Czy człowiek może zapomnieć wszystko, a jednocześnie pamiętać to, czego najbardziej chciałby zapomnieć?
To pytanie zostało ze mną po obejrzeniu filmu „Niepamięć” („Remember”).
Nie jest to typowy film o demencji.
Nie znajdziemy tutaj spokojnej historii o rodzinie opiekującej się chorym seniorem. Nie jest to również film, który pokazuje codzienne życie z Alzheimerem w taki sposób jak „Motyl. Still Alice” czy „Miód w głowie”.
Tutaj demencja staje się częścią thrillera o Auschwitz, pamięci, zemście i sprawiedliwości.
I właśnie dlatego ten film jest tak niepokojący.
Stary człowiek, który zapomina
Zev Guttman ma 86 lat i mieszka w domu opieki.
Cierpi na postępującą demencję.
Nie pamięta nawet, że jego żona Ruth niedawno zmarła.
Potrafi obudzić się rano i pytać o kobietę, która już nie żyje.
Za chwilę ktoś mu przypomina.
A później znowu zapomina.
I znowu pyta.
To bardzo charakterystyczny i jednocześnie bolesny obraz demencji.
Dla Zeva informacja o śmierci żony nie jest czymś, co wydarzyło się kilka dni temu.
Za każdym razem jest jak nowa wiadomość.
Filmportal opisuje właśnie ten element jako jeden z punktów wyjścia historii Zeva – jego pamięć coraz bardziej zawodzi, a list od przyjaciela ma zastąpić to, czego jego umysł nie potrafi już przechować.
A jednak Zev pamięta Auschwitz
I tutaj zaczyna się coś niezwykłego.
Zev jest ocalałym z Auschwitz.
Na jego ręce znajduje się numer obozowy.
To właściwie jeden z nielicznych materialnych śladów przeszłości, który pozostaje przy nim.
Jego przyjaciel Max również jest ocalałym.
Obaj stracili rodziny.
Obaj pamiętają człowieka, którego uważają za odpowiedzialnego za śmierć swoich bliskich.
Problem polega na tym, że minęło ponad 70 lat.
A człowiek, którego szukają, prawdopodobnie nadal żyje.
Pod zmienionym nazwiskiem.
Gdzieś w Ameryce Północnej.
Max daje Zevowi list
I właśnie ten list staje się najważniejszym przedmiotem filmu.
Zev nie może polegać na własnej pamięci.
Dlatego Max zapisuje mu wszystko.
Dokąd ma jechać.
Kogo szukać.
Co zrobić.
Jak postępować.
Po przebudzeniu Zev może przeczytać list i dowiedzieć się, kim jest, dokąd zmierza i dlaczego to robi.
To niezwykle ciekawy pomysł.
Bo człowiek, który nie potrafi zapamiętać wydarzeń sprzed kilku minut, ma wykonać zadanie związane z wydarzeniami sprzed ponad siedemdziesięciu lat.
I tutaj zaczęłam się zastanawiać…
Czy można ufać człowiekowi z demencją?
To pytanie może zabrzmieć brutalnie.
Ale film właściwie zmusza nas do jego zadania.
Zev ma przecież zrealizować bardzo konkretny plan.
Ma podróżować.
Rozpoznawać ludzi.
Podejmować decyzje.
Posługiwać się pieniędzmi.
A nawet dokonać zemsty.
Tymczasem jego pamięć coraz bardziej zawodzi.
Czy człowiek w takim stanie może świadomie podejmować tak poważne decyzje?
I czy ktoś powinien był pozwolić mu wyruszyć?
Demencja jako narzędzie thrillera
Tutaj mam największy problem z filmem.
Z jednej strony pomysł jest genialny.
Z drugiej – jeśli znamy choć trochę demencję, niektóre wydarzenia mogą wydawać się mało prawdopodobne.
Zev wykonuje zadanie, które byłoby trudne dla zdrowego człowieka.
Podróżuje samotnie.
Odnajduje kolejne osoby.
Zapamiętuje fragmenty informacji.
Wykonuje instrukcje.
I potrafi podejmować działania wymagające sporej sprawności.
Dlatego nie oglądałabym „Niepamięci” jako realistycznego obrazu choroby.
To przede wszystkim filmowy thriller wykorzystujący demencję jako jeden z elementów zagadki.
Ale jest w tym coś bardzo prawdziwego
Mimo tych zastrzeżeń film trafia w jeden niezwykle ważny punkt.
Pamięć nie jest tylko zbiorem informacji.
To również nasza tożsamość.
Nasze relacje.
Nasza historia.
To, co przeżyliśmy.
To, kim byliśmy.
A Zev stopniowo traci dostęp do części własnego życia.
Nie wie, co wydarzyło się wczoraj.
Nie pamięta śmierci żony.
Potrzebuje listu, żeby przypomnieć sobie cel podróży.
A jednak jego przeszłość związana z Auschwitz jest nadal obecna.
Pamięć ofiary kontra niepamięć choroby
I właśnie tutaj film staje się naprawdę interesujący.
Zev cierpi na chorobę, która odbiera mu pamięć.
Ale historia, której dotyczy jego zemsta, jest historią, której nie wolno zapomnieć.
To bardzo mocne zestawienie.
Z jednej strony mamy demencję.
Zapominanie.
Zacieranie się wydarzeń.
Z drugiej – pamięć o Holokauście.
Pamięć o zamordowanych.
Pamięć o zbrodniach.
Pamięć, którą kolejne pokolenia mają obowiązek zachować.
I nagle słowo „pamiętaj” nabiera zupełnie innego znaczenia.
Tytuł jest genialny
Oryginalny tytuł filmu brzmi „Remember”.
W Polsce film otrzymał tytuł „Niepamięć”, natomiast w Niemczech funkcjonuje jako „Remember – Vergiss nicht, dich zu erinnern” – „Pamiętaj – nie zapomnij pamiętać”.
I moim zdaniem niemiecki tytuł bardzo dobrze oddaje paradoks tej historii.
Nie zapomnij pamiętać.
Tylko jak ma to zrobić człowiek, który właśnie traci pamięć?
Auschwitz nie jest tutaj tylko tłem
To ważne, żeby to podkreślić.
Auschwitz nie zostało wykorzystane w filmie wyłącznie jako dramatyczne tło.
Cała historia opiera się na konsekwencjach tego, co wydarzyło się podczas wojny.
Zev i Max są ocalałymi.
Ich rodziny zostały zamordowane.
A człowiek odpowiedzialny za ich śmierć miał po wojnie rozpocząć nowe życie pod zmienioną tożsamością.
To właśnie ta nierozliczona przeszłość napędza wydarzenia.
Film stawia więc pytanie o to, czy po kilkudziesięciu latach można jeszcze wymierzyć sprawiedliwość.
Czy zemsta może być sprawiedliwością?
I tutaj film robi się naprawdę niewygodny.
Zev nie wyrusza po prostu po prawdę.
On ma zabić człowieka, którego uważa za nazistowskiego zbrodniarza.
Nie ma procesu.
Nie ma sądu.
Nie ma wyroku.
Jest osobista zemsta.
Możemy rozumieć jego gniew.
Możemy rozumieć ogrom krzywdy.
Możemy nawet czuć, że sprawiedliwość została kiedyś brutalnie odebrana ofiarom.
Ale czy zemsta po siedemdziesięciu latach jest sprawiedliwością?
Film nie daje łatwej odpowiedzi.
I dobrze.
Christopher Plummer robi tutaj ogromne wrażenie
Christopher Plummer jest w tej roli znakomity.
Zev nie jest bohaterem, który wygłasza wielkie przemowy.
Przeciwnie.
Często wygląda na zagubionego.
Przestraszonego.
Zmęczonego.
Czasami wręcz bezradnego.
A chwilę później obserwujemy człowieka, który potrafi być zdecydowany i konsekwentny.
Ta niepewność sprawia, że przez dużą część filmu nie wiemy, czego możemy się po nim spodziewać.
Martin Landau jako Max
Nie można zapomnieć o Martinie Landau.
Max jest przeciwieństwem Zeva.
Sam nie jest już w stanie fizycznie wykonać tego, co planuje.
Dlatego potrzebuje Zeva.
I tutaj pojawia się kolejna bardzo ciekawa rzecz.
Czy Max pomaga przyjacielowi, czy wykorzystuje jego chorobę?
To pytanie zaczęło mnie coraz bardziej interesować w trakcie filmu.
Bo Zev nie pamięta wszystkiego.
Max natomiast pamięta.
To Max posiada informacje.
To Max tworzy plan.
To Max pisze instrukcje.
Zev staje się wykonawcą.
A przecież to właśnie Zev jest człowiekiem, którego choroba ogranicza zdolność samodzielnego oceniania sytuacji.
Film o demencji czy film o pamięci?
Dla mnie zdecydowanie bardziej to drugie.
Demencja jest tutaj środkiem, za pomocą którego twórcy zadają pytania o pamięć.
Co pamiętamy?
Co zapominamy?
Czy możemy ufać własnym wspomnieniom?
Czy pamięć może nas chronić?
