„Służące do wszystkiego” Joanna Kuciel-Frydryszak – recenzja książki

Służące do wszystkiego, Służące do wszystkiego recenzja, Joanna Kuciel-Frydryszak, Joanna Kuciel-Frydryszak książka, recenzja Służące do wszystkiego, służące w Polsce, służba domowa w Polsce, polskie służące, kobiety pracujące w cudzych domach, praca w cudzym domu, opiekunka osób starszych, opiekunka w Niemczech, polska opiekunka w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, praca na szteli, prawa opiekunki, czas wolny opiekunki, praca w opiece, literatura faktu, reportaż historyczny, książki o kobietach, książki o pracy, książki dla opiekunek, historia kobiet, kobiety w XX wieku, „białe niewolnice”, Marginesy

Są książki, które opowiadają o przeszłości.

I są takie, które sprawiają, że zaczynamy zastanawiać się nad teraźniejszością.

„Służące do wszystkiego” Joanny Kuciel-Frydryszak należy do tej drugiej kategorii.

Kiedy zaczynałam czytać tę książkę, widziałam w niej przede wszystkim historię kobiet, które ponad sto lat temu pracowały w cudzych domach. Dziewczyn, często bardzo młodych, przyjeżdżających ze wsi do miasta i zatrudniających się jako służące.

Im dłużej czytałam, tym częściej miałam jednak wrażenie, że czytam o czymś znacznie bliższym.

O pracy, zależności, granicach, pieniądzach, czasie wolnym i o tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy jego życie zawodowe zaczyna być nierozerwalnie związane z domem pracodawcy.

Kim były służące „do wszystkiego”?

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Kuciel-Frydryszak zagląda do świata, który dzisiaj może wydawać się niemal niewiarygodny.

Służąca miała sprzątać, prać, gotować, prasować, zajmować się dziećmi, wykonywać polecenia i być dostępna wtedy, kiedy była potrzebna.

Określenie „do wszystkiego” nie było przypadkowe.

Nie chodziło przecież o jeden konkretny zawód. Chodziło o osobę, która miała zrobić właściwie wszystko, czego wymagał dom.

I co ciekawe — nie wszystkie kobiety trafiały tam wyłącznie dlatego, że nie miały innego wyboru.

Dla wielu dziewcząt przyjazd do miasta oznaczał możliwość wyrwania się z biedy. Służba mogła dać im dach nad głową, jedzenie, pierwsze doświadczenia zawodowe, kontakt z zupełnie innym światem, a czasem nawet możliwość nauczenia się czytania czy poznania życia poza rodzinną wsią.

To właśnie ten element bardzo mi się spodobał.

Autorka nie pokazuje tych kobiet wyłącznie jako bezbronnych ofiar.

Pokazuje również ich ambicje, marzenia i próby poprawienia własnego losu.

Najbardziej uderzyło mnie coś innego

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Nie sama ciężka praca.

Ciężka praca zawsze istniała i zawsze będzie istnieć.

Najbardziej uderzyła mnie zależność.

Od pracodawcy zależało bardzo wiele. Służąca mieszkała w jego domu, jadła przy jego stole albo w miejscu, które jej wyznaczono, podporządkowywała swój dzień rytmowi rodziny.

A przecież dom powinien być miejscem prywatnym.

Tutaj był jednocześnie miejscem pracy.

I właśnie w tym miejscu zaczęłam dostrzegać podobieństwa do pracy współczesnych opiekunek osób starszych w Niemczech.

Nie oznacza to oczywiście, że sytuacja jest identyczna.

Nie żyjemy już w czasach, w których służąca jest formalnie częścią gospodarstwa domowego i praktycznie pozbawiona praw.

Zmieniły się przepisy, możliwości komunikacji, wynagrodzenia i świadomość pracowników.

Ale pewien mechanizm pozostał zaskakująco znajomy.

Pracujesz w czyimś domu, więc granica pomiędzy „pracą” a „życiem” może bardzo łatwo się zatrzeć.

„A co ona będzie robiła w czasie wolnym?”

W książce szczególnie mocno wybrzmiewa kwestia czasu wolnego.

Służąca, która mieszkała u pracodawcy, nie zawsze mogła po prostu zamknąć drzwi i powiedzieć: „Teraz jestem po pracy”.

Jej obecność była traktowana jako coś oczywistego.

Przecież skoro jest w domu, to może jeszcze coś zrobić.

Przecież skoro nie ma własnej rodziny w mieście, to po co jej wolne?

I właśnie ten sposób myślenia wydał mi się niezwykle współczesny.

Bo czy naprawdę tak trudno spotkać się dzisiaj z pytaniem:

„A co ty będziesz robiła w czasie wolnym?”

W przypadku opiekunki mieszkającej z seniorem odpowiedź jest przecież bardzo prosta.

Będzie żyła.

Pójdzie na spacer.

Zadzwoni do rodziny.

Usiądzie sama w kawiarni.

Poczyta książkę.

Albo po prostu nie będzie robiła nic.

Bo czas wolny nie musi mieć żadnego uzasadnienia.

Kobieta potrzebuje czegoś więcej niż pieniędzy

To chyba najważniejsza myśl, którą wyniosłam z tej książki.

Człowiek podejmujący pracę nie sprzedaje całego swojego życia.

Sprzedaje określony czas i określone umiejętności.

A jednak w pracy wykonywanej w cudzym domu granice bardzo łatwo przesunąć.

Najpierw jest:

„Czy mogłaby pani jeszcze zrobić kolację?”

Potem:

„Skoro już pani wychodzi, może pani zrobić zakupy?”

A później:

„Przecież pani tutaj mieszka”.

I nagle coś, co miało być wyjątkiem, staje się codziennością.

Oczywiście nie każdy pracodawca tak postępuje. I nie każda opiekunka doświadcza przekraczania granic.

Ale właśnie dlatego książki takie jak „Służące do wszystkiego” są potrzebne.

Pokazują, jak łatwo człowiek wykonujący pracę w czyimś domu może zostać sprowadzony wyłącznie do swoich obowiązków.

Czy naprawdę nic się nie zmieniło?

Zmieniło się bardzo dużo.

I warto to powiedzieć jasno.

Współczesna opiekunka w Niemczech nie jest XIX-wieczną służącą.

Ma inne możliwości, inne prawa, może zmienić pracę, może odmówić, może dochodzić swoich praw. W wielu przypadkach pracuje również w zupełnie innych warunkach niż dawna służba domowa.

A jednak po przeczytaniu tej książki trudno nie zadać sobie pytania:

Dlaczego pewne schematy tak długo żyją?

Dlaczego praca wykonywana głównie przez kobiety w cudzym domu bywa traktowana jako coś mniej wartościowego?

Dlaczego sprzątanie, gotowanie, pranie, opieka czy zajmowanie się drugim człowiekiem tak łatwo uznajemy za „naturalne kobiece obowiązki”, zamiast dostrzec w tym pracę?

I dlaczego osobie, która wykonuje tę pracę, tak łatwo odebrać prawo do odpoczynku?

Książka nie daje łatwych odpowiedzi

I bardzo dobrze.

Nie jest to poradnik dla opiekunek.

Nie jest to również książka, którą należy czytać wyłącznie przez pryzmat współczesnego rynku pracy.

To przede wszystkim reportaż historyczny o kobietach, które przez lata pozostawały niemal niewidoczne. Autorka pokazuje ich życie, relacje z pracodawcami, codzienne obowiązki, zależność ekonomiczną i społeczną, ale także ludzi, którzy potrafili traktować swoje służące z szacunkiem i przywiązaniem.

I to jest dla mnie ważne.

Bo łatwo byłoby napisać historię, w której wszyscy pracodawcy są źli, a wszystkie służące są bezbronnymi ofiarami.

Rzeczywistość była bardziej skomplikowana.

Tak samo jest dzisiaj.

Są wspaniałe rodziny i są takie, od których opiekunka chce uciec po kilku dniach.

Są uczciwi pracodawcy i tacy, którzy próbują wykorzystać czyjąś zależność.

Są też opiekunki, które doskonale potrafią stawiać granice, i takie, które mają z tym ogromny problem.

Czy polecam?

Zdecydowanie tak.

Szczególnie osobom, które pracują w cudzych domach — opiekunkom, pomocom domowym, sprzątaczkom, nianiom.

Ale również tym, którzy korzystają z czyjejś pracy.

Bo czasami warto spojrzeć na własny dom oczami osoby, która przychodzi do niego nie jako gość, ale jako pracownik.

Po przeczytaniu „Służących do wszystkiego” jeszcze mocniej doceniłam jedną rzecz:

godność człowieka nie zależy od tego, co sprząta, komu gotuje, kim się opiekuje ani ile zarabia.

Można pracować w wielkim domu i być traktowanym jak człowiek.

Można też pracować w małym mieszkaniu i czuć się jak ktoś niewidzialny.

I chyba właśnie o tej niewidzialności opowiada ta książka najmocniej.

Moja ocena: 9/10

Nie dlatego, że książka jest łatwa.

Wręcz przeciwnie.

Momentami jest trudna, smutna i zostawia człowieka z niewygodnymi pytaniami.

Ale być może właśnie takie książki są najbardziej potrzebne.

Bo historia nie zawsze kończy się wtedy, kiedy zamykamy książkę.

Czasami zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynamy zauważać jej podobieństwa do naszego własnego życia.

Czytaliście „Służące do wszystkiego”? A jeśli pracujecie w opiece – czy podczas lektury również mieliście wrażenie, że niektóre historie są dziwnie znajome?

Komentarze

  1. Mnie się jednak wydaje, że los służących był jednak dużo gorszy. Moja ciotka pracowała jako opiekunka osób starszych by dorobić, ale sama wybrała tę formę dorobienia (dziecko potrzebowało pomocy w kupnie mieszkania), lecz w przeciwieństwie do służących mogła odejść z pracy, nie była pomiatana, gwałcona czy też bita. Poza tym o ile się orientuje opiekuna osoby starszej może odejść z pracy, służąca nie mogła. Nie mówię, że praca opiekunki jest lekka. Nie jest. Lecz moim zdaniem jest różnica między ciężką pracą a piekłem na ziemi, zaś życie służącej było często piekłem. Można mieć tylko nadzieję, że jaśnie państwo płonie w piekle za wyrządzone krzywdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popracuj jako opiekunka to będziesz wiedziała, czy opiekunkami się nie pomiata, nie bije i czy mogą odejść. Nie byłam służącą, ale wydaje mi się, że służąca mogła odejść. Mówisz, że opiekunka może odejść z pracy? Ciekawe.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska