„Ale tego dużo.”
„Nigdy bym tego nie zjadła.”
„To jest zdrowe?”
„Ble, jak można coś takiego jeść?”
Większość z nas słyszała podobne komentarze. Przy rodzinnym stole, w pracy, w restauracji, a coraz częściej także w mediach społecznościowych. Co ciekawe, wiele osób wypowiada je zupełnie bez zastanowienia, jakby ocenianie cudzego jedzenia było czymś naturalnym.
Tymczasem komentowanie tego, co znajduje się na czyimś talerzu, rzadko wnosi coś wartościowego do rozmowy. Znacznie częściej odbiera radość z jedzenia i sprawia, że zwykły posiłek staje się przedmiotem nieproszonej oceny.
Jedno zdjęcie nie mówi nic o czyjejś diecie
W mediach społecznościowych bardzo łatwo natknąć się na zdjęcia potraw. Niektórzy publikują własne wypieki, inni pokazują obiad przygotowany dla rodziny, jeszcze inni dzielą się daniem z restauracji lub wspomnieniem z podróży.
Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś na podstawie jednego zdjęcia zaczyna oceniać czyjeś nawyki żywieniowe.
Przecież nie wiemy:
- ile posiłków dana osoba je w ciągu dnia,
- jak wygląda jej dieta na co dzień,
- jaki prowadzi tryb życia,
- czy pracuje fizycznie, czy przy biurku,
- czy jest zdrowa,
- czy właśnie wraca do formy po chorobie.
Nie wiemy nawet, czy porcja widoczna na zdjęciu została przygotowana dla jednej osoby.
A mimo to wiele osób bez wahania wydaje opinie na temat ilości jedzenia, jego wartości odżywczych czy wpływu na zdrowie.
Zdjęcie obiadu nie jest zaproszeniem do oceny
Coraz częściej można odnieść wrażenie, że publikacja zdjęcia jedzenia jest traktowana jak zgoda na publiczną analizę czyjegoś stylu życia.
To błędne założenie.
Ktoś może pokazać posiłek, ponieważ:
- jest dumny z własnych umiejętności kulinarnych,
- udało mu się znaleźć czas na ugotowanie czegoś od podstaw,
- chce podzielić się przepisem,
- danie przypomina mu ważne wspomnienia,
- po prostu ma ochotę pokazać coś, co sprawiło mu przyjemność.
Nie oznacza to jednak, że oczekuje komentarzy dotyczących wielkości porcji, kaloryczności czy wartości odżywczych.
Komentowanie jedzenia odbiera przyjemność z posiłku
Jedzenie nie powinno być egzaminem.
Tymczasem wiele osób nie potrafi powstrzymać się od uwag typu:
„Za dużo.”
„Za mało.”
„Ja bym tego nie zjadła.”
„Ja wolę coś innego.”
„To nie wygląda apetycznie.”
Takie komentarze często nie mają żadnego praktycznego znaczenia. Nie pomagają, nie rozwiązują problemu i nie wnoszą niczego do rozmowy.
Potrafią natomiast skutecznie odebrać drugiej osobie przyjemność z jedzenia.
Zwłaszcza gdy pojawiają się przy stole lub pod zdjęciem opublikowanym z dobrej woli.
Nie każda opinia musi zostać wypowiedziana
Wiele osób tłumaczy podobne komentarze stwierdzeniem:
„Przecież tylko wyraziłam swoje zdanie.”
To prawda. Każdy ma prawo do własnych preferencji.
Nie każdy musi lubić ryby, kapustę, kaszę czy szpinak.
Problem polega na tym, że nie każda myśl wymaga natychmiastowego wypowiedzenia.
Informacja, że ktoś nie lubi danego produktu, zwykle nie jest potrzebna osobie, która właśnie go je lub z dumą pokazuje przygotowaną potrawę.
Jedzenie to nie tylko jedzenie
Dla jednej osoby talerz obiadu jest zwykłym posiłkiem.
Dla innej może oznaczać coś znacznie więcej.
Może być wspomnieniem dzieciństwa, ulubionym przepisem babci, daniem przygotowanym po raz pierwszy samodzielnie albo czymś, na co od dawna brakowało czasu.
Właśnie dlatego warto pamiętać, że za każdym zdjęciem jedzenia i za każdym talerzem stoi człowiek.
Człowiek, który niekoniecznie potrzebuje oceny.
Czasami wystarczy pozwolić mu spokojnie cieszyć się swoim posiłkiem.
Szacunek przy stole i w internecie
Nie musimy lubić tego samego.
Nie musimy mieć identycznych nawyków żywieniowych.
Nie musimy zachwycać się każdym zdjęciem jedzenia, które pojawi się w internecie.
Ale możemy powstrzymać się od oceniania czegoś, o czym tak naprawdę wiemy bardzo niewiele.
Bo zanim napiszemy „ja bym się tym nie najadła” albo „ble, jak można to jeść”, warto zadać sobie jedno pytanie:
Czy ta osoba naprawdę prosiła mnie o opinię?
Czy Tobie również zdarzyło się usłyszeć komentarz dotyczący tego, co masz na talerzu? Jak się wtedy poczułaś?

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska