Nieczęsto wracam do filmów, które miały swoją premierę wiele lat temu. Tym razem jednak zrobiłam wyjątek, bo „Kamerdyner” („The Butler”) Lee Danielsa to film, który można oglądać nie tylko jako opowieść o historii Stanów Zjednoczonych, ale również jako historię człowieka, który przez większość życia wykonywał swoją pracę w świecie, w którym inni mieli znacznie więcej praw niż on.
W głównej roli występuje Forest Whitaker jako Cecil Gaines, a jego żonę Glorię gra Oprah Winfrey.
Film opowiada o czarnoskórym mężczyźnie, który po traumatycznym dzieciństwie zaczyna pracować jako służący, a z czasem trafia do Białego Domu. Przez kolejne dekady obsługuje amerykańskich prezydentów i z bardzo bliska obserwuje wydarzenia, które zmieniają Stany Zjednoczone.
I właśnie ta perspektywa jest w filmie niezwykle ciekawa.
Cecil znajduje się bardzo blisko ludzi mających ogromną władzę, ale jednocześnie pozostaje niemal niewidzialny. Ma być profesjonalny, dyskretny, uprzejmy i posłuszny. Nie jest tam po to, aby wyrażać swoje poglądy. Ma wykonywać swoją pracę.
A za drzwiami Białego Domu trwa walka o prawa obywatelskie.
Film pokazuje między innymi segregację rasową, protesty, ruch praw obywatelskich, Martina Luthera Kinga, Czarnych Panter, wojnę w Wietnamie oraz kolejne decyzje amerykańskich prezydentów. Cecil obserwuje to wszystko z pozycji człowieka, który nie uczestniczy bezpośrednio w polityce, ale którego życie jest przez politykę bardzo mocno kształtowane.
Ojciec i syn – dwa różne sposoby walki
Najciekawszy konflikt filmu nie rozgrywa się jednak w Białym Domu.
Rozgrywa się między Cecilem a jego starszym synem Louisem.
Cecil uważa, że najważniejsze jest zapewnienie rodzinie bezpieczeństwa. Praca daje mu możliwość utrzymania żony i dzieci. Dlatego nie chce ryzykować tego, co udało mu się osiągnąć.
Louis patrzy na świat zupełnie inaczej.
Nie chce być wdzięczny za możliwość funkcjonowania w świecie, w którym czarnoskóry człowiek nadal traktowany jest jako ktoś gorszy. Angażuje się w ruch na rzecz praw obywatelskich i jest gotowy ponosić konsekwencje swojej działalności.
Między ojcem a synem narasta konflikt.
I właśnie tutaj film zadaje bardzo ciekawe pytanie: czy milczenie i spokojne wykonywanie swojej pracy również może być formą działania?
Cecil przez lata nie wychodzi na ulicę z transparentem. Nie przemawia na wiecach. Nie rzuca wyzwań systemowi.
Ale swoją pracą pokazuje, że czarnoskóry człowiek może być profesjonalny, odpowiedzialny i godny zaufania.
Z drugiej strony Louis uważa, że samo dobre wykonywanie obowiązków nie wystarczy, jeśli system nadal odbiera ludziom podstawowe prawa.
I trudno jednoznacznie powiedzieć, który z nich ma rację.
„Kamerdyner” a prawdziwa historia
Film jest inspirowany prawdziwą historią Eugene'a Allena, który pracował w Białym Domu przez 34 lata i służył ośmiu prezydentom – od Harry'ego Trumana do Ronalda Reagana. Jednak Cecil Gaines nie jest dokładnym portretem Allena. Twórcy bardzo mocno rozbudowali jego historię na potrzeby filmu. Rodzinne konflikty, część wydarzeń z dzieciństwa oraz działalność syna Cecila zostały w dużej mierze sfabularyzowane.
Warto o tym wiedzieć, bo „Kamerdynera” lepiej traktować jako historyczny dramat inspirowany prawdziwą postacią, a nie biografię Eugene'a Allena.
I moim zdaniem to nie odbiera filmowi wartości.
Co ten film mówi o pracy?
Właśnie ten element szczególnie zwrócił moją uwagę.
Cecil jest człowiekiem, który przez lata podporządkowuje swoje życie pracy. Jest perfekcyjny. Nie narzeka. Nie przekracza granic. Wie, czego się od niego oczekuje.
Pracodawca może na nim polegać.
Ale czy człowiek, który całkowicie podporządkowuje się swojej pracy, rzeczywiście jest wolny?
To pytanie można odnieść również do wielu innych zawodów – także do pracy opiekunki.
Bo przecież opiekunka również bardzo często znajduje się w sytuacji, w której ma być niewidzialna. Ma nie przeszkadzać. Ma dostosować się do domu seniora. Ma być cierpliwa, spokojna, dyspozycyjna i najlepiej bez własnych potrzeb.
I łatwo w pewnym momencie pomylić profesjonalizm z całkowitym podporządkowaniem.
A to nie jest to samo.
Można być dobrym pracownikiem i jednocześnie mieć swoje granice.
Można szanować pracodawcę i wymagać szacunku dla siebie.
Można wykonywać swoje obowiązki i jednocześnie powiedzieć: „tego nie zrobię, bo nie należy to do moich obowiązków”.
Czy trzeba się buntować?
Film nie daje prostej odpowiedzi.
Cecil przez wiele lat wybiera bezpieczeństwo. Louis wybiera walkę. Jeden ryzykuje mniej, drugi znacznie więcej.
Ale podoba mi się to, że ostatecznie film nie pokazuje tych dwóch postaw jako prostego podziału na „bohatera” i „tchórza”.
Bo życie rzadko jest takie proste.
Nie każdy człowiek ma odwagę protestować. Nie każdy może sobie pozwolić na utratę pracy. Nie każdy jest gotowy ryzykować bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny.
Ale z drugiej strony zmiany zazwyczaj nie przychodzą wtedy, kiedy wszyscy tylko mówią: „tak już jest”.
I chyba właśnie dlatego „Kamerdyner” może być ciekawy również dla osób pracujących w opiece.
Nie dlatego, że sytuacja opiekunki jest porównywalna z sytuacją czarnoskórych Amerykanów walczących z segregacją rasową – oczywiście nie jest.
Chodzi o coś bardziej uniwersalnego: o człowieka, który musi zdecydować, ile jest gotowy poświęcić dla bezpieczeństwa, pracy i spokoju, a w którym momencie powinien powiedzieć „dość”.
Czy warto obejrzeć?
Tak.
„Kamerdyner” jest momentami bardzo emocjonalny, chwilami wręcz melodramatyczny, a niektóre wydarzenia zostały przez twórców mocno udramatyzowane. Nie jest też filmem, który należy traktować jako dokładną lekcję historii.
Ale jako opowieść o pracy, godności, rodzinie, zmianach społecznych i różnych sposobach walki o swoje prawa – jest naprawdę wart obejrzenia.
Forest Whitaker stworzył bardzo dobrą, powściągliwą postać człowieka, który przez lata nauczył się przede wszystkim służyć i milczeć. I właśnie dlatego moment, w którym zaczyna mówić własnym głosem, ma taką siłę.
Moja ocena: 8/10.
A po obejrzeniu filmu zostało mi jedno pytanie:
Czy spokojne wykonywanie swojej pracy jest zawsze oznaką akceptacji rzeczywistości, czy czasami również może być cichym sposobem na przetrwanie i przygotowanie się do zmiany?



Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska