„Cudowny chłopak” („Wonder”) Stephena Chbosky’ego to film, który na pierwszy rzut oka wydaje się prostą historią o chłopcu z widoczną niepełnosprawnością, który musi odnaleźć się wśród rówieśników. Jednak im dłużej go oglądałam, tym bardziej miałam wrażenie, że Auggie jest tylko początkiem tej historii.
Film z 2017 roku powstał na podstawie powieści R.J. Palacio i opowiada o Auggiem Pullmanie, chłopcu z zespołem Treachera-Collinsa, który po latach nauki w domu rozpoczyna naukę w zwykłej szkole. Jego wygląd natychmiast przyciąga uwagę innych dzieci. Jedni są zaciekawieni, inni bezczelnie się przyglądają, a jeszcze inni próbują go wyśmiewać.
W rolę Auggiego wcielił się Jacob Tremblay, a jego rodziców zagrali Julia Roberts i Owen Wilson.
I oczywiście historia Auggiego jest poruszająca. Ale dla mnie najciekawsze w tym filmie jest to, że nie kończy się ona na jego cierpieniu.
Nie tylko Auggie
Auggie jest dzieckiem, wokół którego przez lata koncentrowało się życie całej rodziny. Rodzice chcieli go chronić, przygotować na reakcje innych i dać mu jak najwięcej normalności.
Tylko że w każdej rodzinie, w której jedno z dzieci wymaga szczególnie dużo uwagi, pozostali jej członkowie również mają swoje emocje.
I właśnie dlatego bardzo zainteresowała mnie Via – starsza siostra Auggiego.
Via kocha brata i naprawdę jest jego wsparciem. Jednocześnie przez lata nauczyła się nie sprawiać problemów. Nie domagać się uwagi. Nie dokładać rodzicom kolejnych zmartwień.
To bardzo dorosła postawa jak na dziecko.
I właśnie tutaj film pokazuje coś, o czym często zapominamy: dziecko, które „dobrze sobie radzi”, również może potrzebować pomocy.
Czasami najbardziej niezauważone problemy mają osoby, które nie krzyczą, nie sprawiają kłopotów i nie wymagają ciągłej opieki.
Każdy patrzy na swoje życie
Podobało mi się również pokazanie historii Mirandy.
Jej życie z zewnątrz może wydawać się znacznie mniej skomplikowane niż życie Vii. Tymczasem Miranda również zmaga się z rozpadem rodziny i własnymi emocjami. Zaczyna odsuwać się od przyjaciółki i ludzi, którzy wcześniej byli jej bliscy.
Można ją oceniać.
Można powiedzieć, że zachowuje się źle.
Ale kiedy poznajemy jej sytuację, łatwiej zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
I chyba właśnie o tym jest „Cudowny chłopak” – o tym, że bardzo często widzimy tylko fragment czyjegoś życia.
Patrzymy na człowieka i myślimy: „On ma łatwo”, „Ona ma szczęśliwą rodzinę”, „On jest po prostu niemiły”.
A przecież nie wiemy, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Nie każdy „zły” człowiek jest po prostu zły
Ciekawie pokazana jest również postać Juliana, który od początku utrudnia Auggiemu życie w szkole.
Jego zachowanie trudno zaakceptować. Wyśmiewanie, odsuwanie kogoś od grupy czy nakłanianie innych dzieci do niechęci wobec kolegi nie może być usprawiedliwione.
Ale film nie poprzestaje na prostym podziale na dobrych i złych.
Kiedy poznajemy rodziców Juliana, zaczynamy rozumieć, skąd pewne zachowania chłopca mogą się brać. I nie chodzi o to, żeby go usprawiedliwić. Raczej o pokazanie, że dzieci uczą się świata również od dorosłych.
To jeden z ciekawszych elementów filmu.
Czy film jest zbyt idealny?
Mam jednak z „Cudownym chłopakiem” pewien problem.
Film jest momentami bardzo emocjonalny, a niektóre sceny zostały skonstruowane tak, żeby koniecznie wycisnąć z widza łzy. Szczególnie pod koniec pojawia się sporo wzruszenia, wielkich gestów i podniosłych momentów.
Mimo to nie przeszkadzało mi to na tyle, żeby odebrać filmowi jego wartość.
Bo jego największą zaletą nie jest nawet historia chłopca z niezwykłą twarzą.
Jest nią próba nauczenia nas patrzenia trochę dalej niż na własne problemy.
Nie wiemy, z czym zmaga się człowiek obok nas
Najbardziej zapamiętałam właśnie tę myśl.
Auggie cierpi z powodu tego, jak wygląda. Nie może tego ukryć. Każdy, kto na niego patrzy, od razu widzi jego odmienność.
Ale Via może wyglądać zupełnie normalnie i jednocześnie czuć się samotna.
Miranda może się uśmiechać, a w środku przeżywać rozpad swojej rodziny.
Julian może być agresywny, a jednocześnie sam funkcjonować w środowisku, które kształtuje jego sposób patrzenia na innych.
I chyba każdy z nas zna takich ludzi.
Nie zawsze widać czyjś problem. Nie każda osoba, która potrzebuje wsparcia, potrafi o nie poprosić.
Dlatego „Cudowny chłopak” nie jest dla mnie wyłącznie filmem o tolerancji wobec osoby z niepełnosprawnością. To film o empatii w znacznie szerszym znaczeniu.
O tym, żeby czasami zatrzymać się i pomyśleć: może nie wiem wszystkiego o człowieku, którego właśnie oceniam.
I może właśnie dlatego warto go obejrzeć.
Nie tylko z dziećmi.
Ocena: 8,5/10.
Film nie jest pozbawiony sentymentalizmu i momentami mówi widzowi zbyt wyraźnie, co powinien poczuć. Ale jego przesłanie pozostaje ważne – każdy człowiek ma swoją historię, również wtedy, gdy jej nie widać.
Czy oglądaliście „Cudownego chłopaka”? Jak myślicie – łatwiej jest nam dostrzec cierpienie osoby, której problem widać na pierwszy rzut oka, niż to, z czym po cichu zmagają się inni?



Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska