Wyjazd do Niemiec miał być prosty. Kilka tygodni pracy, wypłata, powrót do domu. Opiekunka liczyła pieniądze, planowała, co za nie kupi i jak odłoży na przyszłość. A jednak kiedy przekroczyła próg własnego mieszkania, zamiast poczuć wyłącznie ulgę, rozpłakała się.
Dlaczego?
Przecież zarobiła. Wróciła cała i zdrowa. Wreszcie jest u siebie. Może spać we własnym łóżku, zrobić kawę o swojej porze i nikt nie woła jej co kilka minut.
A mimo to coś boli.
To właśnie jedna z najbardziej niedocenianych stron pracy opiekunki osób starszych w Niemczech. O pieniądzach mówi się dużo. O zmęczeniu również. Znacznie rzadziej mówi się o emocjach, które pojawiają się dopiero wtedy, gdy opiekunka wraca do domu.
Powrót z Niemiec nie zawsze oznacza tylko radość
Podczas pobytu w Niemczech opiekunka często funkcjonuje w określonym rytmie. Pobudka, śniadanie seniora, leki, pomoc w toalecie, przygotowanie posiłków, sprzątanie, zakupy, rozmowy, wizyty lekarza, pilnowanie bezpieczeństwa.
Dzień jest wypełniony obowiązkami.
Nie ma zbyt wiele przestrzeni na zastanawianie się nad własnymi emocjami.
Człowiek po prostu robi swoje.
Dopiero po powrocie napięcie zaczyna schodzić.
I wtedy może pojawić się płacz.
Nie dlatego, że wyjazd był koniecznie zły. Czasami wręcz przeciwnie.
Opiekunka przywiązuje się do seniora
To chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy do wytłumaczenia osobie, która nigdy nie pracowała w opiece.
Senior, którym opiekunka zajmowała się przez kilka tygodni lub miesięcy, przestaje być tylko „podopiecznym”.
Staje się konkretnym człowiekiem.
Opiekunka poznaje jego historię, przyzwyczajenia, ulubione potrawy, lęki i poczucie humoru. Wie, jaką kawę lubi rano. Wie, kiedy jest bardziej zmęczony. Rozpoznaje po głosie, że coś jest nie tak.
Czasami poznaje również jego rodzinę.
Wspólnie przeżywają dobre i trudne chwile.
A potem przychodzi dzień wyjazdu.
Wiadomo, że następnego dnia ktoś inny będzie robił seniorowi śniadanie.
I nagle pojawia się myśl:
„To już nie będę ja.”
To potrafi boleć.
Najtrudniejsze jest pożegnanie
W pracy opiekunki bardzo często istnieje paradoks.
Człowiek czeka na wyjazd do domu.
Odlicza dni.
Marzy o własnym łóżku, rodzinie, ciszy i odpoczynku.
A kiedy wreszcie nadchodzi dzień wyjazdu, pojawia się smutek.
Można jednocześnie cieszyć się z powrotu do domu i płakać z powodu rozstania z seniorem.
Te emocje wcale się nie wykluczają.
Można być zmęczoną opieką, a jednocześnie kochać człowieka, którym się zajmowało.
Można mieć dość jego rodziny, a mimo to wzruszyć się podczas pożegnania.
Można marzyć o zakończeniu zlecenia, a później tęsknić.
I właśnie dlatego powrót z Niemiec bywa emocjonalnie trudniejszy, niż ktokolwiek się spodziewa.
„Przecież dobrze zarobiłaś” – dlaczego te słowa nie pomagają?
Czasami rodzina mówi:
„Nie płacz. Przecież dobrze zarobiłaś.”
I właśnie wtedy opiekunka może poczuć się jeszcze bardziej niezrozumiana.
Bo pieniądze nie rozwiązują wszystkich emocji.
Wynagrodzenie jest zapłatą za pracę.
Nie jest zapłatą za przywiązanie.
Nie rekompensuje każdej bezsennej nocy.
Nie kasuje stresu związanego z odpowiedzialnością za drugiego człowieka.
Nie sprawia, że pożegnanie przestaje boleć.
Opiekunka może wrócić do domu z pełnym portfelem i jednocześnie z pustką w środku.
Praca opiekunki to nie tylko sprzątanie i gotowanie
Jednym z największych nieporozumień dotyczących pracy opiekunki w Niemczech jest przekonanie, że jest to po prostu wykonywanie określonych czynności.
Oczywiście są obowiązki.
Gotowanie.
Sprzątanie.
Pomoc w codziennym funkcjonowaniu.
Zakupy.
Higiena.
Towarzyszenie seniorowi.
Ale jest jeszcze coś, czego nie da się wpisać w zakres obowiązków.
Obecność.
Senior może przez wiele godzin rozmawiać z opiekunką, ponieważ nie ma z kim innym porozmawiać.
Może opowiadać po raz dziesiąty tę samą historię.
Może pytać o pogodę.
Może narzekać.
Może się bać.
Może potrzebować zwykłego ludzkiego zainteresowania.
I opiekunka często staje się osobą, która jest obok.
Każdego dnia.
Samotność opiekunki w Niemczech
Praca za granicą oznacza również odcięcie od własnego świata.
Nawet jeśli opiekunka ma możliwość kontaktu z rodziną przez telefon, nie jest to to samo, co fizyczna obecność bliskich.
Nie można po prostu wyskoczyć na kawę z przyjaciółką.
Nie można spontanicznie odwiedzić rodziców.
Nie można zawsze być obok dzieci.
Nie uczestniczy się w codziennym życiu rodziny.
Dlatego po powrocie może pojawić się ogromna fala emocji.
Nagle wszystko wraca.
Rozmowy.
Zapach domu.
Znajome ulice.
Głosy bliskich.
Codzienne drobiazgi, których podczas pobytu w Niemczech tak bardzo brakowało.
I wtedy łzy przychodzą same.
Po powrocie organizm wreszcie pozwala sobie odetchnąć
Nie można również zapominać o zmęczeniu.
Podczas pracy opiekunka często działa na wysokich obrotach. Nawet jeśli formalnie ma wolne godziny, może pozostawać psychicznie „w gotowości”.
Czy senior śpi?
Czy czegoś potrzebuje?
Czy nie wstanie w nocy?
Czy nie przewróci się?
Czy wszystko jest przygotowane?
Taka ciągła czujność może być obciążająca.
Kiedy opiekunka wraca do domu i wreszcie czuje się bezpiecznie, organizm może zacząć odreagowywać.
Pojawia się senność.
Rozdrażnienie.
Zmęczenie.
A czasami właśnie płacz.
To może być sposób organizmu na rozładowanie nagromadzonego napięcia.
Dlaczego po powrocie pojawia się pustka?
Przez kilka tygodni życie opiekunki jest bardzo mocno zorganizowane wokół drugiej osoby.
Ma określone zadania.
Określony rytm dnia.
Konkretne problemy do rozwiązania.
A później nagle…
Nic.
Nie trzeba przygotowywać śniadania seniorowi.
Nie trzeba sprawdzać leków.
Nie trzeba nasłuchiwać, czy ktoś wstaje.
Nie trzeba zastanawiać się, co ugotować.
Może pojawić się dziwne poczucie pustki.
„Co ja mam teraz ze sobą zrobić?”
To szczególnie mocno odczuwają osoby, które długo pracują w systemie wyjazdowym.
Tęsknota za Niemcami jest czasami zaskakująca
Co ciekawe, opiekunka może tęsknić nie tylko za seniorem.
Może brakować jej domu, w którym mieszkała.
Okolicy.
Sklepu, do którego codziennie chodziła.
Pani z sąsiedztwa.
Porannej kawy na tarasie.
Niemieckiego porządku.
Spokoju.
Rutyny.
Nawet rzeczy, które podczas wyjazdu denerwowały, po powrocie mogą wydawać się dziwnie znajome.
Człowiek przyzwyczaja się do miejsca.
Nawet jeśli miał tam trudne chwile.
Pieniądze są ważne, ale nie są wszystkim
Nie ma nic złego w tym, że głównym powodem wyjazdu są pieniądze.
Dla wielu osób zarobki w opiece w Niemczech są bardzo ważnym elementem decyzji o wyjeździe.
Pieniądze pozwalają opłacić rachunki, spłacić kredyt, zrobić remont, pomóc rodzinie albo odłożyć na przyszłość.
Ale po kilku tygodniach pracy człowiek wraca nie tylko z pieniędzmi.
Wraca z doświadczeniami.
Rozmowami.
Zmęczeniem.
Wspomnieniami.
Czasami z poczuciem dobrze wykonanej pracy.
A czasami z pytaniami, na które trudno znaleźć odpowiedź.
„Czy on sobie poradzi beze mnie?”
To jedno z pytań, które może szczególnie mocno towarzyszyć opiekunce po zakończeniu zlecenia.
W domu jest już spokojnie.
Walizka rozpakowana.
Pieniądze wpłynęły na konto.
A w głowie pojawia się:
„Czy nowa opiekunka będzie wiedziała...?”
„Czy ktoś zauważy...?”
„Czy będzie miał z kim porozmawiać?”
Opiekunka wie, że senior ma rodzinę.
Wie, że pojawi się kolejna osoba.
A mimo to może czuć odpowiedzialność.
Bo przez pewien czas była jego codziennością.
Najbardziej płaczą często te, które podczas wyjazdu były „silne”
Podczas pobytu za granicą trzeba często być silnym.
Nie można codziennie płakać.
Nie można się załamywać przy każdym problemie.
Trzeba działać.
Trzeba rozwiązywać problemy.
Trzeba zachować spokój, kiedy senior źle się czuje.
Trzeba poradzić sobie z samotnością.
Trzeba czasami przemilczeć nieprzyjemną uwagę rodziny.
Trzeba iść dalej.
Dlatego emocje mogą zostać odłożone na później.
A „później” przychodzi dopiero po powrocie do Polski.
Czy płacz po powrocie oznacza, że opiekunka nie nadaje się do tej pracy?
Absolutnie nie.
Sam fakt, że ktoś płacze po zakończeniu zlecenia, nie oznacza, że praca opiekunki nie jest dla niego.
Wręcz przeciwnie – może oznaczać, że ta praca była dla niego emocjonalnie ważna.
Trzeba jednak rozróżnić zwykły smutek i zmęczenie od sytuacji, w której powrót z każdego zlecenia wiąże się z bardzo silnym kryzysem emocjonalnym, długotrwałym obniżeniem nastroju czy poczuciem całkowitego wyczerpania.
W takim przypadku warto potraktować swoje samopoczucie poważnie i poszukać odpowiedniego wsparcia.
Jak poradzić sobie z emocjami po powrocie z pracy w Niemczech?
Nie trzeba natychmiast „brać się w garść”.
Po intensywnym wyjeździe dobrze dać sobie kilka dni na odpoczynek.
Warto:
- porządnie się wyspać,
- spotkać się z bliskimi,
- wrócić do swoich codziennych rytuałów,
- nie planować od razu kolejnego wyjazdu,
- porozmawiać z kimś, kto rozumie specyfikę pracy w opiece,
- pozwolić sobie na płacz, jeśli pojawia się potrzeba.
Nie trzeba udowadniać, że jest się twardą.
Opiekunka również ma prawo być zmęczona. Ma prawo tęsknić. Ma prawo się wzruszyć.
Najtrudniejsza prawda o pracy opiekunki
Być może właśnie dlatego praca opiekunki jest tak trudna.
Bo człowiek jedzie tam zarabiać pieniądze, ale często zostawia kawałek siebie.
Przyzwyczaja się do drugiego człowieka.
Poznaje jego historię.
Pomaga mu w najbardziej intymnych i trudnych sytuacjach.
Czasami jest świadkiem jego słabości.
A czasami również jego odchodzenia.
Potem wraca do Polski.
I świat oczekuje, że będzie się po prostu cieszyć zarobionymi pieniędzmi.
Tylko że serce nie działa jak konto bankowe.
Nie można przeliczyć przywiązania na euro.
Powrót do Polski – między ulgą a tęsknotą
Powrót z Niemiec może być jednocześnie piękny i trudny.
Można cieszyć się własnym domem.
Można być szczęśliwą, że znów jest się z rodziną.
Można odpocząć.
Można wydać lub odłożyć zarobione pieniądze.
A wieczorem, kiedy wszystko ucichnie, można przypomnieć sobie seniora siedzącego przy stole.
I uronić łzę.
To nie jest słabość.
To cena za to, że podczas wyjazdu człowiek nie był tylko pracownikiem.
Był drugim człowiekiem dla drugiego człowieka.
Opiekunki nie zawsze płaczą dlatego, że żałują wyjazdu. Czasami płaczą właśnie dlatego, że praca w Niemczech była dla nich czymś więcej niż sposobem na zarobienie pieniędzy.
Płaczą z powodu zmęczenia, ulgi, tęsknoty, przywiązania, samotności i emocji, które przez wiele tygodni musiały odsuwać na bok.
Bo można dobrze zarobić i jednocześnie tęsknić.
Można cieszyć się powrotem i jednocześnie cierpieć z powodu rozstania.
Można powiedzieć: „Nigdy więcej tam nie jadę”, a kilka dni później sprawdzać nowe oferty pracy.
I można płakać przy rozpakowywaniu walizki, choć jeszcze kilka dni wcześniej marzyło się tylko o tym, żeby znaleźć się w domu.
Bo czasami najtrudniejszą częścią pracy opiekunki nie jest wyjazd do Niemiec. Jest nią powrót.
A Ty?
Czy zdarzyło Ci się płakać po powrocie z Niemiec, mimo że wyjazd był udany i dobrze zarobiłaś? Za czym najbardziej tęskniłaś – za seniorem, miejscem, codziennym rytmem, a może za samym poczuciem, że byłaś komuś naprawdę potrzebna?

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska