„Mazel tow” – jak wygląda życie ortodoksyjnych Żydów? Recenzja książki J.S. Margot

Mazel tow, Mazel tow recenzja, Mazel tow J.S. Margot, J.S. Margot, Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów, życie ortodoksyjnych Żydów, ortodoksyjni Żydzi, judaizm, kultura żydowska, religia żydowska, tradycje żydowskie, społeczność żydowska, rodzina żydowska, życie Żydów, Żydzi w Belgii, różnice kulturowe, różnice religijne, poznawanie innych kultur, życie w innej kulturze, asymilacja, tożsamość, własna tożsamość, poczucie przynależności, rodzina i tradycja, wiara i tradycja, wychowanie dzieci, relacje rodzinne, korepetycje, korepetytorka, studentka, literatura faktu, książki o Żydach, książki o judaizmie, książki o innych kulturach, książki o religii, recenzja książki, recenzje książek, ciekawe książki, wartościowe książki, J.S. Margot książka, Mazel tow książka, ortodoksyjna rodzina żydowska, życie wśród ortodoksyjnych Żydów, kultura i religia, tradycja a nowoczesność, poszukiwanie własnego miejsca, przynależność społeczna, więzi rodzinne, życie za granicą, emigracja, życie poza krajem, poznawanie innych ludzi, książki obyczajowe

Niektóre książki pozwalają nam zajrzeć do świata, którego na co dzień zupełnie nie znamy. Nie dlatego, że pokazują wielkie wydarzenia czy niezwykłe historie, ale dlatego, że zabierają nas do czyjegoś domu i pozwalają przez chwilę obserwować zwyczajne życie ludzi, którzy mają inną kulturę, religię i system wartości.

Taka właśnie jest „Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów” J.S. Margot.

Autorka trafia do domu rodziny Schneiderów jako korepetytorka. Początkowo jest dla niej przede wszystkim studentką, która ma pomóc dzieciom w nauce. Z czasem jednak relacja staje się znacznie bliższa. Margot poznaje rodzinę, jej zwyczaje, religię, zasady oraz codzienne problemy. Towarzyszymy również dorastającym dzieciom Schneiderów i możemy zobaczyć, jak z czasem zmieniają się ich życie i wybory.

I właśnie obserwowanie tych zmian wydało mi się jednym z najciekawszych elementów książki.

Poznać świat, którego się nie zna

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Margot wchodzi do świata, który początkowo jest dla niej pełen nieznanych zasad.

Nie wie, co wypada powiedzieć. Nie zawsze rozumie zachowania członków rodziny. Zastanawia się, czy czegoś nie zrobi niewłaściwie. Jest ostrożna, momentami wręcz spięta.

Co ciekawe, z czasem okazuje się, że to Schneiderowie są bardziej otwarci, niż mogłaby przypuszczać.

Zapraszają ją do swojego życia i dzielą się z nią bardzo osobistymi historiami.

I tutaj podczas czytania pojawiło mi się pytanie, które uważam za jeden z ciekawszych problemów tej książki:

Gdzie kończy się zaufanie, a zaczyna prawo autora do opowiedzenia własnej historii?

Margot otrzymała dostęp do bardzo prywatnego świata. Mogła obserwować rodzinę od środka, poznać jej problemy i dowiedzieć się rzeczy, których przypadkowy obserwator nigdy by nie poznał.

Czy późniejsze opisanie tych historii było wykorzystaniem tego zaufania?

Nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi.

Z jednej strony można mieć poczucie, że pewne historie powinny pozostać prywatne. Z drugiej – właśnie dzięki takim książkom możemy poznać ludzi, których świat jest dla nas obcy i często niesłusznie oceniany wyłącznie na podstawie stereotypów.

Ortodoksyjna rodzina bez sensacji

e-booki o pracy w opiece w Niemczech, książki o pracy w opiece w Niemczech, opiekunka osób starszych w Niemczech, praca opiekunki w Niemczech, praca w opiece w Niemczech, opieka nad seniorem w Niemczech, życie opiekunki w Niemczech, doświadczenia opiekunki w Niemczech, sztela w Niemczech, praca na szteli, wyjazd do pracy w Niemczech, opieka 24 godziny, obowiązki opiekunki, prawa opiekunki w Niemczech, język niemiecki dla opiekunek, poradnik dla opiekunek, poradnik opiekunki osób starszych, historie opiekunek, życie na szteli, trudne sztelę, relacje z podopiecznym, relacje z rodziną podopiecznego, żywienie seniora w Niemczech, dieta seniora, polska opiekunka w Niemczech, praca za granicą, e-book dla opiekunek, książki dla opiekunek, literatura dla opiekunek, Barbara Bereżańska, Perły rzucone przed damy, Tamtę sztelę, (Bez)Silna opiekunka, Żywienie seniora w Niemczech, Między obowiązkiem a sercem, Walizka pełna nadziei

Jeżeli ktoś sięgnie po książkę w oczekiwaniu na wielkie tajemnice ortodoksyjnego judaizmu, może się rozczarować.

To nie jest książka sensacyjna.

Nie znajdziemy tutaj nieustannej walki z religią, szokujących odkryć czy wielkich rodzinnych skandali. Zamiast tego dostajemy codzienność rodziny Schneiderów.

I właśnie to jest jej siłą.

Autorka pokazuje ludzi, którzy mają swoje zasady, wierzą, przestrzegają tradycji, ale jednocześnie żyją normalnym życiem. Dzieci dorastają, mają własne problemy, czasami buntują się przeciwko zasadom rodziców, a później podejmują własne decyzje.

Nie są przedstawieni jako ludzie żyjący całkowicie poza współczesnym światem.

Wręcz przeciwnie.

Można zauważyć pewnego rodzaju połączenie tradycji ze współczesnością. Asymilacja nie oznacza tutaj całkowitego odcięcia się od własnych korzeni.

I to jest chyba jedna z najważniejszych refleksji, jakie wyniosłam z tej książki.

Można się asymilować i nie stracić własnej tożsamości

Ten temat szczególnie mnie zainteresował.

Często wydaje nam się, że kiedy człowiek wyjeżdża do innego kraju, chcąc się w nim odnaleźć, powinien jak najbardziej upodobnić się do jego mieszkańców.

Tymczasem rodzina Schneiderów pokazuje inną możliwość.

Można żyć wśród ludzi o innej kulturze. Można korzystać ze współczesnego świata. Można odnosić sukcesy i funkcjonować w społeczeństwie, a jednocześnie zachować własną religię, tradycję i świadomość swoich korzeni.

Asymilacja nie musi oznaczać wymazania własnej tożsamości.

To przesłanie książki uważam za bardzo wartościowe, szczególnie w kontekście ludzi, którzy przez lata żyją poza krajem swojego pochodzenia.

Dzieci Schneiderów i Margot

Ciekawie wypada również zestawienie dzieci Schneiderów z samą autorką.

Dzieci dorastają w określonym systemie wartości. Mają rodzinę, tradycję, religię i jasno określone zasady. Oczywiście nie zawsze się z nimi zgadzają. Mają swoje wątpliwości i okresy buntu.

Ale jednocześnie mają poczucie przynależności.

Margot wydaje się pod tym względem zupełnie inna.

Momentami sprawia wrażenie osoby, która dopiero próbuje znaleźć swoje miejsce. Obserwuje rodzinę Schneiderów trochę z boku i chyba sama zaczyna dostrzegać, czego brakuje w jej własnym życiu.

Nie chodzi nawet o konkretną religię.

Chodzi o korzenie, więzi i poczucie, że jest się częścią czegoś większego.

I właśnie dlatego książka nie jest wyłącznie opowieścią o ortodoksyjnych Żydach. Jest również opowieścią o poszukiwaniu własnego miejsca.

Bogata rodzina i skromna studentka

Jest jeszcze jeden ciekawy kontrast.

Margot jest młodą studentką, która żyje raczej skromnie. Schneiderowie natomiast należą do ludzi, którym pod względem materialnym wiedzie się bardzo dobrze.

Ich dzieci mają zupełnie inne możliwości startu w dorosłość.

To również daje do myślenia.

Bo czasami patrzymy na człowieka i oceniamy jego charakter, ambicję czy zaradność, zupełnie zapominając, z jakiego miejsca wystartował.

Jedni od początku mają rodzinę, która zapewnia im bezpieczeństwo, dobre wykształcenie i wsparcie. Inni muszą niemal wszystko wypracować samodzielnie.

Margot obserwuje tych młodych ludzi, którzy wydają się znacznie bardziej pewni siebie niż ona sama.

I momentami można odnieść wrażenie, że trochę im tego zazdrości.

Czy książka jest idealna?

Nie.

Momentami autorka przekazuje sporo informacji dotyczących religii i zwyczajów, które mogą być dla czytelnika interesujące, ale nie zawsze są konieczne do prowadzenia głównej historii.

Książka ma również spokojne tempo.

Jeżeli ktoś potrzebuje nieustannej akcji, zwrotów wydarzeń i wielkich emocji, raczej nie będzie zachwycony.

To opowieść, którą trzeba czytać spokojnie.

Jej wartość nie polega na tym, co spektakularnego się wydarzy, ale na tym, że stopniowo poznajemy ludzi i zaczynamy dostrzegać różnice między ich światem a światem Margot.

„Mazel tow” – czy warto przeczytać?

Moim zdaniem tak.

Nie jest to książka, która dostarczy sensacji. Nie jest też bezkrytycznym zachwytem nad ortodoksyjnym judaizmem. Raczej próbą wejścia do świata innych ludzi i pokazania go takim, jakim zobaczyła go młoda kobieta, która początkowo niewiele o nim wiedziała.

Najbardziej zainteresował mnie jednak nie sam judaizm, lecz motyw przynależności.

Możemy mieć pieniądze, wykształcenie, możliwości i swobodę wyboru, a mimo to czuć się zagubieni. Możemy natomiast żyć według zasad, których ktoś z zewnątrz zupełnie nie rozumie, i jednocześnie mieć bardzo silne poczucie własnej wartości oraz przynależności.

Czy jedno jest lepsze od drugiego?

Książka nie daje takiej odpowiedzi.

I dobrze.

Bo jej największą wartością jest właśnie to, że zamiast oceniać, pozwala obserwować.

Moja ocena: 8/10.


Czy mieliście kiedyś okazję bliżej poznać ludzi o zupełnie innej kulturze lub religii? Co najbardziej Was zaskoczyło i czy takie spotkania zmieniły Wasze spojrzenie na innych?

Komentarze