Czy pamięć może również niszczyć?
I wreszcie:
Czy człowiek może zapomnieć zło, które zostało mu wyrządzone?
Największa zaleta filmu – nieprzewidywalność
Nie będę zdradzać zakończenia.
I naprawdę warto, żeby osoby, które jeszcze nie widziały filmu, nie czytały szczegółowych spoilerów.
Bo końcówka całkowicie zmienia sposób patrzenia na wcześniejsze wydarzenia.
Dlatego napiszę tylko:
ostatnie minuty filmu sprawiają, że zaczynamy analizować wszystko od początku.
I właśnie takie zakończenia lubię.
Ale nie wszystko mi się podobało
Film momentami zbyt mocno korzysta z konwencji thrillera.
Niektóre sceny są mało prawdopodobne.
Zev potrafi zachować się jak znacznie sprawniejszy człowiek, niż można byłoby oczekiwać po osobie z zaawansowaną demencją.
Czasami pojawiają się również bardzo wyraźne stereotypy.
Miejsce ma schematyczne wykorzystanie pewnych symboli związanych z Żydami, nazistami i wojną.
To sprawia, że film nie zawsze jest tak subtelny, jak mógłby być.
A jednak trudno o nim zapomnieć
I tutaj pojawia się największy paradoks.
Film zatytułowany „Niepamięć” jest jednym z tych filmów, o których długo pamiętam.
Bo łączy dwa zupełnie różne rodzaje pamięci.
Pamięć chorego człowieka.
I pamięć historyczną.
Jedna zanika.
Druga musi być zachowana.
Jedna jest zależna od biologii.
Druga zależy od nas.
„Niepamięć” z perspektywy opiekunki
Dla mnie, ze względu na tematykę opieki nad seniorami, film ma jeszcze jedną warstwę.
Pokazuje człowieka z demencją, którego nie można sprowadzić wyłącznie do choroby.
Zev jest pacjentem.
Ale jest również człowiekiem z ogromną historią.
Ma wspomnienia.
Traumy.
Miłość.
Straty.
Gniew.
I własne przekonania.
W pracy z osobą z demencją bardzo łatwo zobaczyć przede wszystkim chorobę.
„Nie pamięta.”
„Nie rozumie.”
„Powtarza.”
„Gubi się.”
„Znowu pyta.”
Tymczasem za tym wszystkim nadal znajduje się człowiek.
Czasami jego przeszłość może być dla nas niewidoczna.
Ale dla niego może być najważniejszą częścią życia.
Czy demencja odbiera człowiekowi jego historię?
To pytanie zostawiłabym po tym filmie.
Bo nawet jeśli człowiek nie pamięta wydarzeń, które miały miejsce godzinę temu, nie oznacza to, że jego całe życie przestało istnieć.
Jego historia nadal istnieje.
W rodzinie.
W zdjęciach.
W dokumentach.
W opowieściach.
W przedmiotach.
W bliznach.
W numerze wytatuowanym na ręce.
I właśnie dlatego opieka nad osobą z demencją wymaga czegoś więcej niż pilnowania, czy zjadła obiad i przyjęła leki.
Wymaga pamiętania za nią, kiedy ona sama już nie może tego zrobić.
Czy warto obejrzeć „Niepamięć”?
Tak, ale trzeba wiedzieć, na co się nastawić.
Jeżeli oczekujesz realistycznego filmu o demencji – możesz się rozczarować.
Jeżeli szukasz thrillera, który wykorzystuje temat demencji do opowiedzenia historii o Auschwitz, pamięci i zemście – zdecydowanie warto.
To film niełatwy.
Momentami niewiarygodny.
Momentami bardzo mocny.
Ale przede wszystkim przewrotny.
I po zakończeniu naprawdę chce się wrócić myślami do początku.
Moja ocena: 8/10
Za pomysł: 10/10
Za Christophera Plummera: 10/10
Za napięcie: 9/10
Za temat pamięci i Auschwitz: 9/10
Za realizm demencji: 6/10
Za zakończenie: 10/10
To nie jest najlepszy film o demencji, jaki widziałam.
Ale jest jednym z najbardziej nietypowych.
I chyba właśnie dlatego warto go zobaczyć.
A Ty?
Oglądałaś „Niepamięć” („Remember”)?
Co bardziej zostało Ci w pamięci – temat demencji, Auschwitz czy zaskakujące zakończenie?
A jeśli pracujesz z seniorami: czy Twoim zdaniem osoba z demencją może nadal świadomie podejmować bardzo ważne decyzje dotyczące swojego życia?
Jestem ciekawa Waszych opinii.



Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska