Pierwszy wyjazd do pracy w Niemczech potrafi zaskoczyć. Nie tylko językiem, zwyczajami czy sposobem opieki nad seniorami. Dla wielu opiekunek prawdziwe zdziwienie zaczyna się dopiero w kuchni. Otwierasz szufladę i nie ma wałka. Szukasz tłuczka do mięsa – też nie ma. Potrzebujesz tarki lub dużej deski do krojenia? Powodzenia.
Po latach pracy doszłam jednak do wniosku, że te braki nie są przypadkowe. One wiele mówią o tym, jak Niemcy gotują i jak przez lata zmieniały się ich kulinarne przyzwyczajenia.
Tłuczek do ziemniaków
W wielu niemieckich domach trudno znaleźć klasyczny tłuczek do ziemniaków.
Powód jest prosty. Niemcy często podają ziemniaki w całości. Dzięki temu pozostałości z obiadu można następnego dnia wykorzystać do przygotowania sałatki ziemniaczanej lub smażonych ziemniaków – Bratkartoffeln.
Jeżeli pojawia się puree, bardzo często jest ono przygotowywane z gotowej mieszanki w proszku.
A jeśli chcemy zrobić domowe puree? Dobrze ugotowane ziemniaki można bez problemu rozgnieść ręczną trzepaczką albo łyżką cedzakową.
Tłuczek do mięsa
Brak tłuczka do mięsa również nie powinien dziwić.
Niemcy rzadko przygotowują schabowe w domu. Jeśli mają ochotę na panierowany kotlet, często zamawiają go w restauracji albo kupują gotowy produkt u rzeźnika. W wielu miejscach można kupić już rozbite, a nawet panierowane mięso.
Na co dzień stawiają raczej na proste obiady, gotowe dania ze sklepu lub mrożone posiłki dostarczane przez firmy takie jak Bofrost.
Oczywiście schab można próbować rozbić ciężkim kubkiem lub garnkiem, ale z doświadczenia wiem, że często łatwiej zmienić plany obiadowe.
Dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie Geschnetzeltes – popularnego niemieckiego dania z cienko pokrojonych pasków mięsa duszonych w sosie, najczęściej śmietanowym lub pieczarkowym. Smakuje świetnie i nie wymaga używania tłuczka.
Duża, porządna patelnia
To nie jest tak, że w niemieckich domach nie ma dużych patelni.
One często są.
Problem polega na tym, że mają nieraz 30, 40, a nawet więcej lat i dawno straciły swoje właściwości. Powłoka jest zużyta, jedzenie przywiera, a smażenie staje się uciążliwe.
Przez ostatnie lata wielu seniorów przeszło na prostszą kuchnię opartą na gotowych daniach, produktach przetworzonych lub posiłkach dostarczanych do domu. Nikt więc nie widział potrzeby kupowania nowej patelni.
W takiej sytuacji najlepiej ograniczyć smażenie naleśników, jajecznicy czy delikatnych kawałków mięsa.
Znacznie lepiej sprawdzają się dania jednogarnkowe, gulasze i potrawy duszone. Mięso można lekko obsmażyć nawet w garnku, a następnie dusić je dalej w tym samym naczyniu.
Jednocześnie nie da się ukryć, że jedna dobra patelnia to prawdziwy skarb. Zwłaszcza że Niemcy bardzo chętnie jedzą naleśniki i placki ziemniaczane.
Duża deska do krojenia
Małych deseczek w niemieckich domach zwykle nie brakuje.
Niemcy bardzo często jedzą kolację w formie pieczywa z dodatkami i właśnie do tego służą niewielkie deski.
Problem pojawia się wtedy, gdy trzeba przygotować większy obiad.
Dla osoby przyzwyczajonej do dużych gastronomicznych desek brak odpowiedniej powierzchni roboczej może być naprawdę uciążliwy.
Naczynie do gotowania na parze
Co ciekawe, choć w wielu niemieckich kuchniach brakuje wałka, tłuczka czy tarki, stosunkowo często można znaleźć akcesoria do gotowania na parze.
Rzadko są to jednak specjalne garnki parowe. Znacznie częściej spotyka się metalowe wkłady z otworami, które wkłada się do zwykłego garnka i przykrywa pokrywką. Seniorzy często preferują lekkostrawne posiłki, dlatego warzywa przygotowywane na parze są w Niemczech bardzo popularne.
Jeżeli takiego wkładu akurat nie ma, również można sobie poradzić. Wystarczy zwykły garnek z niewielką ilością wody oraz metalowy cedzak dopasowany wielkością do garnka. Po przykryciu całości pokrywką powstaje prowizoryczny parowar, który świetnie sprawdza się do gotowania warzyw, ziemniaków czy nawet ryb.
To jeden z przykładów pokazujących, że w kuchni nie zawsze potrzebujemy specjalistycznego sprzętu. Czasem wystarczy wykorzystać to, co już znajduje się w szafkach.
Tarka do warzyw
Niemcy najczęściej przygotowują dość proste posiłki.
Jeżeli ktoś regularnie robi placki ziemniaczane, często posiada elektryczne urządzenie do ścierania warzyw. To jednak nie jest standard.
Gdy tarki brakuje, pozostaje krojenie warzyw nożem lub wykorzystanie obieraczki do przygotowania cienkich wstążek z marchewki czy cukinii.
Jeżeli chcemy kupić tarkę, warto zajrzeć do sklepów takich jak Kik, Tedi czy Poco. Zazwyczaj jest tam taniej niż w sklepach specjalizujących się w wyposażeniu kuchni.
Proste tarki można znaleźć również w Rossmannie, Rewe czy Edece.
Stolnica
Dla osoby przyzwyczajonej do lepienia pierogów stolnica wydaje się niezbędna.
W niemieckich domach praktycznie jej nie spotykałam.
Na szczęście świetnym rozwiązaniem jest stolnica silikonowa. Jest lekka, łatwa do przechowywania i często wygodniejsza od tradycyjnej drewnianej.
Można też pracować bezpośrednio na blacie kuchennym, o ile nie używamy go później jako powierzchni do krojenia.
Blender ręczny
Dla mnie to absolutny niezbędnik.
Używam go do zup kremów, sosów, koktajli, a nawet masy na placki ziemniaczane.
Dlatego brak tarki nigdy nie był dla mnie wielkim problemem, pod warunkiem że w domu znajdował się blender.
To jeden z tych sprzętów, który potrafi zastąpić kilka innych.
Suszarka do sałaty
Wirówka do sałaty jest wygodna, ale nie jest konieczna.
Jeżeli jej nie ma, wystarczy cedzak i pokrywka. Luźno ułożoną w nim sałatą pod przykryciem wystarczy kilkukrotnie wstrząsnąć. Po odsączeniu nadmiaru wody sałatę można dodatkowo rozłożyć na ręczniku papierowym.
Efekt będzie bardzo podobny.
Wałek do ciasta
To chyba jeden z najczęściej poszukiwanych przedmiotów przez Polki.
W Polsce wałek przydaje się do pierogów, makowców, ciastek czy pizzy. W wielu niemieckich domach po prostu go nie ma, bo takie potrawy przygotowuje się znacznie rzadziej.
Jeśli jednak najdzie nas ochota na domowe ciasto, zwykle wystarczy szklana butelka po wodzie lub winie. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale sprawdza się zaskakująco dobrze.
Tak naprawdę nie chodzi o sprzęty
Po latach pracy zauważyłam, że niemieckie kuchnie nie są gorzej wyposażone od polskich. Są po prostu dostosowane do innego stylu gotowania.
Mniej jest przygotowywania potraw od podstaw, częściej pojawiają się gotowe rozwiązania, a wiele tradycyjnych akcesoriów po prostu przestało być potrzebnych.
Dlatego pierwsze dni w niemieckiej kuchni bywają zaskakujące. Z czasem jednak człowiek uczy się improwizować.
I nagle okazuje się, że bez wałka można zrobić ciasto, bez tarki przygotować surówkę, a bez tłuczka ugotować naprawdę smaczny obiad.
A Tobie jakiego sprzętu najbardziej brakowało podczas pracy w Niemczech?

Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że zainteresował Cię mój artykuł. Pozdrawiam. Barbara Bereżańska