„Teraz jesteście Niemcami” – recenzja książki o zrabowanych polskich dzieciach

Teraz jesteście Niemcami, Teraz jesteście Niemcami recenzja, Teraz jesteście Niemcami książka, zrabowane polskie dzieci, zrabowane dzieci, germanizacja polskich dzieci, polskie dzieci w czasie wojny, dzieci zrabowane przez Niemców, dzieci germanizowane, II wojna światowa, historia Polski, historia Niemiec, zbrodnie nazistowskie, Generalplan Ost, Generalny Plan Wschodni, Lebensborn, rabunek dzieci, tożsamość dzieci, utrata tożsamości, dzieci wojny, polskie dzieci w Niemczech, literatura faktu, reportaż historyczny, książki o II wojnie światowej, książki o historii Polski, Ewelina Karpińska-Morek, Agnieszka Waś-Turecka, Monika Sieradzka, Artur Wróblewski, Tomasz Majta, Michał Drzonek.

Są książki, po których przeczytaniu człowiek odkłada je na półkę i sięga po następną.

Są też takie, po których trzeba na chwilę usiąść w ciszy.

„Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci” należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

To książka, o której trudno pisać spokojnie, ponieważ jej bohaterami są dzieci. Nie żołnierze, nie politycy, nie ludzie, którzy świadomie zdecydowali się uczestniczyć w wojnie.

Dzieci, którym odebrano rodziców, język, nazwisko, przeszłość, a czasami również możliwość poznania własnej prawdziwej tożsamości.

Historia, o której wciąż mówi się za mało

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Kiedy myślimy o zbrodniach nazistowskich, najczęściej przypominamy sobie obozy koncentracyjne, egzekucje, głód, tortury czy komory gazowe.

Tymczasem istniała również inna forma przemocy – taka, która nie zawsze kończyła się śmiercią.

Można było zabrać dziecko.

Zabrać je rodzicom.

Zmienić mu nazwisko.

Odebrać język.

Zniszczyć dokumenty potwierdzające jego pochodzenie.

A następnie wychować je tak, aby uwierzyło, że jest kimś zupełnie innym.

I właśnie o tych dzieciach opowiada ta książka.

Publikacja opisuje losy polskich dzieci porwanych podczas II wojny światowej i poddawanych przymusowej germanizacji. Autorzy przedstawiają zarówno mechanizmy tego procederu, jak i historie osób, które po latach próbowały odkryć prawdę o swoim pochodzeniu.

Najbardziej przeraża utrata tożsamości

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Czy można ukraść człowiekowi dzieciństwo?

Okazuje się, że tak.

Ale można zrobić coś jeszcze bardziej przerażającego.

Można sprawić, że człowiek przestanie wiedzieć, kim jest.

Niektóre dzieci były bardzo małe, kiedy zostały odebrane rodzinom. Jeśli od najmłodszych lat słyszały wyłącznie język niemiecki, otrzymywały niemieckie nazwisko i były wychowywane w przekonaniu, że są Niemcami, ich prawdziwa przeszłość mogła zostać niemal całkowicie wymazana.

W książce znajdują się historie ludzi, którzy dopiero jako dorośli odkrywali, że ich życie zaczęło się zupełnie inaczej, niż przez lata sądzili.

To właśnie te fragmenty były dla mnie najtrudniejsze.

Bo wojna się kończy.

Niemcy przegrywają.

Ludzie wracają do domów.

A dla części tych dzieci wojna wcale się nie kończy.

Ona trwa w ich głowach przez kolejne dziesięciolecia.

Dziecko nie rozumie polityki

To chyba najbardziej oczywista rzecz, a jednocześnie najbardziej bolesna.

Dziecko nie rozumie ideologii.

Nie wie, czym jest polityka rasowa.

Nie wie, czym jest germanizacja.

Nie wie, dlaczego dorośli mówią mu, że ma zapomnieć o swoim języku i rodzinie.

Ono po prostu ufa dorosłym.

I właśnie dlatego historie przedstawione w książce są tak mocne.

Dzieci zostały potraktowane jak materiał, który można odpowiednio wyselekcjonować, zmienić i wychować według ideologicznych założeń. W książce opisano m.in. selekcję rasową, zmianę dokumentów i nazwisk oraz pobyt dzieci w specjalnych ośrodkach.

„Teraz jesteście Niemcami”

Tytuł książki jest wyjątkowo mocny.

Nie brzmi jak opis.

Brzmi jak rozkaz.

„Teraz jesteście Niemcami”.

Kilka słów, które mają zastąpić wszystko, co było wcześniej.

Rodzinę.

Język.

Nazwisko.

Miejsce urodzenia.

Pamięć.

Tożsamość.

I chyba właśnie dlatego tytuł tak mocno zapada w pamięć.

Najtrudniejsze jest to, co dzieje się później

Podczas czytania można pomyśleć: wojna się skończyła, dzieci zostały odnalezione, więc historia ma szczęśliwe zakończenie.

Niestety nie zawsze.

Bo co zrobić z prawdą, kiedy przez kilkadziesiąt lat żyło się w przekonaniu, że jest się kimś innym?

Co zrobić, kiedy nie zna się języka rodziców?

Kiedy nie pamięta się ich twarzy?

Kiedy odnalezienie biologicznej rodziny nie oznacza automatycznie odzyskania dzieciństwa?

I właśnie dlatego książka jest czymś więcej niż opowieścią o wojnie.

To również książka o pamięci, tożsamości i konsekwencjach traumy.

Relacje ocalałych pokazują nie tylko historyczny przebieg wydarzeń, ale również ich wpływ na dorosłe życie bohaterów.

Czytając, zaczęłam myśleć o współczesności

I tutaj książka zrobiła na mnie coś, czego się nie spodziewałam.

Zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak łatwo człowiek przyzwyczaja się do historii, które zna od dzieciństwa.

Wiemy, że była wojna.

Wiemy, że były zbrodnie.

Wiemy, że miliony ludzi zostały skrzywdzone.

Ale kiedy czytamy konkretną historię konkretnego człowieka, nagle wielka historia przestaje być statystyką.

Staje się życiem.

Jednym dzieckiem.

Jedną rodziną.

Jednym nazwiskiem.

Jednym człowiekiem, który przez lata próbował odpowiedzieć sobie na pytanie:

„Kim właściwie jestem?”

Ta książka nie jest łatwa

Nie jest to lektura na wieczór, po której człowiek odkłada książkę i idzie spokojnie spać.

Historie są trudne.

Momentami bardzo trudne.

Ale nie uważam, że powinno się od takich książek uciekać.

Wręcz przeciwnie.

Są historie, które trzeba znać właśnie dlatego, że są niewygodne.

Bo jeśli pamiętamy wyłącznie wielkie wydarzenia historyczne, możemy zapomnieć, że za każdym z nich znajdował się człowiek.

Dziecko.

Matka.

Ojciec.

Rodzina.

Nie jest to książka o wszystkich Niemcach

I to również chciałabym podkreślić.

Czytając o zbrodniach nazistowskich Niemiec, łatwo przenieść emocje dotyczące sprawców na cały współczesny naród.

Dla mnie jednak ta książka jest przede wszystkim opowieścią o konkretnym systemie, ideologii i konkretnych zbrodniach dokonanych przez nazistowskie państwo.

Nie potrzebuję przypisywać odpowiedzialności każdemu Niemcowi, żeby uznać ogrom tej zbrodni.

Historia jest wystarczająco straszna sama w sobie.

Czy polecam?

Zdecydowanie.

Szczególnie osobom, które interesują się historią II wojny światowej, ale mają wrażenie, że znają już wszystkie jej najważniejsze tematy.

Ta książka pokazuje fragment historii, o którym rzeczywiście mówi się znacznie rzadziej.

Pokazuje wojnę z perspektywy dziecka.

Dziecka, które nie miało możliwości wyboru.

Dziecka, które mogło przeżyć fizycznie, ale przez całe życie zmagać się z pytaniem o własne pochodzenie.

I chyba właśnie dlatego po przeczytaniu tej książki najbardziej została ze mną nie złość.

Nie nawet strach.

Tylko smutek.

Bo można odebrać człowiekowi dom.

Można odebrać mu majątek.

Można odebrać mu dzieciństwo.

Ale odebranie człowiekowi jego własnej tożsamości jest czymś niewyobrażalnie okrutnym.

Moja ocena: 9/10

To jedna z tych książek, które warto przeczytać mimo tego, że są trudne.

Nie dlatego, że dają przyjemność.

Tylko dlatego, że uczą pamiętać o ludziach, o których historia mogłaby zapomnieć.

A Wy znaliście wcześniej historię polskich dzieci zrabowanych i poddanych germanizacji?

Czy o takich historiach powinno mówić się w Polsce zdecydowanie więcej?

Komentarze

  1. Witam, jestem po 60,uczono nas nienawisci do wroga,a teraz tak sprytnie nasze wladze skierowaly nas, z bledy by im pomagac.Obecne czasy,przy tzw,,dobrobycie,to horror.
    U nas odsuwa sie od religii bombarduje sie pedofilia wsrod kleru,tu w niemczech sa swieta jak kiedys byly u nas,procz jedzenia.Zaczelismy isc na latwizne,licza sie bezdomni,a pracownik?
    Rodziny w rozjazdavh.Mlodzi nie wyrobia emerytor.Nie wiadomo juz nic,kto dobrze leczy,leki,ktore dobre,
    Jaka przeszlosc nas czeka?
    Koalicja- Wystarczy spojrzec na nazwiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam polityczna, ale gdy ludzie dobrowolnie wyjeżdżają masowo z kraju, podczas gdy kiedyś walczyli o ten kraj, narażając własne życie i życie swojej rodziny, to chyba przez te 75 lat coś poszło nie tak. Są ludzie, którzy twierdzą, że wyjeżdżają z wyboru. Wierzę tym, którzy za granicą pracują w swoim zawodzie, wyjeżdżają z bliskimi. Ale czy ktoś, kto ma magistra lub fach w ręku i za granicą jest zdegradowany do pracownika na taśmie, zmywaku, czy jak jedna z pań sama dumnie powiedziała, że jest służącą u Niemca (dla mnie to upodlenie człowieka, by w dzisiejszych czasach być służącym, dla niej widać powód do dumy), zostawia przy tym całą rodzinę w Polsce, robi to z wyboru? No nie wiem... I tak jak piszesz - godna praca jest na wagę złota, a nic się nie robi w tym kierunku, by taka była. Wygodniej i taniej jest rzucać ochłapy tym, którzy z jej braku stoczyli się niemal na dno.

      Usuń
  2. Książka wydaje się naprawdę interesująca. Tym bardziej, że wraz z moim mężem mieszkamy w Niemczech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaję. Niby nie ma co rozpamietywać. Warto jednak wiedzieć.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska