Pomagasz wszystkim. Zawsze jesteś pierwsza. Nie potrafisz odmówić. Bierzesz na siebie cudze problemy. Wyręczasz innych, nawet kiedy mogliby poradzić sobie sami. A kiedy wreszcie masz zrobić coś dla siebie, pojawiają się wyrzuty sumienia.
Brzmi znajomo?
Być może jesteś po prostu osobą empatyczną i pomocną.
Ale może być też tak, że pomaganie zaczęło przekraczać zdrowe granice.
W psychologii funkcjonuje pojęcie patologicznego altruizmu. Nie oznacza ono, że człowiek jest „zły”, „fałszywie dobry” czy że ma zaburzenie psychiczne. Chodzi o sytuację, w której szczere chęci pomagania zaczynają prowadzić do przewidywalnych i poważnych negatywnych konsekwencji – dla samej osoby pomagającej, dla osoby, której pomaga, albo dla innych.
I właśnie dlatego temat ten jest szczególnie ciekawy w przypadku opieki nad osobami starszymi.
Bo gdzie kończy się empatia?
Gdzie zaczyna się wyręczanie?
Kiedy troska staje się nadopiekuńczością?
I czy dobra opiekunka zawsze powinna być gotowa zrobić wszystko dla swojego podopiecznego?
Co to jest patologiczny altruizm?
Najprościej można powiedzieć:
Patologiczny altruizm to pomaganie, które zamiast przynosić ogólną korzyść, zaczyna powodować szkodę.
Problem pojawia się wtedy, gdy intencją jest dobro drugiego człowieka, ale rzeczywisty efekt jest negatywny i można było go w rozsądny sposób przewidzieć. Szkoda może dotyczyć osoby pomagającej, osoby otrzymującej pomoc lub innych osób.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Bo altruizm sam w sobie nie jest czymś złym.
Pomaganie innym może być wartościowe, budować relacje i poprawiać dobrostan.
Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje widzieć granicę między:
„Pomagam, bo chcę”
a
„Muszę pomagać, nawet jeśli sama na tym tracę.”
Patologiczny altruizm nie oznacza „za dużo dobroci”
To nie jest po prostu sytuacja:
„Jestem bardzo dobrym człowiekiem.”
Nie chodzi również o to, żeby zacząć liczyć, ile razy dziennie komuś pomogliśmy.
Kluczowe jest co dzieje się w wyniku pomagania.
Wyobraź sobie kobietę, która codziennie pomaga swojej starszej mamie.
Mama może sama przygotować sobie herbatę.
Córka jednak robi ją za każdym razem.
Mama może sama wybrać ubranie.
Córka wybiera za nią.
Mama może zrobić kilka prostych zakupów.
Córka robi wszystkie.
Początkowo wydaje się, że córka jest po prostu troskliwa.
Po kilku miesiącach mama staje się coraz mniej samodzielna.
Nie dlatego, że jej stan zdrowia nagle dramatycznie się pogorszył.
Po prostu coraz więcej rzeczy zaczęła robić za nią córka.
I właśnie tutaj pojawia się paradoks.
Córka chciała pomóc.
Ale jej pomoc mogła przyczynić się do utraty samodzielności mamy.
Pomaganie może czasami zaszkodzić
To jedna z najciekawszych rzeczy związanych z patologicznym altruizmem.
Dobre intencje nie gwarantują dobrego rezultatu.
Możemy naprawdę chcieć komuś pomóc.
Możemy być przekonani, że robimy coś dobrego.
A mimo to nasze zachowanie może mieć negatywne konsekwencje.
W literaturze dotyczącej patologicznego altruizmu właśnie ten rozdźwięk między intencją a rzeczywistym skutkiem jest jednym z najważniejszych elementów tej koncepcji.
Dlatego czasami warto zadać sobie pytanie:
„Czy ja naprawdę tej osobie pomagam, czy tylko robię za nią wszystko?”
Czy patologiczny altruizm jest chorobą?
Nie.
To bardzo ważne.
Patologiczny altruizm nie jest rozpoznaniem psychiatrycznym czy oficjalną jednostką chorobową, którą można po prostu „zdiagnozować”.
To koncepcja używana do opisywania określonego wzorca zachowania.
W publikacjach naukowych podkreśla się również, że pojęcie to wymaga ostrożności, ponieważ granica między intensywną troską a zachowaniem szkodliwym może zależeć od sytuacji, relacji i kontekstu. Szczególnie skomplikowane jest to w przypadku osób opiekujących się ciężko chorymi bliskimi.
Dlatego nie można powiedzieć:
„Jeżeli dużo pomagasz, masz patologiczny altruizm.”
To byłoby błędne.
Kiedy zdrowa pomoc zaczyna być niezdrowa?
Można przyjrzeć się kilku sygnałom.
Pomagasz, mimo że nie masz już siły
Jesteś zmęczona.
Nie masz czasu.
Potrzebujesz odpoczynku.
Ale mimo wszystko mówisz:
„Dobra, zrobię.”
Nie potrafisz powiedzieć „nie”
Ktoś prosi Cię o kolejną rzecz.
Wiesz, że nie powinnaś się zgadzać.
Ale sama myśl o odmowie wywołuje poczucie winy.
Czujesz się odpowiedzialna za wszystkich
Jeżeli ktoś jest smutny – chcesz go natychmiast pocieszyć.
Jeżeli ktoś ma problem – czujesz, że musisz go rozwiązać.
Jeżeli ktoś jest niezadowolony – zastanawiasz się, co zrobiłaś źle.
Wyręczasz innych
Robisz za kogoś rzeczy, które ta osoba mogłaby wykonać sama.
Odpoczynek powoduje wyrzuty sumienia
Leżysz i odpoczywasz, ale zamiast czuć ulgę, myślisz:
„Powinnam coś robić.”
Własne potrzeby zawsze są na końcu
Najpierw:
dzieci,
partner,
rodzice,
senior,
rodzina,
praca,
wszyscy inni.
A dopiero potem Ty.
Tylko że to „potem” często nigdy nie nadchodzi.
„Jak odmówię, wyjdę na egoistkę”
To jedno z najczęstszych przekonań osób, które mają problem ze stawianiem granic.
Odmowa nie oznacza braku empatii.
Można komuś współczuć i jednocześnie powiedzieć:
„Nie mogę tego zrobić.”
Można kochać rodzica i powiedzieć:
„Dzisiaj potrzebuję odpocząć.”
Można być dobrą opiekunką i powiedzieć:
Można być pomocną koleżanką i powiedzieć:
„Tym razem nie dam rady.”
Zdrowa relacja nie powinna wymagać ciągłego poświęcania siebie.
Patologiczny altruizm a potrzeba bycia potrzebnym
Czasami problemem nie jest samo pomaganie.
Problemem może być uzależnienie własnego poczucia wartości od tego, że jesteśmy potrzebni.
„Beze mnie sobie nie poradzą.”
„Tylko ja potrafię się nim zająć.”
„Nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja.”
„Jeśli przestanę pomagać, będę niepotrzebna.”
Takie myślenie może sprawić, że człowiek zaczyna nie tylko pomagać.
Zaczyna potrzebować cudzej zależności.
To bardzo subtelna granica.
I właśnie dlatego czasami warto zapytać siebie:
„Czy pomagam tej osobie dla jej dobra, czy również dlatego, że potrzebuję czuć się potrzebna?”
Patologiczny altruizm i potrzeba akceptacji
Problematyczne wzorce altruizmu mogą wiązać się m.in. z potrzebą aprobaty, unikaniem krytyki i odrzucenia oraz silnym nastawieniem na zadowalanie innych.
Może to wyglądać tak:
„Zrobię to, żeby się nie gniewali.”
„Zgodzę się, żeby nie pomyśleli, że jestem niemiła.”
„Zostanę dłużej, bo co sobie pomyślą?”
„Nie odmówię, bo powiedzą, że jestem niewdzięczna.”
I nagle pomaganie przestaje być całkowicie dobrowolne.
Staje się sposobem na uniknięcie poczucia winy, krytyki albo odrzucenia.
Patologiczny altruizm w pracy opiekunki
I tutaj dochodzimy do tematu, który szczególnie interesuje opiekunki osób starszych.
Praca opiekunki w Niemczech wymaga empatii.
Bez niej trudno wyobrazić sobie dobrą opiekę.
Trzeba przecież mieć cierpliwość do osoby starszej.
Trzeba rozumieć jej ograniczenia.
Trzeba zaakceptować, że senior może poruszać się wolniej.
Może pytać kilka razy o to samo.
Może potrzebować więcej czasu.
Może mieć gorszy dzień.
Może być przestraszony albo samotny.
Ale empatia nie oznacza wyręczania seniora we wszystkim.
I właśnie tutaj patologiczny altruizm może stać się bardzo niebezpieczny.
„Proszę zostawić, ja to zrobię”
Senior próbuje zapiąć guziki.
Opiekunka widzi, że robi to wolno.
Mija minuta.
Druga.
Trzecia.
Opiekunka mówi:
„Proszę zostawić, ja to zrobię.”
I zapina guziki.
Następnego dnia sytuacja się powtarza.
Opiekunka znów robi to za seniora.
Po kilku tygodniach senior już nawet nie próbuje.
Dlaczego?
Bo nauczył się:
„Po co mam to robić? Opiekunka zrobi szybciej.”
To bardzo ważna kwestia w opiece.
Jeżeli senior jest w stanie wykonać daną czynność samodzielnie, pomoc powinna być dostosowana do jego rzeczywistych potrzeb i możliwości, z uwzględnieniem bezpieczeństwa.
Pomaganie nie powinno automatycznie oznaczać wyręczania.
Dobra opiekunka nie robi wszystkiego za seniora
Czasami najlepszą pomocą jest:
poczekać.
Senior wolniej zakłada buty?
Poczekaj.
Senior sam próbuje wstać?
Jeżeli jest to bezpieczne, pozwól mu spróbować.
Senior sam chce trzymać łyżkę?
Pozwól.
Senior wybiera ubranie?
Nie decyduj za niego, jeśli może zrobić to sam.
Senior chce samodzielnie umyć twarz?
Nie zabieraj mu myjki tylko dlatego, że Ty zrobiłabyś to szybciej.
To może być trudne.
Szczególnie kiedy opiekunka ma dużo obowiązków i wie, że sama zrobiłaby wszystko w kilka minut.
Ale opieka nie powinna polegać wyłącznie na szybkości.
„Ale ja chcę dla niego dobrze”
Oczywiście.
I właśnie dlatego warto czasami zrobić mniej.
To może być największy paradoks pracy opiekuńczej:
czasami najlepszą pomocą jest nie pomagać za bardzo.
Jeżeli senior może sam zrobić coś bezpiecznie – daj mu możliwość działania.
Jeżeli potrzebuje tylko asekuracji – asekuruj.
Jeżeli potrzebuje przypomnienia – przypomnij.
Jeżeli potrzebuje pomocy – pomóż.
Jeżeli nie potrzebuje pomocy – pozwól mu być samodzielnym.
Nadopiekuńczość może odbierać seniorowi poczucie sprawczości
Osoba starsza, którą stale się wyręcza, może z czasem zacząć myśleć:
„Już nic nie potrafię.”
„Bez niej sobie nie poradzę.”
„Po co mam próbować?”
A przecież poczucie samodzielności jest ważną częścią jakości życia.
Dlatego opiekunka powinna być wsparciem, a nie zastępować seniora we wszystkich czynnościach, które może nadal wykonywać.
Patologiczny altruizm może zaszkodzić także opiekunce
To druga strona problemu.
Jeżeli cały czas dajesz:
czas,
energię,
uwagę,
cierpliwość,
siłę,
emocje,
a niczego nie zostawiasz dla siebie,
w pewnym momencie zaczynasz płacić za to własnym zdrowiem i samopoczuciem.
Może pojawić się:
rozdrażnienie,
poczucie przeciążenia,
niechęć do kolejnych próśb,
płaczliwość,
trudność w odpoczywaniu,
poczucie, że „wszyscy czegoś ode mnie chcą”.
Nie oznacza to automatycznie patologicznego altruizmu ani konkretnej diagnozy.
Ale może być sygnałem, że Twoje granice zostały przesunięte zbyt daleko.
Kiedy opiekunka zaczyna szkodzić sobie?
Wyobraźmy sobie opiekunkę, która każdego dnia:
wstaje wcześniej, żeby przygotować wszystko seniorowi,
nie je spokojnie śniadania, bo senior czegoś potrzebuje,
nie korzysta z przerw, bo „może akurat będzie wołał”,
nie wychodzi z domu, bo „nie wypada zostawiać seniora”,
nie odpoczywa, bo „najpierw wszystko musi być zrobione”.
Po kilku tygodniach jest wykończona.
I mówi:
„Ta sztela mnie wykończyła.”
Być może senior rzeczywiście był wymagający.
Ale warto również zapytać:
Czy opiekunka od początku postawiła jakiekolwiek granice?
„Serce na dłoni” nie wystarczy
W opiece często mówi się:
„Najważniejsze jest serce.”
Oczywiście empatia jest bardzo ważna.
Ale sama empatia nie wystarczy.
Potrzebne są również:
granice,
wiedza,
cierpliwość,
umiejętność organizacji pracy,
znajomość swoich obowiązków,
umiejętność rozpoznawania rzeczywistej potrzeby pomocy.
Opiekunka nie powinna być ani zimnym wykonawcą poleceń, ani całodobowym aniołem, który poświęca siebie dla seniora.
Potrzebny jest środek.
Czy można uzależnić seniora od opiekunki?
Takie ryzyko może pojawić się wtedy, gdy opiekunka konsekwentnie wyręcza seniora w czynnościach, które ten mógłby wykonywać sam.
Nie chodzi o celowe „uzależnianie”.
Często dzieje się to całkowicie nieświadomie.
Senior woła.
Opiekunka przychodzi.
Senior prosi.
Opiekunka robi.
Senior czeka.
Opiekunka wyręcza.
I po pewnym czasie obie strony przyzwyczajają się do takiego układu.
Senior staje się mniej aktywny.
Opiekunka ma coraz więcej pracy.
A następnie obie osoby mogą czuć, że bez siebie nie mogą funkcjonować.
„Tylko ja potrafię się nim zająć”
To bardzo ważny sygnał ostrzegawczy.
Jeżeli opiekunka zaczyna myśleć:
„Nikt poza mną nie może się nim zająć.”
„Rodzina sobie nie poradzi.”
„Muszę być cały czas dostępna.”
„Nie mogę wyjechać.”
„Nie mogę zachorować.”
warto się zatrzymać.
Nie dlatego, że troska jest czymś złym.
Tylko dlatego, że żadna relacja opiekuńcza nie powinna wymagać całkowitego wymazania siebie.
Patologiczny altruizm a poczucie winy
Jednym z najtrudniejszych elementów może być poczucie winy.
Opiekunka ma wolne.
Siedzi w pokoju.
Senior ogląda telewizję.
I pojawia się myśl:
„Może powinnam zejść na dół?”
Ale po co?
Jeżeli senior jest bezpieczny i nie potrzebuje pomocy, nie musisz cały czas być obok niego tylko dlatego, że jesteś w tym samym domu.
Czas wolny jest potrzebny.
Odpoczynek nie jest zaniedbaniem seniora.
Czy dbanie o siebie jest egoizmem?
Nie.
I warto powiedzieć to bardzo wyraźnie:
dbanie o siebie nie jest przeciwieństwem troski o innych.
Wręcz przeciwnie.
Człowiek przemęczony, sfrustrowany i pozbawiony odpoczynku może mieć mniej cierpliwości i energii do pomagania.
Zdrowy „selfishness”, czyli zdrowe dbanie o własne potrzeby pozwala na dobre funkcjonowanie, które wiąże się właśnie z unikaniem samozaniedbania przy jednoczesnej trosce o innych.
Można więc powiedzieć:
Zdrowy egoizm i zdrowy altruizm mogą się uzupełniać.
Zdrowy altruizm a patologiczny altruizm
Warto zobaczyć różnicę.
Zdrowy altruizm
Pomagam, bo chcę.
Mogę pomóc, ale mogę też odmówić.
Szanuję potrzeby innych i swoje.
Nie wyręczam, jeśli ktoś może zrobić coś sam.
Nie czuję się winna, kiedy odpoczywam.
Pomagam w sposób, który rzeczywiście jest korzystny.
Patologiczny altruizm
Muszę pomagać.
Boję się odmówić.
Czuję winę, gdy dbam o siebie.
Biorę odpowiedzialność za cudze życie.
Wyręczam innych nawet wtedy, gdy nie jest to potrzebne.
Moje potrzeby zawsze są mniej ważne.
Pomagam, mimo że sama ponoszę coraz większe koszty.
Nie każda osoba, u której pojawia się jeden z tych sygnałów, ma patologiczny altruizm.
Chodzi o utrwalony wzorzec i jego konsekwencje.
Czy patologiczny altruizm może dotyczyć matek?
Oczywiście.
Matka może:
rozwiązywać problemy dorosłego dziecka,
płacić jego rachunki,
usprawiedliwiać jego zachowanie,
podejmować za niego decyzje,
rezygnować z własnego życia.
Wszystko z myślą:
„Przecież jestem jego matką.”
Ale dorosłe dziecko może w ten sposób nigdy nie nauczyć się odpowiedzialności.
Pomoc, która miała je wesprzeć, może zacząć utrwalać jego zależność.
Patologiczny altruizm w związku
Podobny mechanizm może wystąpić w relacjach partnerskich.
Jedna osoba:
ciągle ustępuje,
przeprasza,
rozwiązuje wszystkie problemy,
bierze odpowiedzialność za emocje partnera,
znosi coraz więcej,
tłumaczy jego zachowanie,
rezygnuje z własnych potrzeb.
I mówi:
„Robię to, bo go kocham.”
Miłość nie powinna jednak oznaczać całkowitego zniknięcia jednej osoby w potrzebach drugiej.
Patologiczny altruizm a współuzależnienie
Pojęcia te bywają ze sobą łączone, ale nie należy traktować ich jako dokładnych synonimów. Samo współuzależnienie jest pojęciem dyskutowanym i nie ma statusu jednoznacznej diagnozy psychiatrycznej. Współczesne podejścia podkreślają znaczenie wzorców relacyjnych, granic i historii danej osoby.
Dlatego zamiast przyklejać sobie etykietę:
„Jestem współuzależniona.”
lepiej czasami zacząć od prostszego pytania:
„Czy mój sposób pomagania naprawdę służy mnie i drugiej osobie?”
Dlaczego tak trudno przestać pomagać?
Bo pomaganie może dawać bardzo silne poczucie sensu.
Kiedy ktoś mówi:
„Tylko dzięki Tobie daję sobie radę.”
możemy poczuć się potrzebni.
Kiedy ktoś mówi:
„Nie wiem, co bym bez Ciebie zrobił.”
czujemy, że nasza obecność ma znaczenie.
To naturalne.
Problem zaczyna się wtedy, gdy własna wartość zależy wyłącznie od tego, czy ktoś nas potrzebuje.
Wtedy każda próba postawienia granicy może być przeżywana jak utrata własnej wartości.
Czy można nauczyć się stawiać granice?
Tak.
I nie trzeba od razu przechodzić z:
„Zrobię wszystko”
do:
„Nie zrobię nic.”
Granice można budować stopniowo.
Zamiast:
„Tak, oczywiście.”
spróbuj:
„Sprawdzę, czy mam dziś na to czas.”
Zamiast:
„Ja to zrobię.”
spróbuj:
„Proszę najpierw spróbować samodzielnie.”
Zamiast:
„Nie ma problemu.”
spróbuj:
„Tym razem nie dam rady.”
Zamiast:
„Muszę to zrobić.”
zapytaj:
„Czy naprawdę muszę?”
To jedno pytanie potrafi bardzo dużo zmienić.
Jak przestać być osobą, która pomaga wszystkim?
Nie musisz przestać pomagać.
Chodzi o to, żeby pomagać świadomie.
Przed wykonaniem kolejnej rzeczy zapytaj siebie:
Czy ta osoba naprawdę potrzebuje mojej pomocy?
Czy może zrobić to sama?
Czy moja pomoc jej służy?
Czy może odbiera jej samodzielność?
Czy mam na to przestrzeń?
Czy jestem już przemęczona?
Czy robię to z własnej woli?
Czy boję się odmówić?
Co się stanie, jeśli tego nie zrobię?
Czy rzeczywiście wydarzy się coś złego?
Takie pytania pozwalają odróżnić realną potrzebę pomocy od automatycznego wyręczania.
Patologiczny altruizm w pracy opiekunki – 10 sygnałów ostrzegawczych
Jeżeli jesteś opiekunką osoby starszej, zastanów się, czy często:
Biegniesz do seniora na każde zawołanie, nawet jeśli nie jest potrzebna pomoc.
Wyręczasz seniora w czynnościach, które może wykonać sam.
Rezygnujesz z odpoczynku, bo „senior może czegoś potrzebować”.
Boisz się wyjść z domu w czasie wolnym.
Zgadzasz się na dodatkowe obowiązki, mimo że nie są uzgodnione.
Czujesz wyrzuty sumienia, kiedy zamykasz drzwi swojego pokoju.
Uważasz, że tylko Ty potrafisz dobrze zająć się seniorem.
Nie potrafisz powiedzieć „nie”.
Jesteś wykończona, ale nadal bierzesz na siebie kolejne zadania.
Masz wrażenie, że Twoja wartość na szteli zależy od tego, jak bardzo jesteś potrzebna.
Jeżeli kilka punktów brzmi znajomo, nie oznacza to automatycznie, że masz patologiczny altruizm.
Może to być po prostu sygnał, że warto przyjrzeć się swoim granicom.
A może problem nie tkwi tylko w Tobie?
To bardzo ważne.
Nie każdą sytuację należy tłumaczyć charakterem opiekunki.
Jeżeli rodzina wymaga pracy przez cały dzień i noc, dokłada obowiązki, nie respektuje czasu wolnego albo wykorzystuje fakt, że opiekunka mieszka w domu seniora, problem może leżeć w warunkach pracy, a nie w tym, że opiekunka jest „za mało asertywna”.
Dlatego nie należy mówić:
„Sama sobie jesteś winna, bo nie umiesz powiedzieć nie.”
Czasami kobieta nie stawia granic, bo rzeczywiście boi się utraty dochodu, konfliktu albo konsekwencji.
W takich sytuacjach potrzebna jest nie tylko asertywność, ale również wiedza o swoich prawach i realne wsparcie.
Opiekunka nie musi być bohaterką
Nie musisz być bohaterką.
Nie musisz ratować wszystkich.
Nie musisz być najlepszą opiekunką na świecie.
Nie musisz udowadniać swojej wartości tym, że jesteś zmęczona bardziej niż inne kobiety.
Nie musisz wracać ze szteli całkowicie wyczerpana, żeby móc powiedzieć:
„Dobrze wykonałam swoją pracę.”
Dobra opiekunka to nie ta, która zrobi wszystko.
Dobra opiekunka to ta, która potrafi rozpoznać, czego senior naprawdę potrzebuje.
Czasami będzie to pomoc.
Czasami rozmowa.
Czasami asekuracja.
Czasami cierpliwe czekanie.
A czasami…
pozostawienie seniorowi przestrzeni, żeby zrobił coś sam.
Najtrudniejsza forma miłości: pozwolić komuś zrobić coś samemu
To może dotyczyć rodzica.
Dziecka.
Partnera.
Seniora.
Człowieka chorego.
Czasami chcemy pomóc tak bardzo, że nie zauważamy, że odbieramy drugiej osobie możliwość samodzielnego działania.
A przecież:
samodzielność daje poczucie sprawczości.
Dlatego w opiece czasami największą troską nie jest:
„Ja to zrobię.”
ale:
„Spróbuj. Jestem obok. Jeśli będziesz potrzebować pomocy, pomogę.”
To zupełnie inny rodzaj pomagania.
Zdrowy altruizm zaczyna się również od siebie
Możesz być dobrą córką.
Dobrą żoną.
Dobrym człowiekiem.
Dobrą opiekunką.
I jednocześnie mieć własne potrzeby.
Możesz odpoczywać.
Możesz odmawiać.
Możesz mieć swoje życie.
Możesz nie rozwiązać wszystkich cudzych problemów.
Możesz powiedzieć:
„Teraz potrzebuję czasu dla siebie.”
I nie musisz się z tego tłumaczyć przez pół godziny.
Kiedy warto poszukać pomocy specjalisty?
Jeżeli zauważasz, że pomaganie innym stało się przymusem, nie potrafisz stawiać granic, stale czujesz winę, jesteś skrajnie przeciążona albo Twoje relacje zaczynają przez to cierpieć, warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą.
Nie dlatego, że „coś z Tobą jest nie tak”.
Wręcz przeciwnie.
Czasami człowiek przez lata nauczył się, że jego potrzeby są mniej ważne niż potrzeby innych.
Zmiana takiego wzorca może wymagać czasu.
I nie ma w tym nic złego.
Patologiczny altruizm – pomaganie, które przestaje pomagać
Pomaganie jest jedną z najbardziej ludzkich rzeczy.
Bez wzajemnej troski trudno byłoby funkcjonować rodzinom, związkom i społeczeństwu.
Ale nie każda forma poświęcenia jest zdrowa.
Jeżeli pomagasz kosztem własnego zdrowia, a jednocześnie Twoja pomoc odbiera drugiej osobie samodzielność, wzmacnia jej zależność albo prowadzi do kolejnych problemów, warto się zatrzymać.
Bo czasami można zrobić coś z najlepszymi intencjami…
i mimo to zrobić więcej szkody niż pożytku.
Właśnie dlatego warto od czasu do czasu zadać sobie proste pytanie:
„Czy moja pomoc naprawdę pomaga?”
Nie:
„Czy jestem wystarczająco dobra?”
Nie:
„Czy wszyscy są ze mnie zadowoleni?”
Tylko:
„Czy to, co robię, rzeczywiście służy tej osobie – i czy nie niszczy przy tym mnie?”
To może być jedna z najważniejszych granic, jakich nauczymy się w życiu.
A Ty? Czy umiesz pomagać bez poświęcania siebie?
Czy zdarza Ci się robić dla innych więcej, niż naprawdę możesz?
Czy potrafisz powiedzieć „nie” bez wyrzutów sumienia?
A jeśli pracujesz jako opiekunka – czy masz czasami wrażenie, że zbyt mocno wyręczasz seniora?
Napisz w komentarzu. Być może okaże się, że wiele kobiet ma dokładnie ten sam problem.



Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska