„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” – Agata Strzałka. Recenzja książki opiekunki w Niemczech

Jeszcze nie zwariowałam chyba, Jeszcze nie zwariowałam chyba Agata Strzałka, Agata Strzałka, Jeszcze nie zwariowałam recenzja, recenzja Jeszcze nie zwariowałam chyba, książka Agaty Strzałki, książka o opiekunkach w Niemczech, książka napisana przez opiekunkę, książki o opiekunkach w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, praca za granicą, emigracja zarobkowa do Niemiec, Polki w Niemczech, opiekunki seniorów, pierwsza praca w opiece, pierwsza sztela, życie na szteli, książki o pracy za granicą, książki o emigracji, literatura faktu, książki o Niemczech, Niemcy praca, niemiecki dla opiekunki, bariery językowe w Niemczech, historie opiekunek, historie z pracy w Niemczech.

Czy można wyjechać do Niemiec, nie znając dobrze języka, zamieszkać z obcym seniorem i jeszcze po drodze nie zwariować? Agata Strzałka udowadnia, że chyba można. Choć czasami będzie naprawdę blisko.

„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” to książka napisana przez kobietę, która sama wyjechała do Niemiec jako opiekunka osób starszych. Jest w niej emigracja zarobkowa, pierwsze zderzenie z obcym krajem, bariera językowa, seniorzy, codzienne absurdy, samotność, zmęczenie, ale przede wszystkim dużo humoru.

I chyba właśnie ten humor sprawia, że jest to zupełnie inna książka o pracy opiekunki w Niemczech niż wiele publikacji, które skupiają się przede wszystkim na trudnych warunkach, wyzysku czy problemach branży.

Agata Strzałka pokazuje, że życie na szteli potrafi być trudne, dziwne, absurdalne, a czasami po prostu niewiarygodnie zabawne.

„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” – o czym jest książka?

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Książka jest zapisem doświadczeń Agaty Strzałki związanych z emigracją i pracą w Niemczech. Autorka wyjechała po życiowym zakręcie – kiedy dzieci były już dorosłe, nie miała męża, pracy ani wystarczających środków do życia. W 2013 roku po raz pierwszy pojechała do Niemiec jako opiekunka seniorów.

I właśnie od tego momentu zaczyna się zupełnie nowy rozdział jej życia.

Nie jest to jednak opowieść wyłącznie o opiece nad seniorami.

Zanim bohaterka trafi do pracy jako opiekunka, poznajemy również jej doświadczenia związane z wcześniejszą pracą za granicą, między innymi przy pracach polowych i pakowaniu warzyw.

I już tutaj pojawia się coś, co będzie charakterystyczne dla całej książki:

humor.

Bo nawet z sytuacji, które w rzeczywistości wcale nie były zabawne, autorka po czasie potrafi wyciągnąć absurd i spojrzeć na niego z dystansem.

Niemcy oczami początkującej opiekunki

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Wyjazd do Niemiec brzmi prosto.

Pakujemy walizkę.

Wsiadamy do autokaru.

Jedziemy zarabiać w euro.

Tylko że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Dla początkującej opiekunki problemem może być dosłownie wszystko.

Język.

Zakupy.

Komunikacja.

Automaty.

Śmieci.

Obce urządzenia.

Zwyczaje.

Droga do sklepu.

A przede wszystkim – senior, którym trzeba się zająć.

To właśnie te pozornie drobne rzeczy sprawiają, że książka jest tak bliska osobom, które same wyjeżdżały pierwszy raz do Niemiec.

Bo kiedy znasz język tylko trochę, nawet zwykły automat potrafi stać się przeciwnikiem godnym całego rozdziału.

Edyta, czyli opiekunka, która musi nauczyć się wszystkiego od początku

Centralną postacią książki jest Edyta.

I właśnie dzięki niej opowieść nie jest suchym opisem pracy.

Edyta nie jest doświadczoną opiekunką, która zna wszystkie zasady.

Nie zna Niemiec.

Nie wszystko rozumie.

Nie zawsze wie, co zrobić.

Czasami próbuje poradzić sobie sama nawet wtedy, kiedy rozsądniej byłoby po prostu zapytać.

I tutaj przyznam, że wielokrotnie miałam ochotę powiedzieć jej:

„Dziewczyno, po prostu zapytaj!”

Bo po co przez pół dnia męczyć się z czymś, czego można dowiedzieć się w kilka minut?

Ale z drugiej strony…

Czy naprawdę tak bardzo się od niej różnimy?

Dlaczego opiekunki czasami boją się przyznać, że czegoś nie wiedzą?

To jeden z ciekawszych tematów, które można wyciągnąć z tej książki.

Edyta nie zawsze chce pokazać, że czegoś nie potrafi.

