„Motyl. Still Alice” – recenzja filmu o Alzheimerze i utracie pamięci

Motyl Still Alice, Motyl film, Still Alice, Motyl Still Alice recenzja, Motyl recenzja, Still Alice recenzja, film o Alzheimerze, film o chorobie Alzheimera, film o demencji, filmy o Alzheimerze, film o seniorze, film o opiece nad seniorem, film o opiekunce, film o demencji, Julianne Moore Alzheimer, Julianne Moore Motyl, Alice Howland, choroba Alzheimera, wczesny Alzheimer, demencja u seniora, opieka nad osobą z Alzheimerem, opieka nad seniorem z demencją, opiekunka osób starszych, opiekunka w Niemczech, praca z seniorem z demencją, filmy o opiece, filmy o chorobach, wzruszające filmy, film na podstawie książki, Lisa Genova Motyl.

Są filmy, po których człowiek otrząsa się po napisach końcowych i wraca do codzienności.

I są takie, które sprawiają, że zaczynamy inaczej patrzeć na ludzi, których pamięć powoli zawodzi.

„Motyl. Still Alice” należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

To nie jest film o starszej osobie, która zapomina, gdzie położyła okulary. Nie jest też opowieścią o spokojnej starości i naturalnym zapominaniu.

To historia kobiety, która ma zaledwie 50 lat, jest wybitną profesor lingwistyki, ma męża, troje dzieci, karierę i życie, nad którym przez lata miała pełną kontrolę.

A potem zaczyna zapominać słowa.

I właśnie od tych słów zaczyna się jej powolne tracenie świata.

Film miał światową premierę w 2014 roku, a w Polsce wszedł do kin 3 kwietnia 2015 roku. Reżyserami i współautorami scenariusza są Richard Glatzer i Wash Westmoreland. Film powstał na podstawie powieści Lisy Genovy.

Kim jest Alice?

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Alice Howland nie jest osobą, którą łatwo sobie wyobrazić jako pacjentkę z Alzheimerem.

Jest inteligentna.

Wykształcona.

Samodzielna.

Aktywna zawodowo.

Jest profesorem lingwistyki na Uniwersytecie Columbia.

Jej praca opiera się przecież na słowach, pamięci, języku i umiejętności komunikowania się.

I właśnie dlatego pierwsze objawy choroby są dla niej szczególnie przerażające.

Alice zaczyna zapominać słowa.

Początkowo są to drobiazgi.

Później zaczyna mieć problemy z orientacją.

Gubi się w miejscach, które doskonale zna.

Nie pamięta pewnych wydarzeń.

Z czasem zaczyna tracić kontrolę nad coraz większą częścią swojego życia.

Jest to historia Alice, która po diagnozie wczesnego Alzheimera próbuje zachować więź z osobą, którą była przed chorobą.

Najstraszniejsze nie jest zapominanie

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Moim zdaniem właśnie tutaj film uderza najmocniej.

Bo Alzheimer nie polega wyłącznie na tym, że ktoś nie pamięta, gdzie odłożył telefon.

Alice zaczyna tracić coś znacznie ważniejszego.

Poczucie własnej tożsamości.

Przez całe życie była Alice.

Profesor Alice Howland.

Żoną.

Matką.

Kobietą niezależną.

Osobą, która podejmowała decyzje.

A choroba stopniowo odbiera jej kolejne elementy tego obrazu.

I pojawia się pytanie:

Kim jesteśmy, kiedy zaczynamy zapominać własne życie?

Choroba zaczyna się wtedy, kiedy nikt jej jeszcze nie widzi

Jedną z najbardziej przejmujących rzeczy w filmie jest początek choroby.

Alice wie, że coś się dzieje.

Jej rodzina jeszcze niekoniecznie.

Ona sama zaczyna obserwować swoje zachowanie.

Próbuje zapamiętywać.

Korzysta z telefonu.

Tworzy sobie sposoby kontrolowania rzeczywistości.

Próbuje być o krok przed chorobą.

Ale Alzheimer jest przeciwnikiem, którego nie da się przechytrzyć.

I chyba właśnie ta świadomość jest dla bohaterki najbardziej przerażająca.

Ona wie, co ją czeka.

Wie, że będzie coraz gorzej.

Wie, że w pewnym momencie może już nie rozumieć, co się z nią dzieje.

Alice wie, że pewnego dnia może nie poznać własnych dzieci

I tutaj film przestaje być wyłącznie historią chorej kobiety.

Staje się historią całej rodziny.

Męża.

Trójki dzieci.

Ich relacji.

Ich lęków.

Ich decyzji.

Każdy z nich inaczej reaguje na chorobę Alice.

I to jest bardzo prawdziwe.

Bo kiedy choruje jedna osoba, często choruje emocjonalnie cała rodzina.

Zmieniają się role.

Zmieniają się obowiązki.

Pojawia się strach.

Poczucie winy.

Bezradność.

Czasami złość.

A czasami pytanie:

„Co będzie dalej?”

A co z opieką?

Dla mnie, patrząc z perspektywy osoby związanej z tematyką opieki nad seniorami, to właśnie ten element jest szczególnie interesujący.

Bo w pewnym momencie nie chodzi już o to, czy Alice czegoś nie pamięta.

Chodzi o to, ile samodzielności można jej jeszcze pozostawić.

I tutaj zaczynają się bardzo trudne pytania.

Czy pozwolić jej podejmować własne decyzje?

Czy kontrolować każdy krok?

Czy przypominać jej wszystko?

Czy poprawiać ją za każdym razem, kiedy się myli?

Czy mówić jej prawdę, nawet jeśli ta prawda ją przeraża?

Czy chronić ją przed rzeczywistością?

Film nie daje łatwych odpowiedzi.

I dobrze.

Bo w prawdziwej opiece takich prostych odpowiedzi również często nie ma.

Alzheimer to nie tylko choroba pacjenta

„Motyl” bardzo dobrze pokazuje jeszcze jedną rzecz:

opiekę nad osobą z Alzheimerem przeżywa również rodzina.

Można kochać człowieka i jednocześnie być zmęczonym.

Można być cierpliwym i jednocześnie czasami mieć dość.

Można wiedzieć, że chory nie robi czegoś specjalnie, a mimo to czuć bezsilność.

To bardzo ważne również dla opiekunek.

Bo kiedy senior po raz dziesiąty zadaje to samo pytanie, oskarża o coś, czego nie zrobiłyśmy, nie pamięta naszej rozmowy albo nagle zachowuje się zupełnie inaczej, łatwo pomyśleć:

„Przecież przed chwilą mu to tłumaczyłam.”

Tylko że osoba z chorobą Alzheimera niekoniecznie ma możliwość zapamiętania tego, co właśnie jej powiedziałyśmy.

Najbardziej boli utrata relacji

W filmie pojawia się bardzo smutna perspektywa.

Alice może zapomnieć swoich bliskich.

A oni doskonale będą pamiętać ją.

To jedna z największych tragedii choroby.

Dla Alice ktoś może z czasem stać się obcą osobą.

Dla tej osoby Alice nadal będzie ukochaną żoną, matką czy przyjaciółką.

Ta nierównowaga musi być potwornie trudna.

I film pokazuje ją bez konieczności budowania wielkich dramatycznych scen.

Czasami wystarczy spojrzenie.

Julianne Moore jest tutaj fenomenalna

Trudno mówić o „Motylu” bez Julianne Moore.

Aktorka otrzymała za rolę Alice Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej podczas 87. ceremonii wręczenia Oscarów.

I trudno się dziwić.

Największa siła jej roli tkwi w tym, że nie gra Alzheimera w sposób przesadzony.

Na początku obserwujemy kobietę, która jest po prostu trochę zaniepokojona.

Potem pojawia się dezorientacja.

Niepewność.

Strach.

Wstyd.

Bezradność.

A później coraz bardziej widzimy człowieka, który nie jest już w stanie kontrolować tego, co dzieje się z jego umysłem.

To bardzo trudna rola, ponieważ aktorka musi pokazać zmianę człowieka, ale jednocześnie nie może sprawić, żeby Alice przestała być Alice.

Czy rodzina powinna poświęcić swoje życie?

To jeden z tematów filmu, o którym można dyskutować długo.

Co zrobić, kiedy choruje rodzic?

Czy dzieci powinny zrezygnować ze swoich planów?

Czy mąż powinien podporządkować całe życie chorej żonie?

Gdzie kończy się obowiązek, a zaczyna własne życie?

Nie ma jednej odpowiedzi.

I właśnie dlatego film jest ciekawy.

Nie pokazuje rodziny jako grupy idealnych ludzi, którzy zawsze wiedzą, co należy zrobić.

Pokazuje ludzi, którzy próbują sobie poradzić.

Czasami dobrze.

Czasami źle.

Alice nie chce być tylko „chorą”

To chyba najważniejsze.

Alice nie przestaje być człowiekiem dlatego, że zachorowała.

Nadal ma swoje potrzeby.

Swoją godność.

Swoje emocje.

Swoją historię.

Nadal jest Alice.

I właśnie dlatego film tak dobrze pasuje do rozmowy o opiece.

Bo osoba wymagająca pomocy nie staje się przez to mniej wartościowym człowiekiem.

Nie jest wyłącznie „przypadkiem Alzheimera”.

Nie jest „Pflegegradem”.

Nie jest „sztelą”.

Nie jest listą obowiązków.

Jest człowiekiem.

Bardzo ważny film dla opiekunek

Jeżeli ktoś pracuje z osobami z demencją, warto ten film zobaczyć.

Nie dlatego, że pokaże dokładnie, jak należy zajmować się osobą chorą.

To nie jest poradnik.

Film nie pokazuje całego spektrum problemów związanych z codzienną opieką.

Nie zastąpi wiedzy medycznej ani szkolenia.

Ale może zrobić coś innego.

Może pomóc spojrzeć na chorobę od środka.

Z perspektywy osoby, która traci kontrolę nad własnym umysłem.

A to bardzo dużo.

Najbardziej poruszająca jest świadomość Alice

Wiele filmów o demencji pokazuje osobę, która nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu.

„Motyl” robi coś innego.

Alice przez znaczną część filmu wie, co się z nią dzieje.

Wie, że traci pamięć.

Wie, że będzie coraz gorzej.

Wie, że pewnego dnia może nie wiedzieć, kim jest.

To sprawia, że jej historia jest jeszcze bardziej przejmująca.

Czy film jest idealny?

Nie.

I tutaj nie chcę wystawiać mu oceny tylko dlatego, że temat jest ważny.

Film bywa bardzo emocjonalny i momentami może wydawać się zbyt skonstruowany pod wzruszenie.

Niektóre wątki zostały również potraktowane bardziej skrótowo niż w książce.

Dlaczego tytuł „Motyl”?

Ciekawostką jest sam polski tytuł.

Oryginalnie film nosi tytuł „Still Alice”, czyli mniej więcej „Wciąż Alice”.

W Polsce funkcjonuje jako „Motyl. Still Alice”.

„Motyl” pochodzi od polskiego tytułu powieści Lisy Genovy. Motyw motyla ma w książce swoje znaczenie i odnosi się do delikatności oraz ulotności pamięci.

I kiedy obejrzymy film, ten tytuł nabiera dodatkowego znaczenia.

Bo pamięć jest trochę jak motyl.

Jest piękna.

Ale nie można jej zatrzymać na siłę.

„Motyl” a opiekunka na szteli

I właśnie tutaj film najbardziej łączy się z tematyką mojego bloga.

Opiekunka osoby z Alzheimerem może codziennie obserwować rzeczy, których rodzina nie widzi.

Zmianę zachowania.

Powtarzające się pytania.

Problemy z orientacją.

Podejrzliwość.

Złość.

Lęk.

Zagubienie.

Czasami senior może oskarżyć opiekunkę o kradzież.

Czasami może twierdzić, że ktoś był w domu.

Czasami może nie pamiętać rozmowy sprzed pięciu minut.

I wtedy bardzo łatwo potraktować takie zachowanie osobiście.

„Przecież ja jej pomagam!”

„Przecież przed chwilą jej to powiedziałam!”

„Dlaczego ona mi nie wierzy?”

Film przypomina, że problem może nie tkwić w relacji między ludźmi.

Problem może tkwić w chorobie.

I to ogromna różnica.

Czy warto obejrzeć „Motyla”?

Zdecydowanie tak.

Nie jest to film łatwy.

Nie jest też filmem, po którym człowiek czuje się szczególnie lekko.

Ale jest potrzebny.

Pokazuje Alzheimera nie tylko jako chorobę pamięci.

Pokazuje go jako chorobę, która dotyka tożsamości, relacji, rodziny, pracy, niezależności i poczucia własnej wartości.

I chyba właśnie dlatego zostaje w głowie.

Moja ocena: 9/10

Nie dlatego, że jest idealny.

Dlatego, że podejmuje bardzo trudny temat i robi coś ważnego – pozwala przez chwilę zobaczyć świat z perspektywy osoby, która zaczyna tracić samą siebie.

A dla osób pracujących w opiece może być szczególnie wartościowy.

Bo czasami, zanim nauczymy się jak pomagać osobie z demencją, warto spróbować zrozumieć, jak może czuć się człowiek, który tę pamięć traci.


A Ty?

Oglądałaś „Motyla”? 

Czy ten film zmienił Twoje spojrzenie na chorobę Alzheimera? A jeśli pracujesz z seniorami – czy spotkałaś się z sytuacją, w której podopieczny zupełnie nie pamiętał rozmowy, wydarzenia albo osoby, którą chwilę wcześniej widział?

Napisz w komentarzu. Takie historie pokazują, jak naprawdę wygląda życie z demencją.

Komentarze