„Opiekunki osób starszych. Polskie niewolnice” – Renata S. Recenzja książki o pracy w Niemczech

Opiekunki osób starszych, Polskie niewolnice, Renata S., książka o opiekunkach w Niemczech, książka o pracy w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, opiekunka osób starszych, opiekunki w Niemczech, praca w opiece, praca w opiece w Niemczech, opieka nad osobami starszymi, opieka w Niemczech, polskie opiekunki w Niemczech, historie opiekunek, problemy opiekunek w Niemczech, prawa opiekunki, warunki pracy opiekunki, trudna praca opiekunki, życie opiekunki w Niemczech, emigracja zarobkowa, emigracja do Niemiec, praca bez umowy, praca na czarno w Niemczech, wykorzystywanie opiekunek, asertywność opiekunki, granice w opiece, niemiecka rodzina, podopieczny, senior w Niemczech, demencja, praca z seniorem, recenzja książki, recenzja Polskie niewolnice, Polskie niewolnice recenzja, Renata S. książka, książki o pracy w Niemczech, książki o opiece, literatura faktu, polskie książki o Niemczech, emigracja Polek, Polki w Niemczech, zarobki w Niemczech, prawa pracownika w Niemczech, doświadczenie opiekunki, życie na szteli

Są książki, po których mamy ochotę powiedzieć: „To było mocne”. Są też takie, po których myślimy: „To było potrzebne”. A są i takie, po których zastanawiamy się przede wszystkim: „Po co właściwie to przeczytałam?”.

„Opiekunki osób starszych. Polskie niewolnice” Renaty S. należy u mnie do tej trzeciej kategorii.

I nie dlatego, że książka porusza temat trudnej pracy Polek w Niemczech.

Wręcz przeciwnie.

Ten temat jest ważny.

Problem polega na tym, że sposób, w jaki został przedstawiony, pozostawił mnie bardziej zmęczoną niż poruszoną.

Książka o opiekunkach napisana przez opiekunkę

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Książka została wydana w 2011 roku przez Wydawnictwo Poligraf i liczy zaledwie 96 stron. Zalicza ją do polskich pamiętników związanych m.in. z emigracją zarobkową, pracą opiekunek w Niemczech i zatrudnieniem nielegalnym.

Sam tytuł jest bardzo mocny.

„Opiekunki osób starszych. Polskie niewolnice”.

Trudno przejść obok niego obojętnie.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam książkę, spodziewałam się historii, które pokażą od środka pracę polskiej opiekunki w Niemczech.

Spodziewałam się trudnych szteli.

Ciężkich obowiązków.

Podopiecznych, którzy potrafią dać w kość.

Konfliktów.

Wykorzystywania.

Samotności.

I przede wszystkim – historii konkretnej kobiety.

Tymczasem dostałam coś zupełnie innego.

To nie jest książka, jakiej się spodziewałam

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Największe rozczarowanie pojawiło się bardzo szybko.

Liczyłam na opowieść.

Na wydarzenia.

Na bohaterkę, którą będę mogła zapamiętać.

Na sytuacje, które będę przeżywać razem z nią.

Tymczasem książka jest raczej zbiorem przemyśleń, obserwacji, opinii i krótkich informacji niż klasycznym zbiorem historii.

I właśnie tego najbardziej mi zabrakło.

Ludzi.

Nie samych problemów.

Nie samych pieniędzy.

Nie samych Niemców i Polek.

Ludzi.

Spodziewałam się opowiadań, a nie znalazłam ani jednego przedstawionego w całości.

Książka miała potencjał na znacznie mocniejszą opowieść, niż ostatecznie się nią stała.

Polskie opiekunki jako „niewolnice”

Największy problem mam jednak z samym obrazem opiekunek.

Autorka przedstawia kobiety, które znalazły się w opiece często dlatego, że w Polsce nie widziały dla siebie innych możliwości.

To ważny temat.

Wiele osób rzeczywiście wyjeżdżało za granicę z powodów finansowych.

Niektóre nie znały języka.

Niektóre pracowały bez odpowiednich zabezpieczeń.

Niektóre godziły się na warunki, na które dzisiaj wiele osób nie chciałoby się zgodzić.

Ale mam problem z przedstawieniem opiekunek jako grupy ludzi, którzy niczego nie potrafią i dlatego trafili do Niemiec.

To po prostu zbyt duże uproszczenie.

W opiece spotkałam kobiety o bardzo różnym wykształceniu, doświadczeniu i historii.

Były osoby bez znajomości języka.

Były kobiety bardzo dobrze wykształcone.

Były pielęgniarki.

Były nauczycielki.

Były osoby, które wcześniej prowadziły własne firmy.

Były również takie, które rzeczywiście nie miały innego pomysłu na życie.

Nie ma jednej „polskiej opiekunki”.

I tego właśnie zabrakło mi w tej książce.

Pieniądze rządzą wszystkim

Jednym z najważniejszych tematów książki jest pieniądz.

Niemcy mają pieniądze.

Polki potrzebują pieniędzy.

Dlatego jedna strona wymaga, a druga wykonuje.

To bardzo mocna teza.

I częściowo trudno odmówić jej sensu, szczególnie jeśli mówimy o pracy wykonywanej bez umowy i bez odpowiedniej ochrony.

W książce pojawia się obraz kobiety, która pozostaje w trudnej sytuacji, ponieważ potrzebuje zarobku i nie ma poczucia, że może po prostu odejść. Książka również podkreśla pracę „na czarno”, zależność od pracodawcy, barierę językową i tęsknotę za rodziną.

Ale właśnie tutaj zaczęłam mieć wrażenie, że książka odbiera opiekunce sprawczość.

Jakby mogła tylko przyjąć rzeczywistość.

Jakby mogła tylko zacisnąć zęby.

Jakby nie miała prawa powiedzieć:

„Nie.”

A przecież właśnie tego najbardziej brakuje w wielu historiach o opiekunkach.

Nie pieniędzy.

Nie współczucia.

Asertywności.

Najbardziej zabrakło mi nadziei

To chyba najważniejszy zarzut, jaki mam do tej książki.

Można napisać bardzo trudną książkę i jednocześnie zostawić czytelnika z myślą:

„Może coś da się zmienić.”

Tutaj miałam raczej wrażenie:

„Tak już jest. Nic nie można zrobić.”

A ja się z tym nie zgadzam.

Praca w opiece może być bardzo trudna.

Może niszczyć fizycznie.

Może wyczerpywać psychicznie.

Może doprowadzić do sytuacji, w której człowiek zaczyna funkcjonować wyłącznie od zjazdu do wyjazdu.

Ale to nie znaczy, że opiekunka ma zaakceptować wszystko.

Nie musi wykonywać każdego polecenia.

Nie musi godzić się na przemoc.

Nie musi pracować bez odpoczynku.

Nie musi pozwalać się poniżać.

Nie musi uważać, że skoro ktoś płaci, to może zrobić wszystko.

Pieniądze nie powinny odbierać człowiekowi prawa do godności.

I tutaj książka jest jednocześnie ważna

I właśnie dlatego nie potrafię całkowicie tej książki odrzucić.

Bo pod warstwą ogromnego pesymizmu znajdują się rzeczy, o których trzeba mówić.

O pracy bez odpowiednich zabezpieczeń.

O zależności finansowej.

O barierze językowej.

O tym, jak łatwo osoba wyjeżdżająca za granicę może znaleźć się w sytuacji, w której trudno jej się bronić.

O tym, że nie każda osoba wyjeżdżająca do opieki jest przygotowana do tego, co ją czeka.

I o tym, że brak znajomości swoich praw może być bardzo kosztowny.

To są ważne tematy również dzisiaj.

Autorka nie oszczędza właściwie nikogo

To chyba najbardziej charakterystyczna cecha książki.

Autorka ma bardzo krytyczne spojrzenie na otaczający ją świat.

Krytykuje Niemców.

Polaków.

Opiekunki.

Rodziny.

Mężczyzn.

Kobiety.

A nawet własne środowisko.

Książka jest tak mocno przesiąknięta gniewem, że momentami sam temat przestaje być najważniejszy.

Zamiast zastanawiać się nad problemem, zaczynamy zastanawiać się nad emocjami autorki.

A szkoda.

Bo temat jest naprawdę interesujący.

Czy każda opiekunka jest ofiarą?

Nie.

I to bardzo ważne.

Nie każda opiekunka jest niewolnicą.

Nie każda rodzina niemiecka wykorzystuje Polkę.

Nie każdy senior jest tyranem.

Nie każda agencja oszukuje.

Ale również:

nie każda opiekunka ma dobre warunki.

Nie każdy senior szanuje osobę, która się nim zajmuje.

Nie każda rodzina zachowuje się uczciwie.

Nie każdy model zatrudnienia zapewnia odpowiednią ochronę.

Świat opieki nie jest czarno-biały.

I właśnie dlatego oczekiwałabym od książki trochę większego dystansu.

Co ciekawe – książka pokazuje również brak asertywności opiekunek

I tutaj znalazłam coś, z czym naprawdę mogę się zgodzić.

Czytając książkę, można zauważyć, jak często opiekunki biorą na siebie kolejne obowiązki.

Zgadzają się.

Nie protestują.

Nie pytają.

Nie odmawiają.

Przyjmują kolejne wymagania, ponieważ potrzebują pieniędzy.

I w pewnym momencie granica przesuwa się tak daleko, że same już nie wiedzą, gdzie właściwie powinna się znajdować.

To bardzo ważna lekcja.

Dobra opiekunka nie jest tą, która zgadza się na wszystko.

Dobra opiekunka powinna wiedzieć, co należy do jej obowiązków, a czego nie powinna robić.

Praca w opiece naprawdę może człowieka zniszczyć

Tutaj z autorką zgadzam się całkowicie.

Opieka nad osobą starszą nie jest lekką pracą.

To nie jest tylko gotowanie obiadu, rozmowa i spacer.

Może pojawić się demencja.

Nietrzymanie moczu.

Problemy z poruszaniem.

Nocne wstawanie.

Agresja.

Samotność.

Brak snu.

Tęsknota za rodziną.

Bariera językowa.

I świadomość, że jesteśmy w obcym kraju.

W swojej książce Renata S. pokazuje właśnie tę mniej atrakcyjną stronę zawodu – fizyczne i psychiczne obciążenie oraz bardzo trudne warunki, w jakich część kobiet pracowała.

I za to warto ją przeczytać.

Nawet jeśli z wieloma jej wnioskami się nie zgadzamy.

Tytuł „Polskie niewolnice” budzi mój sprzeciw

Rozumiem, dlaczego autorka użyła tak mocnego określenia.

Chciała pokazać zależność.

Brak ochrony.

Brak pieniędzy.

Pracę bez umowy.

Strach przed utratą źródła dochodu.

Problem polega na tym, że określenie „niewolnice” odbiera kobietom część podmiotowości.

Bo opiekunka może być wykorzystywana.

Może być źle traktowana.

Może znajdować się w bardzo trudnej sytuacji.

Ale jednocześnie może walczyć o swoje prawa, zmienić sztelę, odejść, nauczyć się języka, zdobyć kwalifikacje i zbudować sobie zupełnie inną pozycję.

I właśnie tę możliwość chciałabym widzieć w książce znacznie mocniej.

To książka z innej epoki opieki

I warto pamiętać, że mówimy o publikacji z 2011 roku.

To bardzo dużo w świecie opieki.

Rynek się zmienił.

Zmieniły się modele zatrudnienia.

Zmieniła się świadomość opiekunek.

Dzisiaj znacznie więcej mówi się o prawach pracowników, umowach, czasie pracy, odpoczynku, ubezpieczeniu, legalnym zatrudnieniu czy odpowiedzialności agencji.

Dlatego nie traktowałabym tej książki jako aktualnego poradnika, aczkolwiek wiem, że podobne sytuacje nadal mają miejsce.

Raczej jako świadectwo pewnego okresu polskiej emigracji zarobkowej i pracy opiekunek w Niemczech.

Czy książka jest źle napisana?

To zależy, czego oczekujemy.

Jeżeli ktoś oczekuje pięknej literatury albo dobrze skonstruowanych historii – prawdopodobnie będzie rozczarowany.

Ja byłam.

Tekst jest bardzo chaotyczny.

Myśli przeskakują z jednego tematu na drugi.

Problemy zawodowe mieszają się z rozważaniami o świecie, biedzie, wojnie, niewolnictwie czy relacjach między ludźmi.

Są to informacje „wyrzucone z głowy” bez większego uporządkowania.

A jednak coś w tej książce zostało ze mną

Nie historie.

Nie bohaterki.

Nie konkretne wydarzenia.

Tylko poczucie ogromnego zmęczenia.

To może zabrzmieć dziwnie, ale właśnie takie wrażenie zostawiła we mnie ta książka.

Czytałam ją i miałam poczucie, że autorka jest zmęczona pracą, Niemcami, ludźmi, systemem, pieniędzmi i właściwie całym światem.

I to zmęczenie przechodzi na czytelnika.

Może właśnie dlatego książka jest tak przygnębiająca.

Czy warto ją przeczytać?

Tak – ale nie dla przyjemności.

Jeżeli jesteś opiekunką i chcesz zobaczyć, jak o tej pracy pisano kilkanaście lat temu, może być interesująca.

Jeżeli dopiero zamierzasz wyjechać do Niemiec, może dać Ci do myślenia – szczególnie w kwestii tego, jak łatwo można znaleźć się w sytuacji zależności.

Jeżeli interesujesz się historią polskiej emigracji zarobkowej, również warto po nią sięgnąć.

Ale jeśli szukasz książki pełnej ciekawych historii ze szteli, humoru, charakterystycznych seniorów i sytuacji, które będziesz wspominać jeszcze długo po przeczytaniu…

to nie jest ta książka.

Moja ocena

6/10

Nie dlatego, że temat jest nieważny.

Wręcz przeciwnie.

Temat: 9/10

Znaczenie dla opiekunek: 8/10

Autentyczność emocji: 8/10

Historie i bohaterowie: 4/10

Styl i konstrukcja: 4/10

Nadzieja: 2/10

Największy problem tej książki polega na tym, że pokazuje bardzo dużo zła, ale bardzo mało możliwości wyjścia z niego.

A ja właśnie tego chciałabym od książki o opiekunkach najbardziej:

nie tylko pokazać, że jest źle, ale również powiedzieć kobietom, że mogą próbować coś z tym zrobić.


A Ty czytałaś „Polskie niewolnice”?

Jestem bardzo ciekawa, jak odebrałyście tę książkę.

Czy rzeczywiście opiekunki w Niemczech są „polskimi niewolnicami”, czy może ten tytuł jest zbyt mocny?

I jeszcze jedno pytanie:

czy książka Renaty S. pokazuje prawdziwe oblicze pracy w opiece, czy raczej świat widziany przez człowieka, który sam miał bardzo złe doświadczenia?

Napisz w komentarzu. Jestem ciekawa, czy po latach odebrałybyście tę książkę tak samo jak ja.

Komentarze