Co zrobić, gdy podopieczna nagle źle się czuje? Kiedy wystarczy zadzwonić do rodziny, kiedy skontaktować się z lekarzem, a kiedy trzeba natychmiast wezwać pogotowie?
To pytania, które prędzej czy później pojawiają się w pracy niemal każdej opiekunki osób starszych.
Senior może dostać gorączki, zasłabnąć, przewrócić się, zacząć mieć duszności, skarżyć się na ból w klatce piersiowej albo nagle zachowywać się zupełnie inaczej niż zwykle. Czasami objawy okazują się niegroźne. Innym razem kilka minut może mieć ogromne znaczenie.
Największym błędem opiekunki nie jest to, że nie potrafi rozpoznać choroby. Nie jest przecież lekarzem.
Błędem może być natomiast zlekceważenie niepokojących objawów i czekanie, aż ktoś inny podejmie decyzję.
Opiekunka nie jest lekarzem – ale jest najbliżej podopiecznej
Rodzina może odwiedzać seniora raz dziennie, raz w tygodniu albo tylko od czasu do czasu. Opiekunka natomiast spędza z nim wiele godzin.
To właśnie ona może zauważyć, że:
podopieczna od kilku godzin jest wyjątkowo senna,
ma problemy z oddychaniem,
nagle zaczęła mówić niewyraźnie,
nie może wstać z łóżka,
ma wysoką gorączkę,
przestała przyjmować płyny,
jest zdezorientowana bardziej niż zwykle,
przewróciła się,
pojawiło się krwawienie,
skarży się na silny lub nietypowy ból,
jej stan wyraźnie różni się od tego, jaki znamy z poprzednich dni.
Nie musimy wiedzieć, co dokładnie się dzieje.
Musimy natomiast umieć powiedzieć:
„To nie jest stan, w którym powinnam sama próbować rozwiązać problem.”
Co zrobić, gdy podopieczna źle się czuje?
Pierwsza zasada jest bardzo prosta:
Nie diagnozuj. Obserwuj i reaguj.
Opiekunka nie powinna samodzielnie ustalać, czy podopieczna ma zapalenie płuc, udar, zawał, infekcję czy reakcję na lek.
Może natomiast przekazać lekarzowi bardzo cenne informacje:
kiedy pojawiły się objawy,
co dokładnie się zmieniło,
jak długo trwają,
czy stan się pogarsza,
jakie leki przyjmuje seniorka,
czy miała podobne problemy wcześniej,
czy doszło do upadku lub urazu,
czy przyjmuje płyny i jedzenie,
czy oddaje mocz i czy zachowanie jest inne niż zwykle.
To właśnie obserwacja opiekunki może być niezwykle pomocna podczas kontaktu z lekarzem.
Kiedy dzwonić pod 112 w Niemczech?
Jeżeli istnieje podejrzenie zagrożenia życia, nie należy czekać na reakcję rodziny.
W Niemczech numer 112 służy do wezwania pogotowia w sytuacjach nagłych i zagrażających życiu. Do przykładów należą m.in. utrata przytomności, ciężka duszność, silny ból w klatce piersiowej, objawy udaru, poważne urazy czy silne, nieustępujące krwawienie. Można także skorzystać z dostępnego w wielu domach tzw. Hausnotrufknopf.
Szczególnie niepokojące są:
Nagła utrata przytomności
Jeżeli seniorka straciła przytomność, sytuacja wymaga pilnej oceny. Nie należy po prostu czekać, aż „sama dojdzie do siebie”.
Silna duszność
Jeżeli podopieczna wyraźnie nie może złapać oddechu, sinieje, ma problem z wypowiadaniem słów z powodu duszności albo jej stan gwałtownie się pogarsza – to sytuacja alarmowa.
Ból lub ucisk w klatce piersiowej
Szczególnie jeśli towarzyszą mu duszność, zimne poty, osłabienie, nudności lub bardzo złe samopoczucie.
Nagłe zaburzenia mowy lub niedowład
Jeżeli seniorka nagle nie może mówić, opada jej kącik ust, ma osłabioną rękę lub nogę albo pojawiają się inne nagłe objawy neurologiczne, nie należy czekać na rozwój sytuacji.
Poważny upadek lub uraz
Zwłaszcza gdy seniorka uderzyła głową, straciła przytomność, ma silny ból, krwawienie albo nie może poruszać kończyną.
Silne krwawienie
Jeżeli krwawienia nie można opanować albo seniorka zaczyna słabnąć, potrzebna jest pilna pomoc.
Gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia
Czasami trudno nazwać konkretny objaw. Po prostu patrzymy na człowieka i wiemy, że „coś jest bardzo nie tak”.
W takiej sytuacji również nie należy ignorować własnej obserwacji.
112 czy 116117? To ważne rozróżnienie
Nie każda choroba wymaga wezwania karetki.
W Niemczech działa również numer 116117, czyli ärztlicher Bereitschaftsdienst – pomoc lekarska poza normalnymi godzinami pracy gabinetów w sytuacjach, które wymagają pilnej konsultacji, ale nie są zagrożeniem życia. Numer działa całodobowo. W razie potrzeby lekarz może również zostać skierowany do pacjenta do domu.
Można więc przyjąć bardzo prostą zasadę:
112 – gdy życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone.
116117 – gdy potrzebna jest pilna pomoc lekarska, ale nie ma objawów wskazujących na zagrożenie życia.
Jeżeli stan jest stabilny i może poczekać do godzin pracy lekarza, właściwym miejscem będzie lekarz rodzinny lub prowadzący podopieczną.
A co, jeśli rodzina mówi: „Proszę poczekać”?
To jeden z najtrudniejszych momentów w pracy opiekunki.
Wyobraźmy sobie sytuację:
Podopieczna źle się czuje. Dzwonimy do syna. Syn mówi:
„Proszę obserwować. Jak się nie poprawi, zadzwonimy jutro do lekarza.”
Tylko że po godzinie seniorka wygląda jeszcze gorzej.
Co wtedy?
Moim zdaniem opiekunka nie powinna automatycznie wyłączać własnego rozsądku tylko dlatego, że rodzina tak zdecydowała.
Jeżeli pojawiają się objawy wskazujące na stan nagły, nie należy zwlekać z wezwaniem pomocy tylko dlatego, że członek rodziny jest poza domem lub nie odbiera telefonu.
W sytuacji zagrożenia życia dzwonimy pod 112.
Rodzinę można poinformować równolegle lub natychmiast po wezwaniu pomocy.
To nie jest „robienie na złość rodzinie”.
To jest reagowanie na sytuację, która może wymagać natychmiastowej pomocy medycznej.
Nie czekaj na rodzinę, kiedy sytuacja jest naprawdę poważna
Myślę, że wiele opiekunek ma tutaj problem z jedną rzeczą.
Boją się odpowiedzialności.
„A co, jeśli przesadzę?”
„A co, jeśli rodzina będzie zła?”
„A co, jeśli okaże się, że nic poważnego się nie stało?”
Tymczasem przy objawach alarmowych większym problemem może być właśnie brak reakcji.
Karetka przyjedzie, personel oceni sytuację i zdecyduje, co dalej.
Opiekunka nie ma obowiązku samodzielnie rozpoznawać zawału, udaru czy innego stanu zagrożenia życia.
Ma natomiast obowiązek odpowiednio zareagować na sytuację, którą obserwuje.
Nie baw się w lekarza
Druga skrajność jest równie niebezpieczna.
Czasami opiekunka próbuje zrobić wszystko sama.
„Dałam jej coś na gorączkę.”
„Posmarowałam ranę.”
„Wydaje mi się, że to zapalenie płuc.”
„Pewnie ma infekcję dróg moczowych.”
„Ona zawsze tak ma.”
„To tylko demencja.”
I właśnie to ostatnie zdanie może być szczególnie zdradliwe.
Nie każdą zmianę zachowania u osoby z demencją można automatycznie przypisać demencji.
Jeżeli seniorka nagle staje się bardzo senna, zdezorientowana, agresywna albo przestaje normalnie funkcjonować, warto potraktować to jako zmianę stanu zdrowia i przekazać informację rodzinie lub lekarzowi.
