temu?

A jeśli znacie mnie od czasów, kiedy pracowałam w opiece – co najbardziej zmieniło się Waszym zdaniem w moim pisaniu? Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi. 

Komentarze