Być może boi się, że zostanie uznana za niezaradną.

Być może chce udowodnić, że da sobie radę.

A może po prostu uważa, że skoro przyjechała pracować, powinna wszystko wiedzieć.

Tylko że nikt nie rodzi się opiekunem znającym niemiecki, niemieckie zwyczaje, system komunikacji miejskiej i wszystkie urządzenia w domu seniora.

Pierwszy wyjazd jest nauką.

I czasami najlepszą umiejętnością początkującej opiekunki nie jest zaradność.

Jest nią umiejętność powiedzenia:

„Nie wiem. Proszę mi pokazać”.

Niemiecki nie jest jedyną przeszkodą

Kiedy mówi się o początkującej opiekunce w Niemczech, pierwsze skojarzenie zazwyczaj jest oczywiste:

„Nie zna języka”.

Tymczasem książka pokazuje, że język jest tylko jednym z problemów.

Można znać podstawy niemieckiego, a nadal nie wiedzieć:

  • gdzie wyrzucić konkretny rodzaj śmieci,

  • jak działa automat,

  • jak kupić bilet,

  • jak korzystać z komunikacji,

  • gdzie znaleźć potrzebny produkt,

  • jak załatwić codzienną sprawę,

  • co zrobić w nietypowej sytuacji.

I właśnie dlatego pierwsze tygodnie na szteli mogą być tak wyczerpujące.

Człowiek nie tylko pracuje.

Cały czas się uczy.

Worki na śmieci, automaty i inne „niemieckie problemy”

Jedną z rzeczy, które zapamiętałam z tej książki, są właśnie te drobne, z pozoru banalne problemy.

Dla osoby mieszkającej od lat w Niemczech pewne rzeczy są oczywiste.

Dla początkującej opiekunki – wcale nie.

I może właśnie dlatego te fragmenty są tak dobre.

Bo pokazują emigrację od strony, o której często się nie mówi.

Nie przez wielkie hasła o zarobkach.

Nie przez statystyki.

Tylko przez zwykłą codzienność.

Jak wyrzucić śmieci?

Jak dojść do sklepu?

Jak działa automat?

Jak porozumieć się z seniorem?

I nagle okazuje się, że wyjazd do Niemiec to nie tylko „praca za euro”.

To wejście w zupełnie obcy świat.

Opieka nad seniorem – kiedy praca przestaje być zabawna

Choć książka ma dużo humoru, nie jest wyłącznie komedią.

Są w niej również sytuacje, które pokazują prawdziwą stronę pracy opiekunki.

Choroby.

Niedołężność.

Umieranie.

Dziwactwa seniorów.

Problemy z rodzinami.

Samotność.

Zmęczenie.

Problemy z jedzeniem.

I sytuacje, w których opiekunka musi poradzić sobie z człowiekiem, którego zachowania nie zawsze można przewidzieć.

To właśnie tutaj humor zaczyna mieszać się z refleksją.

Bo można śmiać się z pewnych sytuacji po latach.

Ale kiedy człowiek znajduje się w nich po raz pierwszy, często wcale nie jest mu do śmiechu.

Czy życie na szteli może być zabawne?

Może.

I chyba właśnie to jest największą siłą tej książki.

Agata Strzałka nie próbuje udowodnić, że praca opiekunki jest cudowną przygodą.

Nie udaje również, że wszystkie problemy można obrócić w żart.

Ale pokazuje coś bardzo ludzkiego:

czasami dopiero po czasie potrafimy śmiać się z tego, przez co wcześniej przechodziliśmy.

Pierwszy wyjazd może być koszmarem.

Po kilku latach ta sama sytuacja może być anegdotą opowiadaną koleżankom.

I chyba wiele opiekunek doskonale to rozumie.

Praca w opiece w Niemczech nie zawsze daje bezpieczeństwo

Pod warstwą humoru autorka porusza również znacznie poważniejsze kwestie.

Bo wyjazd do Niemiec może poprawić sytuację finansową, ale nie oznacza automatycznie bezpieczeństwa.

Opiekunka może dobrze zarabiać, a jednocześnie nie mieć poczucia stabilizacji.

Może nie wiedzieć, co będzie za kilka lat.

Może zastanawiać się nad emeryturą.

Może wracać do Polski bez pewności, czy za miesiąc będzie miała kolejne zlecenie.

I to jest jeden z paradoksów tej pracy:

można zarabiać więcej, a jednocześnie nie czuć się bardziej bezpiecznie.

Pieniądze to nie wszystko

To temat, który bardzo mocno łączy tę książkę z rzeczywistością wielu polskich opiekunek.

Wyjazd do Niemiec często zaczyna się od pieniędzy.

Bo po to jedziemy.

Chcemy zarobić więcej.

Spłacić kredyt.

Pomóc dzieciom.

Wyremontować mieszkanie.

Odłożyć.

Po prostu żyć trochę spokojniej.

Ale po pewnym czasie okazuje się, że pieniądze nie są jedynym elementem układanki.

Liczy się również:

jak traktuje nas rodzina,

jaki jest senior,

ile mamy wolnego,

czy możemy odpocząć,

czy mamy swoją przestrzeń,

czy czujemy się bezpiecznie,

czy jesteśmy szanowane.

I tutaj „Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” jest znacznie poważniejszą książką, niż może sugerować jej tytuł.

Najbardziej podobała mi się przemiana bohaterki

To chyba najważniejszy element całej historii.

Edyta wyjeżdża do Niemiec jako kobieta, która znajduje się na życiowym zakręcie.

A potem zaczyna się zmieniać.

Nie tylko zawodowo.

Jako człowiek.

Autorka opisuje, że po kilku latach pracy za granicą sama stała się inną osobą – bardziej radosną, otwartą i pełną energii.

I właśnie dlatego ta książka nie kończy się wyłącznie na pytaniu:

„Czy warto pracować jako opiekunka w Niemczech?”

Pojawia się inne pytanie:

„Co ta praca może zrobić ze mną?”

Bo czasami wyjeżdżamy po pieniądze.

A wracamy z czymś zupełnie innym.

Z większą pewnością siebie.

Z nowym spojrzeniem na świat.

Z przekonaniem, że potrafimy więcej, niż nam się wydawało.

Emigracja nie zawsze oznacza przegraną

Bardzo podoba mi się również to, że książka nie jest wyłącznie opowieścią o cierpieniu emigranta.

To ważne.

Wiele historii o pracy za granicą koncentruje się na tym, jak źle było.

Tutaj również znajdziemy trudne momenty, ale obok nich pojawia się nadzieja.

Autorka pokazuje, że wyjazd może być początkiem czegoś dobrego.

Może być szansą na zmianę.

Może dać człowiekowi odwagę.

Może otworzyć drzwi, których wcześniej nawet nie zauważał.

I to jest chyba najbardziej optymistyczny element całej książki.

Humor Agaty Strzałki – największy plus czy czasami przesada?

Dla mnie zdecydowanie większy plus niż minus.

Książka jest pełna ironii, zabawnych dialogów i absurdalnych sytuacji. Wydawca również podkreśla humor, satyrę i refleksję jako najważniejsze elementy tej opowieści.

Ale nie wszystkie żarty trafiły do mnie jednakowo.

Były momenty, w których naprawdę się śmiałam.

Były też takie, kiedy pomyślałam:

„Dobrze, już rozumiem, miało być zabawnie”.

I to jest chyba uczciwa uwaga.

Nie każdemu spodoba się ten rodzaj humoru.

Ale wolę książkę, która czasami próbuje rozśmieszyć mnie za bardzo, niż taką, która przez 200 stron opowiada wyłącznie o cierpieniu.

„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” to nie tylko książka o opiece

I tutaj właśnie widzę jej dużą wartość.

To również książka o:

  • emigracji zarobkowej,

  • samotności,

  • zaczynaniu życia od nowa,

  • kobietach po przejściach,

  • pracy za granicą,

  • barierze językowej,

  • starości,

  • chorobie,

  • relacjach międzyludzkich,

  • poszukiwaniu własnego miejsca,

  • odwadze do zmiany.

Dlatego może zainteresować nie tylko opiekunki.

To książka dla każdego, kto choć raz zastanawiał się, jak wygląda życie człowieka, który zostawia swoje dotychczasowe życie i próbuje zacząć od nowa w innym kraju.

Co najbardziej zapamiętałam?

Nie konkretną sztelę.

Nie jednego seniora.

Nie jeden problem.

Najbardziej zapamiętałam atmosferę pierwszych miesięcy na emigracji.

To poczucie, że wszystko jest nowe.

Że zwykłe czynności nagle wymagają wysiłku.

Że człowiek musi nauczyć się funkcjonować od początku.

I że po pewnym czasie zaczyna się śmiać z rzeczy, które wcześniej doprowadzały go do rozpaczy.

To bardzo prawdziwe doświadczenie emigracji.

Czy to dobra książka dla początkującej opiekunki?

Zdecydowanie tak.

Szczególnie dla osoby, która dopiero myśli o wyjeździe do Niemiec.

Nie dlatego, że książka da jej instrukcję obsługi pracy w opiece.

Nie da.

Ale może ją przygotować psychicznie na to, że pierwsze tygodnie niekoniecznie będą łatwe.

Można nie znać wszystkich odpowiedzi.

Można czegoś nie wiedzieć.

Można się pomylić.

Można nie rozumieć Niemca, który mówi zbyt szybko.

Można zgubić się w obcym mieście.

Można nie wiedzieć, jak działa urządzenie, automat czy system segregowania śmieci.

I świat się od tego nie zawali.

A dla doświadczonej opiekunki?

Tutaj jest jeszcze ciekawiej.

Bo doświadczona opiekunka może czytać tę książkę z zupełnie innej perspektywy.

I prawdopodobnie w wielu miejscach pomyśli:

„O matko, ja też tak miałam!”

Albo:

„Jak można tego nie wiedzieć?”

Albo:

„Pamiętam swój pierwszy wyjazd. Też niczego nie rozumiałam”.

I właśnie dlatego książka może działać trochę jak podróż wstecz.

Do pierwszej szteli.

Pierwszego seniora.

Pierwszego niemieckiego sklepu.

Pierwszego telefonu do rodziny:

„Chyba jednak nie dam rady”.

A potem jednak dałyśmy.

Tytuł jest świetny

„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” to moim zdaniem jeden z najlepszych elementów tej książki.

Bo dokładnie oddaje jej klimat.

Jest trochę ironiczny.

Trochę autoironiczny.

Trochę dramatyczny.

I bardzo opiekuńczy.

Bo każda osoba, która pracowała za granicą, może mieć moment, w którym pomyśli:

„Jeszcze jeden taki dzień i naprawdę zwariuję”.

A następnego dnia wstaje, robi kawę i idzie dalej.

Taki właśnie jest duch tej książki.

Jedna rzecz mi nie pasowała – okładka

Mam z nią jeden problem.

Młoda dziewczyna na okładce nie do końca pasuje do historii.

Skoro książka opowiada o dojrzałej kobiecie, która po życiowym zakręcie wyjeżdża do Niemiec i zaczyna pracę jako opiekunka, zdecydowanie bardziej przemawiałaby do mnie okładka pokazująca Edy­tę – kobietę z konkretną historią, a nie przypadkową młodą dziewczynę.

To oczywiście kwestia estetyki, ale okładka powinna moim zdaniem coś opowiadać o książce.

A tutaj trochę mnie zmyliła.

„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” – moja ocena

To książka, którą czytało mi się zdecydowanie przyjemniej niż niektóre inne publikacje o pracy polskich opiekunek w Niemczech.

Nie jest idealna.

Nie wszystkie żarty będą dla każdego.

Niektóre fragmenty mogą wydawać się przesadzone.

Ale ma coś, czego bardzo potrzebuję w książkach o opiece:

dystans.

Bo praca opiekunki potrafi być ciężka.

Potrafi zabrać energię.

Potrafi człowieka zmęczyć fizycznie i psychicznie.

Ale nie musi oznaczać, że całe życie za granicą będzie jednym wielkim dramatem.

Czasami można się po drodze pośmiać.

Czasami można się czegoś nauczyć.

A czasami można nawet odkryć siebie na nowo.

Moja ocena: 8/10

Nie jest to dla mnie najlepsza książka o opiece w Niemczech, jaką przeczytałam.

Ale jest jedną z tych, do których mam dużo więcej sympatii niż wynikałoby z samej oceny.

Bo po jej przeczytaniu zostaje coś bardzo pozytywnego:

nadzieja, że nawet jeśli jesteśmy na życiowym zakręcie, nie oznacza to, że droga prowadzi donikąd.

Czy polecam?

Tak – szczególnie opiekunkom osób starszych, które pracują lub planują pracę w Niemczech.

Polecam ją również kobietom, które stoją przed decyzją o wyjeździe i boją się, że sobie nie poradzą.

Bo może właśnie dlatego warto ją przeczytać.

Żeby zobaczyć, że pierwsza sztela może być chaosem.

Niemiecki może być koszmarem.

Senior może zaskakiwać.

Automat może pokonać człowieka.

A mimo wszystko…

można dać radę.

I może po kilku latach, patrząc wstecz, zamiast płakać, zaczniemy się śmiać.

W końcu tytuł nie brzmi:

„Zwariowałam”.

Tylko:

„Jeszcze nie zwariowałam (chyba)”.

I to chyba najlepsze podsumowanie pracy opiekunki za granicą. 😉

Pytanie do czytelniczek

Czy czytałaś „Jeszcze nie zwariowałam (chyba)” Agaty Strzałki?

A jeśli pracujesz albo pracowałaś jako opiekunka w Niemczech – pamiętasz swoją pierwszą sztelę? Co było dla Ciebie najtrudniejsze: język, senior, niemieckie zwyczaje, samotność czy zwykłe codzienne rzeczy?

Napisz w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa, czy Twoje początki wyglądały podobnie jak u Edyty.

Komentarze