„Opieka domowa” – recenzja filmu o pielęgniarce, która sama potrzebuje pomocy

Opieka domowa film, Opieka domowa recenzja, Domácí péče, Domácí péče 2015, film o opiece nad seniorem, film o pielęgniarce, film o opiece domowej, filmy o opiekunkach, film o chorobie, czeski film, czeskie filmy, Alena Mihulová, Slávek Horák, praca w opiece, opieka nad osobami starszymi, opiekunka seniora, pomaganie innym, granice w opiece, opiekun też potrzebuje pomocy, patologiczny altruizm, wypalenie zawodowe, empatia, opieka domowa nad seniorem, film o pielęgniarce opiekującej się pacjentami.

Czy osoba, która przez całe życie opiekuje się innymi, potrafi pozwolić, aby ktoś zaopiekował się nią?

To pytanie zostało ze mną po obejrzeniu czeskiego filmu „Opieka domowa” („Domácí péče”) z 2015 roku w reżyserii Slávka Horáka.

To nie jest film wyłącznie o pielęgniarce, pacjentach i pracy w opiece domowej. To opowieść o człowieku, który tak bardzo przyzwyczaił się do roli osoby pomagającej, że kiedy sam potrzebuje pomocy, nagle nie wie, co z tym zrobić.

I właśnie dlatego ten film może być szczególnie bliski osobom pracującym w opiece.

Vlasta – kobieta, która zawsze ma dla innych czas

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Główną bohaterką jest Vlasta, pielęgniarka pracująca w opiece domowej na południowomorawskiej wsi.

Jeździ od pacjenta do pacjenta. Zajmuje się ludźmi starszymi, chorymi, często trudnymi i marudnymi. Zna ich przyzwyczajenia, problemy i słabości.

I robi to z zaangażowaniem.

Nie jest to dla niej wyłącznie praca.

Vlasta naprawdę chce pomagać.

Po pracy wraca do męża Láďi i córki. Jej życie wydaje się poukładane, choć dalekie od ideału. Jest zwyczajne, czasami zabawne, czasami męczące.

I właśnie ta zwyczajność jest jedną z największych zalet filmu.

Nie oglądamy idealnego świata.

Oglądamy ludzi.

A potem wszystko się zmienia

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Pewnego dnia Vlasta dowiaduje się, że sama jest poważnie chora.

I nagle kobieta, która do tej pory była tą, która przychodzi, pomaga, pociesza i zajmuje się innymi, musi znaleźć się po drugiej stronie.

To dla niej ogromny wstrząs.

Bo łatwiej jest być potrzebnym, niż przyznać:

„Teraz to ja potrzebuję pomocy.”

I moim zdaniem właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa historia tego filmu.

Nie w chorobie.

Nie w diagnozie.

Tylko w zmianie roli.

Opiekun też może potrzebować opieki

To zdanie można właściwie potraktować jako przesłanie całego filmu.

Pracownicy opieki bardzo często są przyzwyczajeni do tego, że to oni mają być silni.

To oni mają wiedzieć, co zrobić.

To oni mają pomóc seniorowi wstać.

Przypomnieć o lekarstwach.

Zrobić zakupy.

Ugotować.

Pocieszyć.

Wysłuchać.

Rozwiązać problem.

A kiedy sami mają problem?

Czasami nie wiedzą nawet, jak powiedzieć:

„Nie daję już rady.”

Vlasta również ma z tym problem.

Przez całe życie była osobą, która daje.

Teraz musi nauczyć się przyjmować.

I okazuje się, że to wcale nie jest łatwe.

Czy Vlasta jest altruistką?

Zdecydowanie.

Ale film pokazuje również ciemniejszą stronę ciągłego pomagania.

Vlasta jest tak mocno skupiona na innych, że właściwie nie zauważa własnych potrzeb.

Brzmi znajomo?

Myślę, że wiele opiekunek mogłoby odpowiedzieć: bardzo.

Bo ile razy można usłyszeć:

„Jeszcze tylko to zrobię.”

„Senior tego potrzebuje.”

„Nie będę robiła problemu.”

„Jakoś wytrzymam.”

„Przecież inni mają gorzej.”

A potem okazuje się, że własne potrzeby zostały przesunięte na koniec kolejki.

Nie tylko opieka, ale też czeska codzienność

„Opieka domowa” nie jest ciężkim dramatem od pierwszej do ostatniej minuty.

I dobrze.

Film łączy dramat z delikatnym, czasami bardzo specyficznym czeskim humorem. Dzięki temu historia nie staje się przytłaczająca.

Są momenty smutne.

Są absurdalne.

Są zabawne.

Są też takie, w których człowiek nie bardzo wie, czy powinien się śmiać, czy raczej zastanowić nad tym, jak dziwnie potrafi wyglądać życie.

To charakterystyczne połączenie sprawia, że film nie jest kolejną historią o chorobie, którą ogląda się z ciężarem na sercu.

Mąż Láďa – i bardzo ciekawy obraz bliskości

Ważną postacią jest mąż Vlasty, Láďa, grany przez Bolka Polívkę.

Na pierwszy rzut oka to typowy facet z małego miasteczka.

Praktyczny.

Uparty.

Przywiązany do swoich przekonań.

Nie rozumie zainteresowania Vlasty alternatywnymi metodami leczenia i nie zamierza nagle zostać entuzjastą ezoteryki.

Ale pod tą pozornie twardą powierzchnią kryje się człowiek, który bardzo kocha swoją żonę.

I właśnie to jest ciekawe.

Ich relacja nie jest cukierkowa.

Nie ma tutaj idealnego małżeństwa z reklamy.

Jest za to prawdziwa bliskość, przyzwyczajenie, kłótnie, irytacja, poczucie humoru i miłość.

Czyli życie.

Alternatywne leczenie – dlaczego Vlasta go szuka?

Kiedy tradycyjna medycyna nie daje jej odpowiedzi, Vlasta zaczyna szukać pomocy również poza znanym sobie światem.

Za sprawą córki jednego z pacjentów trafia do kobiety zajmującej się alternatywnym leczeniem.

I tutaj film pokazuje kolejną zmianę.

Vlasta, która do tej pory była bardzo konkretna i praktyczna, zaczyna poznawać świat, który wcześniej prawdopodobnie wydawał jej się absurdalny.

Nie chodzi jednak wyłącznie o to, czy alternatywne metody leczenia działają.

Dla mnie ważniejsze jest coś innego.

Vlasta zaczyna szukać siebie.

Choroba zmusza ją do zatrzymania się.

Do zadania sobie pytań, których wcześniej prawdopodobnie nie zadawała.

Najciekawsza jest właśnie przemiana Vlasty

Na początku filmu Vlasta jest przede wszystkim pielęgniarką.

Jest żoną.

Jest matką.

Jest osobą, która pomaga innym.

Ale gdzie w tym wszystkim jest Vlasta jako Vlasta?

I to pytanie pojawia się coraz mocniej.

Choroba odbiera jej poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie zmusza ją do wyjścia poza dotychczasową rolę.

To bardzo przewrotne.

Coś, co wydaje się największym nieszczęściem, staje się również początkiem poznawania siebie.

Nie oznacza to oczywiście, że choroba jest „potrzebna”, żeby człowiek zaczął żyć.

Raczej pokazuje, jak często dopiero kryzys zmusza nas do zatrzymania się.

Pacjenci Vlasty – małe historie w dużej historii

Bardzo podobało mi się również to, że film nie zapomina o pacjentach.

To właśnie oni pokazują, jak wygląda jej codzienna praca.

Są różni.

Mają swoje charaktery.

Swoje przyzwyczajenia.

Swoje problemy.

Nie wszyscy są wdzięczni.

Nie wszyscy są łatwi.

Nie wszyscy potrafią docenić osobę, która przychodzi im pomagać.

I tutaj film jest niezwykle prawdziwy.

Bo praca w opiece nie polega na tym, że każdego dnia ktoś mówi:

„Dziękuję, jesteś cudowna.”

Czasami pacjent jest zmęczony.

Czasami zły.

Czasami przerażony.

Czasami po prostu marudny.

A osoba pomagająca musi mimo wszystko wykonać swoją pracę.

I tutaj zaczęłam myśleć o opiekunkach

Choć Vlasta jest pielęgniarką, a nie opiekunką pracującą na szteli w Niemczech, wiele elementów tej historii można odnieść do pracy opiekunek.

Bo niezależnie od systemu opieki jedno pozostaje takie samo:

opiekujesz się człowiekiem.

A człowiek nie jest maszyną.

Ma charakter.

Humor.

Złe dni.

Lęki.

Przyzwyczajenia.

Czasami demencję.

Czasami ból.

Czasami samotność.

I właśnie dlatego opieka jest tak obciążająca.

Nie wystarczy umieć wykonać konkretne czynności.

Trzeba jeszcze codziennie funkcjonować obok drugiego człowieka.

Najważniejsza lekcja tego filmu?

Moim zdaniem brzmi:

Nie musisz zawsze być tą silną.

To szczególnie ważne dla osób pracujących w opiece.

Łatwo wejść w rolę osoby, która wszystko potrafi.

Która wszystko zrobi.

Która nie narzeka.

Która nie potrzebuje pomocy.

Która zawsze da radę.

Tylko że taki człowiek nie istnieje.

Każdy ma swoją granicę.

I wcześniej czy później może się okazać, że osoba, która przez lata pomagała innym, sama będzie potrzebowała czyjejś ręki.

Czy film jest smutny?

Tak.

Ale nie powiedziałabym, że jest przygnębiający.

To raczej film gorzko-słodki.

O chorobie, ale także o życiu.

O śmierci, ale również o miłości.

O strachu, ale także o poczuciu humoru.

O tym, że człowiek potrafi śmiać się nawet wtedy, kiedy sytuacja wcale nie jest zabawna.

I chyba właśnie dlatego film nie zostawia widza wyłącznie ze smutkiem.

Zostawia go z refleksją.

Alena Mihulová – ogromna siła tego filmu

Nie mam wątpliwości, że ogromną część sukcesu filmu zawdzięczamy Alenie Mihulovej.

To ona niesie całą historię.

Jej Vlasta nie jest przesadnie teatralna.

Nie krzyczy.

Nie próbuje na siłę wzruszać widza.

Dużo rzeczy pokazuje twarzą, gestem, zachowaniem.

I dzięki temu jej bohaterka wydaje się prawdziwa.

Za rolę Vlasty Mihulová otrzymała Czeskiego Lwa dla najlepszej aktorki, a film był również czeskim kandydatem do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego.

To zresztą nie jedyne wyróżnienia produkcji.

Film był prezentowany i nagradzany na międzynarodowych festiwalach, a w Karlowych Warach Mihulová otrzymała nagrodę aktorską.

Czy to film dla opiekunek?

Zdecydowanie tak.

Ale nie dlatego, że pokazuje dokładnie ich pracę.

Nie pokazuje.

To film o pielęgniarce środowiskowej, a nie o polskiej opiekunce na szteli.

Jednak porusza problemy, które są bardzo bliskie każdej osobie pracującej z chorymi i starszymi ludźmi.

Granice.

Zmęczenie.

Odpowiedzialność.

Empatię.

Pomaganie.

Strach.

Chorobę.

I przede wszystkim pytanie:

Co się dzieje z człowiekiem, który całe życie jest potrzebny innym, kiedy nagle sam przestaje być samowystarczalny?

„Opieka domowa” a patologiczny altruizm

Po obejrzeniu tego filmu przypomniał mi się temat, o którym już pisałam – patologiczny altruizm.

Oczywiście nie powiedziałabym, że film jest „filmem o patologicznym altruizmie”.

To byłoby zbyt duże uproszczenie.

Ale Vlasta pokazuje pewien bardzo ciekawy mechanizm.

Łatwiej jej pomagać innym niż pozwolić innym pomóc sobie.

I właśnie dlatego film może być ciekawym uzupełnieniem rozmowy o granicach w pomaganiu.

Bo dobra opieka nie oznacza całkowitego zapominania o sobie.

Empatia nie oznacza, że mamy się poświęcić do ostatniej kropli.

A bycie potrzebnym nie powinno oznaczać, że własne życie przestaje mieć znaczenie.

Czy mam jakieś zastrzeżenia?

Tak.

Momentami miałam wrażenie, że niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte.

Szczególnie chciałabym zobaczyć więcej samej pracy Vlasty z pacjentami i więcej historii ludzi, którymi się zajmuje.

Film jest stosunkowo krótki i niektóre tematy pojawiają się trochę na zasadzie sygnału, po czym szybko ustępują miejsca kolejnym.

Nie każdemu spodoba się też połączenie dramatu z czeskim humorem.

Dla mnie jednak właśnie ono sprawia, że film nie staje się przesadnie patetyczny.

Czy warto obejrzeć?

Tak.

Zwłaszcza jeśli interesuje Cię opieka nad seniorami, praca pielęgniarki, opieka domowa albo po prostu historie ludzi, którzy nagle muszą zmierzyć się z chorobą.

Nie spodziewaj się jednak filmu sensacyjnego.

To spokojna, momentami zabawna, a momentami bardzo smutna opowieść o kobiecie, która przez całe życie była potrzebna innym.

Aż w końcu sama potrzebowała kogoś.

I chyba właśnie to zdanie najlepiej podsumowuje cały film:

„Opiekun też kiedyś może potrzebować opieki.”

Moja ocena: 8,5/10

Nie jest to film idealny. Nie wszystkie wątki zostały rozwinięte tak, jak bym chciała, a niektóre sceny mogą wydawać się zbyt spokojne.

Ale temat, bohaterka i sposób pokazania człowieka stojącego po drugiej stronie opieki bardzo do mnie przemówiły.

To jeden z tych filmów, po których nie myślisz tylko:

„Podobał mi się albo nie.”

Raczej zaczynasz myśleć o sobie.

O swoim życiu.

O ludziach, którym pomagasz.

I o tym, kto zaopiekuje się Tobą, kiedy pewnego dnia to Ty będziesz potrzebować pomocy.

Gdzie obejrzeć „Opiekę domową”?

Tu jest mały problem dla polskiego widza.

Film jest dostępny w czeskich serwisach streamingowych. Oneplay ma obecnie stronę filmu i oferuje go w ramach abonamentu; film trwa tam 1 godz. 28 min i jest dostępny z czeskim audio.

„Opieka domowa” – Oneplay

Jeśli jesteś w Polsce, przed wykupieniem czeskiej usługi warto sprawdzić dostępność dla polskiego regionu – katalogi VOD potrafią się różnić zależnie od kraju.


Czy Ty potrafisz przyjmować pomoc tak samo łatwo, jak jej udzielasz?

A jeśli pracujesz w opiece – czy zdarzyło Ci się kiedyś pomyśleć, że tak bardzo zajmujesz się innymi, że zapominasz o sobie?

Napisz w komentarzu. Jestem ciekawa, ile z nas odnajdzie w Vlaście choć odrobinę siebie.

Komentarze