Opiekunka może obserwować, opisywać, pomagać i przekazywać informacje.
Nie powinna jednak samodzielnie stawiać diagnozy ani zmieniać leczenia.
Co zrobić, gdy seniorka nie chce lekarza?
To również zdarza się bardzo często.
Senior może powiedzieć:
„Nigdzie nie jadę.”
„Nie chcę lekarza.”
„Nie dzwoń po karetkę.”
Lęk przed szpitalem jest u wielu starszych osób ogromny. Boją się, że już nie wrócą do domu, że trafią do domu opieki albo że stracą resztę swojej samodzielności.
Nie zawsze da się ich przekonać argumentami.
Ale w sytuacji, która wygląda na zagrożenie życia, nie można traktować odmowy seniora jako powodu do bezczynności.
Jeżeli natomiast nie jest to stan nagły, warto spokojnie wyjaśnić, dlaczego konsultacja lekarska jest potrzebna i – zależnie od sytuacji – skontaktować się z rodziną lub 116117.
Co powiedzieć, gdy dzwonisz po pomoc?
W stresie łatwo się zablokować.
Dlatego dobrze wcześniej wiedzieć, jakie informacje będą potrzebne.
Przy zgłaszaniu problemu przygotuj:
dokładny adres,
imię i wiek podopiecznej,
co się wydarzyło,
jakie są objawy,
od kiedy trwają,
czy stan się pogarsza,
czy seniorka jest przytomna,
czy oddycha,
jakie leki przyjmuje,
czy doszło do upadku lub urazu.
Jeżeli jesteś w Niemczech i masz problem z językiem, powiedz od razu, że jesteś opiekunką i że potrzebujesz pomocy w języku, którym możesz się sprawnie posługiwać. W sytuacji nagłej najważniejsze jest przekazanie podstawowych informacji i podanie dokładnego adresu.
A jeśli podopieczna trafia do szpitala?
Wtedy rola opiekunki również się zmienia.
Nie jesteś pielęgniarką oddziałową.
Nie masz obowiązku wykonywać czynności medycznych, do których nie jesteś uprawniona ani przygotowana.
Twoją rolą może być przekazanie personelowi informacji o tym, jak seniorka funkcjonowała przed przyjęciem:
jakie miała objawy,
kiedy zaczęły się problemy,
jakie leki przyjmowała,
jak wyglądała jej sprawność,
czy ostatnio zmieniło się jej zachowanie,
czy doszło do upadku,
czy wcześniej występowały podobne problemy.
To informacje, które mogą być bardzo przydatne.
Nie pozwól, żeby strach przed rodziną odebrał Ci rozsądek
Praca opiekunki w Niemczech wiąże się z dużą odpowiedzialnością.
Ale odpowiedzialność nie oznacza, że mamy być jednocześnie lekarzem, pielęgniarką, ratownikiem medycznym i członkiem rodziny.
Nie jesteśmy od leczenia seniora. Jesteśmy od opieki i od reagowania wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga.
Jeżeli podopieczna źle się czuje, obserwujemy ją.
Jeżeli problem jest pilny, kontaktujemy się z lekarzem lub 116117.
Jeżeli pojawiają się objawy zagrożenia życia – 112.
Jeżeli stan jest stabilny – kontaktujemy się z lekarzem prowadzącym lub rodziną i przekazujemy dokładne informacje.
I przede wszystkim nie próbujemy na własną rękę zastępować lekarza.
Najważniejsze: nie czekaj, aż będzie „naprawdę źle”
Jedna z najtrudniejszych rzeczy w opiece nad seniorem polega na tym, że często nie wiemy, gdzie przebiega granica pomiędzy „to nic takiego” a „trzeba działać natychmiast”.
Dlatego warto znać podstawową zasadę:
Lepiej potraktować nagłe, poważne objawy poważnie, niż czekać tylko dlatego, że boimy się reakcji rodziny.
Opiekunka nie musi wiedzieć, co jest podopiecznej.
Powinna natomiast wiedzieć, kiedy nie wolno jej czekać.
A kiedy sytuacja nie jest nagła, ale wymaga szybkiej konsultacji lekarskiej, w Niemczech można skorzystać z numeru 116117. W przypadku zagrożenia życia – 112.
Bo dobra opiekunka nie jest tą, która wszystko potrafi wyleczyć. Dobra opiekunka to również ta, która potrafi rozpoznać moment, w którym trzeba powiedzieć: „Tego nie zrobię sama. Potrzebujemy lekarza”.
Czy zdarzyło Wam się, że podopieczna nagle źle się poczuła, a rodzina bagatelizowała sytuację? Jak wtedy zareagowałyście – czekałyście na decyzję rodziny czy same wezwałyście pomoc?



Najprawdziwsza prawda, dokładnie tak postępujmy jak ujęłaś w swoim poście/dobrych radach. Miłego wieczorku Kasieńko
OdpowiedzUsuńW Niemczech my jesteśmy pomocą domową , a nie żadną opiekunką. Opiekunka przychodzi do podopiecznego przeważnie 2 razy dziennie. Mamy się liczyć z opinią rodziny podopiecznego , bo jest to klient firmy. Rodzina ma pierwszeństwo w podejmowaniu wszelkich decyzji , a ty masz wykonywać ich polecenia.
OdpowiedzUsuńDziwne, że tyle czasu z tobą wytrzymali. Z tego co piszesz często zmieniałaś miejsca pracy.
Rządziłaś się jak szara gęś, udając wykwalifikowaną opiekunkę.
Zgłasza się problem najpierw do rodziny.
I pilnuje się lepiej, a nie jak ty ,by podopieczny rozwalił sobie głowę. Jesteś żałosna , żegnam ��
Nie będę pisała kto jest żałosny, a kto nie. Zacznę może od najważniejszego- jesteśmy pracownikami oddelegowanymi. W związku z tym rodzina podopiecznego, jak i sam podopieczny nie ma prawa wydawać nam poleceń. Nie mają oni tzw. Weisungsrecht. Żadna opiekunka nie musi więc słuchać a) demencyjnych podopiecznych b) rodziny podopiecznych. Opiekunka tzw. Betreuung ( pracujemy w charakterze Betreuung- Betreung łączy w sobie czynności pomocy domowej i niektóre czynności z dziedziny Pflege. Głównie chodzi o higienę podopiecznych. Poza tym do naszych zadań należy aktywacja podopiecznych. Pracujemy jako Betreuung. Nie ma to nic wspólnego z Pflegedienst ( opieką medyczną i pielęgniarkami ), o którym raczyłaś wspomnieć i który przychodzi do podopiecznych/ pacjentów 1, 2, 3 razy dziennie ( w zależności od potrzeb ). Nigdy nie uważałam się za Pflegedienst i nie rozumiem skąd Twój osąd. W Polsce ( jak widać ) opieka domowa nie jest tak częstym zjawiskiem i potocznie mówi się o nas opiekunki. Faktycznie jednak określenie to jest mylnie interpretowane. Zwłaszcza przez osoby, które o opiece domowej nie mają zielonego pojęcia. A więc przez osoby takie jak ty. Dokładniej charakter naszej pracy odzwierciedla niemiecki odpowiednik Betreuung. Jednak nawet przez samych Niemców czasami błędnie jesteśmy nazywani Pflegerin/ Pfleger. Nie jesteśmy Pflegerin/ Pfleger, ale nie jesteśmy również ( i tu cię zaskoczę ) pomocą domową. Jeśli bylibyśmy pomocą domową gotowalibyśmy i sprzątali. Nie zajmowalibyśmy się natomiast podopiecznymi. I nie mieszkalibyśmy oraz nie nocowalibyśmy w ich domach. Także kotuś nie wymądrzaj się tak. 1. Z tego co widzę, to ty nie masz pojęcia w jakim zawodzie pracujesz i na jakich zasadach. 2. Nie masz pojęcia o tym, że Niemcy nie mają Weisungsrecht w stosunku do pracowników oddelegowanych. Naszym pracodawca jest firma w Polsce. Natomiast rodzina podopiecznych jak i sami podopieczni, jeśli maja jakieś „ specjalne życzenia” powinni je kierować ewentualnie do firmy. Nie do nas. My mamy pełną swobodę w organizowaniu sobie pracy uwzględniając potrzeby podopiecznego. 3. Twój zarzut w moim kierunku, że moja podopieczna rozwaliła sobie głowę jest śmieszny. Trudno mi uwierzyć, że pracujesz w opiece. Wygląda na to, że o starości i chorobach nie masz pojęcia. Jak i o tym, że opiekunka w nocy śpi. Może Ty sypiasz z podopieczną w jednym łóżku. Ja mam osobny pokój, do którego idę na noc. Gdyby nie Twoja ignorancja mogła byś się z mojego bloga z pewnością wiele nauczyć. Widzę jednak, że należysz do ciemnoty, która myśli, że pozjadała wszystkie rozumy. Jednocześnie wobec Niemców jesteś potulna jak baranek dając sobą wycierać podłogę. Bardzo mi przykro z tego powodu. Mną podłogi nie wytrzesz. Za bardzo jestem świadoma swych praw, obowiązków, niemieckich realiów. Słucham i czytam ludzi mądrych. Wyciągam z tego wnioski. Cały czas się uczę. Życzę Tobie, abyś chociaż w minimalnym stopniu chłonęła wiedzę. Być może kiedyś ( w dalekiej przyszłości ) Niemcy przestaną Tobą wycierać podłogi i Ty stracisz ochotę na podejmowanie takich prób względem osób, którym nie dorastasz do pięt. Nie dokazuj mila, nie dokazuj... https://youtu.be/F6J_JROaIxs
UsuńDroga Anonimowa. Pomoc domowa o godz. 10.30 albo sprzata po sniadaniu, albo szykuje sie do szykowania obiadu. Jesli czytasz bloga dla opiekunek to pio kiego groma. Chcesz sie przekwalifikować. ODRADZAM. Do tej pracy trzeba używac mózgu i mieć kontakt z podopiecznym. Rodzina owszem jest w zasiegu kontaktu, ale nie jest na pierwszym miejscu.
OdpowiedzUsuńPo to rodzina zatrudnia opiekę, aby przejąć obowiazki z którymi sobie rodzina nie radzi. Pani również potrzebuje fachowców bo nie jest Pani zdolna zrobić wszystko sama. Jak zauważy Pani napisałem FACHOWCÓW, bo my własnie nim i jestesmy. Bez wzgledu jak dla omijania prawa zostaniemy sklasyfikowani. Pomoc domowa to rozszerzona wersja fachowca bo ma więcej obowiazków a osoba siedzaca tylko przed komputerem i hejtująca to TYPOWY LEŃ. Proszę ZROZUMIEĆ, OGARNĄĆ i ZASTOSOWAĆ a nie hejtować.
Haha z hejtem zgadza sie. Notomiast z tym obiadem.. ja o godzinie 11.09 nadal czekam, zeby podopieczna zeszla na sniadanie 😉 milego dnia.
UsuńAle podniosła mi ciśnienie ta anonimowa!!! Pieprzy bzdury jak mało który . Rozbawiła mnie zarzutem, że często zmieniasz Stelle. Jak dobrze , że mnie nie zna bo z całą pewnością miałabym wiadro pomyj na głowie , gdyż od początku pracy jako opiekunka postawiłam sobie za cel zwiedzać Niemcy i nie wracać dwa razy w ten sam rejon lub do tej samej rodziny... No chyba, że będę miala jakieś szczególne powody ( i złamałam swoją zasadę... dwa razy na ponad 5 lat pracy). Wiem, że rodziny sie przywiązują , ale to jest tylko praca, podczas której zostawiam całe morze mojej serdeczności i stąd biorą się moje świetne referencje. Niestety, gdy się kończy zlecenie wracam tam skąd przybyłam i odpoczywając planuję gdzie kolejnym razem chciałabym pojechać. Czy przez to jestem wredna?
OdpowiedzUsuńNo dopieprzyła, przesolila i bylo niesmacznie. A ja mam zasadę, że nie tkwię w g...wnie. niektórzy może lubią.
Usuńw punkt, nic dodać nic ująć.
OdpowiedzUsuń